Forum
 

Z Górnika do Bundesligi

Aż trudno uwierzyć, że od czasu transferu Tomasza Hajty z Górnika Zabrze do MSV Duisburg w 1997 roku, przez ponad 15 lat żaden gracz z Roosevelta nie wyjechał za naszą zachodnią granicę. A przecież z piłkarzy, którzy w różnych okolicznościach zamieniali Zabrze na Bundesligę, można utworzyć bardzo dobry zespół.
Wyjeżdżali w różnych czasach i okolicznościach. Jedni w obecności kamer, inni - ukrywając się na lotnisku w toalecie. Nie wszyscy zrobili karierę na miarę wielkiego talentu, na co pewnie miał też wpływ wiek w chwili wyjazdu.

Była afera

Kto był pierwszy? Waldemar Słomiany. W połowie lat 60. Bundesliga stawiała swoje pierwsze kroki, a pochodzący z Rudy Śląskiej obrońca miał pewne miejsce w Górniku Zabrze. Podczas jednego z wyjazdów został w Niemczech, koledzy nic o jego zamiarach nie wiedzieli. - Bardzo dobry obrońca. Grał na prawej stronie, po jego wyjeździe występował tam Kuchta i czasami „Florek”. Mógł zrobić karierę także w kadrze – wspomina Stanisław Oślizło. - Graliśmy mecz Intertoto z Eintrachtem Brunszwik, Słomiany nagle się... zgubił. Prezes Wyra był wściekły, ale Waldka nikt nie znalazł. Ktoś po niego przyjechał pod hotel i tyle go widzieliśmy. Po powrocie do Polski była afera, nikt przed nim tego nie zrobił – dodaje pan Stanisław Oślizło.
Słomiany w chwili wyjazdu miał ledwie 24 lata i na koncie cztery mistrzostwa Polski. Byłoby ich pewnie więcej, ale... - Nigdy tej decyzji nie żałowałem. W Niemczech grałem w wielkim klubie – wspominał nie tak dawno, kiedy po latach odwiedził klub. Słomiany w 1967 roku zaczął grać w Schalke 04, gdzie spędził trzy lata. Potem grał w Arminii Bielefeld. Uczestniczył w aferze korupcyjnej, jaka na początku lat 70. wstrząsnęła niemiecką ligą. Bilans - 98 meczów i 11 goli tego wysokiego obrońcy robi wrażenie.

Miał zostać Pałasz

O legalnych wyjazdach nie było mowy, ale na początku lat 80. dwie „ucieczki”, jak wtedy mówiono, wstrząsnęły Zabrzem. Było ich co prawda więcej, bo zostali w Niemczech tacy piłkarze, jak Bernard Jarzina, Emil Szymura, Waldemar Cimander i Christian Rolnik, ale... - Achim Hutka był wielka nadzieją Górnika Zabrze i polskiej piłki. Sprzedał wszystkie rzeczy, spakował się i wyjechał - wspomina wyjazd tego zdolnego pomocnika Leszek Brzeziński. Hutka w ekstraklasie debiutował szybciej niż Włodzimierz Lubański. Miał 15 lat i 357 dni! Zdobył medal ME juniorów, ale wybrał inną drogę. - Może minęły mnie wielkie sukcesy połowy lat 80., bo pewnie byłbym jednym z liderów tej drużyny, ale życie miałem ciekawe. Trudno, mistrzem Polski nigdy nie zostałem – twierdzi Joachim Hutka, który grał w Fortunie Duesseldorf, a potem w Belgii i Szwajcarii. Ostatnio regularnie odwiedza klub przy okazji różnych rocznic.
Minęły trzy kolejne lata, Górnik Zabrze leciał na ostatnie tournee po Ameryce Południowej, od którego za kilka tygodni minie 30 lat. W Amsterdamie miał zostać... Andrzej Pałasz. - Wszyscy wiedzieli, że ma po niego przyjechać siostra, ale Olek Famuła przekonał Andrzeja, że jak ma zostać, to lepiej w drodze powrotnej. Andrzej więc poleciał na miesiąc do Ameryki, a kiedy wracaliśmy do Polski, we Frankfurcie zniknął... Famuła. Siedzimy w poczekali, a Pałasz się rozgląda i pyta, gdzie jest Olek... – śmieje się dziś Leszek Brzeziński, świadek tamtego wydarzenia. - Prezes Szlachta kazał nam szukać go po ubikacjach, ale tam jest chyba 15 pięter na lotnisku. Nie było szans.

Posadził na ławce Kahna!

Pałasz był medalistą MŚ w Hiszpanii i wiedział, że - będąc zawieszonym - sporo straci. Famuła miał mniej do stracenia. Najpierw grał w Heidelbergu, ale w 1986 roku tafił do Karlsruher SC, wtedy bardzo dobrej drużyny, i bronił tam przez kilka sezonów, będąc jednym z lepszych bramkarzy w lidze. - Olek „łapał”, a na ławce siedział młody Oliver Kahn – przypomina Marek Majka, który po latach zagrał przeciwko Famule. - Mój Freiburg grał z KSC. To był ten jeden raz, kiedy się spotkaliśmy. Pamiętam też mecz, kiedy Famuła stracił miejsce w bramce. Przegrali 1:5, on sam sobie strzelił jednego gola. Wtedy trener Willi Schaefer powiedział: - Od dziś broni Kahn...
Ten drugi został na pewien czas najlepszym bramkarzem świata, a dorobek pochodzącego z Lublińca Famuły to sześć sezonów i i blisko 150 meczów w Bundeslidze.

