Forum
 

Przystanek Leverkusen

- W Bayerze grało wielu znakomitych zawodników, którzy potem poszli jeszcze wyżej. Emerson, Lucio, Berbatow... Świetnie byłoby, gdyby podobnie stało się i ze mną - mówi 18-letni napastnik, przenoszący się do Bundesligi. 

Co teraz czujesz? Radość, ekscytacja, niepokój?
- Przede wszystkim radość - mówi Arkadiusz Milik. - Gdyby był niepokój, to nigdzie bym się z Górnika nie ruszał. Uważam jednak, że nadszedł odpowiedni moment na zmianę otoczenia. Jestem na to mentalnie przygotowany. Bardzo się cieszę, że tak potężny klub się po mnie zgłosił. Przechodząc tam mam szansę się rozwijać i jestem z tego bardzo zadowolony. Oby to wszystko szło w dobrym kierunku - tak jak idzie teraz.

Ile masz czasu, by pozamykać w Polsce swoje sprawy?
- 2 stycznia zaczynamy w Leverkusen treningi, więc tego dnia muszę wszystko w kraju pozałatwiać. Nie wiem jeszcze, czy wylecę do Niemiec przed, czy po Sylwestrze.

Wolałbyś spędzić go tutaj?
- Tak. Ze względu na rodzinę, najbliższych... Zobaczymy jednak, czy czas na to pozwoli.

Mieszkanie w Leverkusen już załatwione?
- Przez pierwsze tygodnie będę mieszkał w hotelu, a gdy coś sobie znajdę, to się przeprowadzę.

Dziewczynę zostawisz w Polsce?
- Myślę, że wyjedzie ze mną. Trzeba jednak pozałatwiać pewne rzeczy ze szkołą. Jak się to uda, to pojedziemy do Niemiec razem.

Twoja matura na razie zostanie w zawieszeniu...
- Trzeba przyznać, że tak. Teraz trudno się będzie z tym uporać, ale zobaczymy. Może w przyszłości jakoś ją zdam...

Jeśli w Leverkusen czekają cię jakieś lekcje, to przede wszystkim języka niemieckiego...
- Na pewno z moim niemieckim nie jest różowo, bo dopiero miesiąc temu zacząłem się go uczyć. Podstawy zaczynam już łapać, ale do końca droga daleka... Lepiej na pewno stoję z angielskim, ale to niemiecki jest teraz dla mnie ważniejszy. Na zgrupowanie do Portugalii prawdopodobnie pojedzie ze mną Andrzej Buncol (prowadzi w Bayerze grupy juniorskie - dop. red.) i będzie mi pomagał w sprawach językowych. Myślę też, że kolejną osobą, która wyciągnie do mnie rękę - ale już w środku drużyny, w szatni - będzie Sebastian Boenisch. W wywiadach wypowiada się bardzo pozytywnie. Mówi, że pomoże mi, "przygarnie" na obozie do pokoju. Oby tak było.

Co powiesz tym, którzy mówią, że na taki wyjazd zagraniczny jest jeszcze dla ciebie za wcześnie?
- Zdania faktycznie są podzielone. Ludzie różnie to oceniają. Jedni mówią, że dobrze; drudzy - szkoda, że nie zostałem... Na razie nie chcę im nic odpowiadać. Powiem jedynie, że czas wszystko pokaże. Zweryfikuje, czy zrobiłem dobry, czy zły ruch. Na razie uważam, że dobry. Będę się rozwijał u boku świetnych zawodników, czerpał wzorce od jednego z najlepszych napastników w Europie - Stefana Kiesslinga. Nie mam czego żałować.

To była propozycja z gatunku tych nie do odrzucenia? Wiceliderowi Bundesligi raczej się nie odmawia...
- Ja do tego tak nie podchodzę. Odmawiać można każdemu, choć jest takie piłkarskie powiedzenie - dużo ludzi je powtarza - że Realowi się nie odmawia. Ja nie zgodzę się natomiast, że nie odmawia się wiceliderowi Bundesligi, bo to nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze jest nasze zdrowie, nasz rozwój. Obrałem taką drogę, podjąłem decyzję, żeby iść do Leverkusen i wierzę, że tam zrobię krok do przodu.

Jak reagowałeś na pogłoski, że trener Adam Nawałka niespecjalnie chciał cię puścić? Że szedł interweniować do pani prezydent?
- Za bardzo się tym nie interesowałem. Zwracałem uwagę, na moje rozmowy z klubem, a jeśli by do transferu nie doszło, to... po prostu zostałbym w Górniku. Jestem już po rozmowie z trenerem Nawałką. Cóż, nie był zadowolony... Musiał jednak przyjąć tę decyzję, a moje odejście chyba nie popsuło naszych relacji.

Kolejne pół roku w polskiej lidze mogłoby ci zaszkodzić?
- Może nie zaszkodzić, ale na pewno - nie aż tak bardzo pomóc, jak czas spędzony już w Niemczech. Zobaczymy, jak będzie to wychodziło na boisku; czy zrobię postęp taki, jakiego oczekuję.

Kiedy pożegnanie z drużyną Górnika?
- Koledzy już życzyli mi powodzenia. Śmiali się też, że w klubie wreszcie pojawią się pieniądze... Pożegnania jeszcze tak naprawdę nie było. Muszę się spotkać z chłopakami i im podziękować, ale na razie mają wolne, więc nie ma takiej możliwości.

Mówią ci na pewno coś takie nazwiska jak Świerczok, Klich...
- Mówią dużo. To, że im nie wyszło, nie świadczy jednak, że mnie też nie wyjdzie.