... bo zmienili przepisy

Na kolejnych wyjazdach swych graczy do Niemiec Górnik Zabrze już zarabiał. Pierwszy był wspomniany Andrzej Pałasz, sprowadzony latem 1997 roku przez Hannover 96. Uczestnik dwóch finałów MŚ i 3-krotny mistrz Polski grał w Bundeslidze dwa lata. 40 meczów, jeden gol... Szału nie było, potem lepiej wiodło mu się w Turcji. Dziś jednak mieszka w Niemczech, gdzie prowadzi szkółkę piłkarską. W tym samym roku wyjechał z Zabrza Waldemar Matysik. Co prawda do Auxerre, ale po kilku latach spędzonych we Francji wylądował w silnym Hamburgu, gdzie przez trzy lata był filarem drużyny. Ba, w jego barwach zagrał w Pucharze UEFA przeciwko Górnikowi Zabrze, serdecznie przywitany na Roosevelta. Wciąż mieszka w Niemczech, jak zresztą wielu piłkarzy Górnika Zabrze, którzy - pochodząc ze Śląska - nie mieli problemu z pozostaniem w tym kraju. W Niemczech zmarł Ernest Pohl, mieszkają tam Stefan Florenski, Zyga Szołtysik, Rainer Kuchta.
Lato 1988 to wyjazd Marka Majki, do II- ligowego wtedy Freiburga. - Miałem wyjechać dwa lata wcześniej, ale zmieniono przepisy i piłkarz musiał mieć 30 lat, by opuścić Polskę. Prezes Freiburga jednak na mnie poczekał i występowałem tam trzy lata. Krótko po moim odejściu awansowali do Bundesligi – wspomina Majka, sprzedany za 60 tysięcy euro, sporo sprzętu i obóz dla Górnika Zabrze. - Za pół roku dołączył do mnie Achim Klemenz, ale on wyjechał nielegalnie. Był kilka miesięcy zawieszony, w końcu zaczął grać – dodaje mieszkający dziś w Gliwicach Majka.

Żyj, pij, graj!

W połowie sezonu 1987/88 Górnik Zabrze sprzedał do Bochum Andrzeja Iwana. W niecodziennych okolicznościach, bo słynący z tego, że lubił napoje z procentami Iwan po prostu przed wyjazdem... się zgubił. Ostatecznie trafił do VfL, gdzie trybu życia nie zmienił, ale przez 1,5 roku grał wybornie. Na tyle dobrze, że jeszcze dekadę temu można było usłyszeć, że to jeden z lepszych piłkarzy w historii klubu! - Powiedzieli mi, że mogę prowadzić się jak w Polsce, pod warunkiem, że będę dobrze grał – śmieje się dziś Iwan, a plotka głosi, że rozmowy działaczy obu klubów były tak owocne i okraszone taką ilością wypitego alkoholu, że jeden z przedstawicieli VfL długo nie mógł dojść do siebie.

Z pomocą... „Niebieskich”?

Pierwsza połowa lat 90. to wyjazdy czterech piłkarzy, już za spore pieniądze. Najpierw do Hamburga wyjechał Ryszard Cyroń, urodzony w Zabrzu wychowanek Sparty Mikulczyce. Kosztował ponad milion marek, ale w HSV nie zachwycał. Działacze HSV przyjechali go obejrzeć podczas derbów z Ruchem. Cyroń po kontuzji miał problem i zaczął mecz na ławce. Górnik Zabrze przegrywał, a po przerwie napastnik dał show. Skończyło się wynikiem 4:2 i spekulowano, że Ruch... pomógł pokazać się naszemu bohaterowi. Był listopad 1991 roku. O wiele lepiej grał potem w Fortunie Duesseldorf. 61 meczów i 11 goli to w miarę przyzwoity wynik.

Rekordzista Wałdoch

Trzy lata po Cyroniu w krótkim czasie do Bochum zabrzanie sprzedali swoje dwie wielkie gwiazdy tamtych lat. Najpierw Henryka Bałuszyńskiego, potem Tomasza Wałdocha. Obaj grali w reprezentacji Polski i byli jeszcze młodymi piłkarzami. Górnik Zabrze miał problemy finansowe, jednak dziś nawet trudno powiedzieć, ile kasy zostało w klubie. Stanisław Oślizło, którego zabrano na rozmowy do Niemiec, w najważniejszej chwili został wyproszony z gabinetu. Transfer finalizowali inni, ale obaj piłkarze kosztowali sporo, w sumie około 3 miliony marek. Kłopoty klubu z kasą po tych transferach jednak się nie skończyły...
Henryk Bałuszyński, który w debiucie strzelił dwa gole dla VfL w meczu z Schalke 04 (jesień 1994 roku), zmarł kilka miesięcy temu. Wałdoch zagrał w Bundeslidze 248 meczów, co jest absolutnym rekordem wśród Polaków. Dwa lata temu przez krótki czas był dyrektorem sportowym Górnika Zabrze.
Kto jeszcze? Oczywiście Tomasz Hajto. On wyjechał latem 1997 roku za 650 tysięcy euro. I też zrobił wielką karierę, grając dla Duisburga i Schalke 04 w sumie 201 meczów. Obaj z Wałdochem dwa razy wygrali Puchar Niemiec, bo ten pierwszy zmienił Bochum na klub z Gelsenkirchen. Jako ciekawostkę odnotujmy, że w Zabrzu grali swego czasu Łukasz Piszczek (Gwarek) i Kuba Błaszczykowski (juniorzy Górnika Zabrze), ale oni nie wystąpili w seniorskiej drużynie zabrzan i nie z tego miasta wyjechali do Bundesligi.
Musiało więc minąć 15 lat, by kolejny niemiecki klub sprowadził piłkarza z Roosevelta. Arkadiusz Milik jest z tego grona najmłodszy i najdroższy. To wiemy dziś. Śladem którego piłkarza pójdzie? Z odpowiedzią na to pytanie musimy jeszcze poczekać.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online