Bayer to była najpoważniejsza opcja, czy mocno rozważałeś jeszcze ofertę innego klubu?
- Trochę tych propozycji było, tak jak klubów mną zainteresowanych... Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale miałem oferty chociażby z Francji czy Hiszpanii. uważam jednak, że Bayer to najbardziej odpowiednie miejsce dla mnie i dlatego go wybrałem. W tym klubie grało wielu znakomitych zawodników, którzy potem poszli jeszcze wyżej: Emerson, Lucio, Berbatow... Dla nich Leverkusen było przystankiem. Świetnie byłoby, gdyby podobnie stało się i ze mną.

A zrobiłeś sobie taką selekcję lig? Na przykład, że Serie A- nie, ale Premier League czy Bundesliga - owszem?
- Trzeba przyznać, że byłem na stawiony na to, by iść do Niemiec. Uważam, że tam najlepiej wiedzie się Polakom. Błaszczykowski, Lewandowski... Dużo naszych rodaków odchodzi do Bundesligi. To dla nas najlepsze miejsce na zrobienie kroku w przód.

Do reprezentacji z Leverkusen będziesz miał bliżej niż z Zabrza?
- Zobaczymy, czy będę grać, od tego dużo zależy. Jeśli nie będzie mnie regularnie na boisku, to trudno, bym utrzymał miejsce w kadrze. Jestem jednak pozytywnie nastawiony. Myślę, że dalej będę otrzymywać powołania. Ostatnio pokazałem się z dobrej strony i wierzę, że trener Fornalik dalej będzie na mnie stawiał.

O regularną grę będzie ci na początku trudno, nie ma się co oszukiwać...
- Trenerzy będą się pewnie trzymać swoich ustaleń i zawodników, którzy grają fantastycznie. Kiessling strzelił już w tym sezonie 14 bramek. To zawodnik naprawdę światowej klasy, mogę się tylko od takich uczyć. Będę ciężko pracował i starał się pokazywać na treningach z jak najlepszej strony. Czasem warto postawić malutki kroczek do tyłu, na ławkę rezerwowych... Kiedy jednak moja forma eksploduje, wszyscy będziemy się z tego cieszyć, a i reprezentacja będzie miała pożytek. O ile oczywiście tak się stanie - bo nie jest to nic pewnego. Myślę, że z czasem będę dostawał coraz więcej szans gry i te pieniądze, które wydał na mnie Bayer, nie pójdą w błoto.

Trener przygotowania fizycznego Hannoveru mówi, że Polak przychodząc do Bundesligi potrzebuje roku, by wskoczyć na odpowiedni poziom.
- Nie wiem, zobaczymy... Zostałem dobrze przygotowany fizycznie przez trenera Nawałkę i te ciężkie, intensywne treningi były właśnie po to, by - odchodząc za granicę - nie mieć większych problemów z aklimatyzacją.

Patrząc na twoje półtora roku w Górniku, był jakiś moment przełomowy?
- Tak. Myślę, że pierwsze bramki, strzelone Koronie Kielce. Od tego wszystko się zaczęło. Moja dobra gra, gole... To był kluczowy moment.

Na początku nie miałeś z kibicami Górnika łatwo. Nierzadko byłeś wygwizdywany...
- Raczej nie z kibicami, a "piknikami", którzy przychodzili na nasze mecze. Kibice zawsze mnie wspierali. Z niektórymi zresztą się koleguję. Początki faktycznie łatwe nie były. Ludzie nie znali mnie, nie wiedzieli, kim jestem... Mówiło się o młodym chłopaku, który dostał szansę na wyrost. Potem okazało się, że trener miał rację. Fajnie, że tak wyszło.

Nie masz czasem wrażenia, że to dzieje się za szybko? Bramki i dobra gra w ekstraklasie, debiut w kadrze, transfer do Bundesligi... Może się w głowie zakręcić.
- Ja już się powoli zaczynam do tego przyzwyczajać. Cieszę się, że dzieje się to tak szybko, to tylko korzyść dla mnie. A gdy media mówią, że za szybko, to... staram się przytakiwać. Wszystko zależy ode mnie, od mojej pracy. Gdyby ona na treningach była inna, to bym tego nigdy nie osiągnął. Nadal staram się twardo stąpać po ziemi. Spokojnie.

Jeden z najlepiej zarabiających polskich nastolatków. Ładne brzmi?
- Najlepiej po prostu na to nie patrzeć.

Chłopaków z drużyny rocznika 2001 w Rozwoju, którą pomagałeś prowadzić Sławomirowi Mogilanowi, na jakiś czas zostawisz...
- Tak, ale postaram się dalej trzymać z nimi kontakt. Wiem, jak to jest być mniejszym. Obecność starszej osoby - zawodnika z ekstraklasy czy ligi zagranicznej - na treningu to zawsze fajna sprawa. Gdy byłem mały, to tak myślałem.

W Zabrzu latem będą europejskie puchary?
- Oby. Życzę Górnikowi jak najlepiej. Niech jak najwięcej zawodników tego klubu się wybije, bo uważam, że to świetne miejsce do rozwoju. Wiadomo, że Górnik ma swoje problemy, ale gdzie w Polsce ich nie ma?

Inny wychowanek Rozwoju, Tomasz Wróbel z GKS-u Bełchatów, powiedział kiedyś, że skończy karierę w swoim pierwszy klubie. Dla ciebie na podobną deklarację chyba za wcześnie?
- Wiadomo, że teraz nie ma co o tym mówić. Mam 18 lat i o tym w ogóle nie myślę, ale... Jeśli miałbym kończyć karierę, to chciałbym uczynić to w Rozwoju!

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online