Forum
 

Kwiek i Przybylski mogą odejść?

Aarkadiusz Milik i Prejuce Nakoulma są monitorowani przez zagraniczne kluby, ale Górnik Zabrze musi pilnować też Aleksandra Kwieka i Mariusza Przybylskiego, którymi interesują się ligowi rywale.
Rozprawiając na temat zimowego okna transferowego dziennikarze i kibice koncentrują się na nazwiskach Arkadiusza Milika i Prejuce Nakoulmy, reszcie zabrzańskiej szatni poświęcając już znacznie mniej uwagi. A przecież tych, którzy na brak zainteresowania ze strony innych klubów nie powinni narzekać, jest na Roosevelta jeszcze kilku.

Lechia, Lech Jagiellonia?

W pierwszej kolejności Łukasz Skorupski, którego już latem media "sprzedawały" do włoskiej Parmy czy angielskiego Evertonu, łączony ostatnio nawet z Borussią Dortmund Paweł Olkowski i kapitan Adam Danch. - Być może tej zimy wyjazd z Polski wchodzi jeszcze w grę w przypadku Aleksandra Kwieka - akcentuje Mateusz Ożóg, menedżer działający na polskim i zagranicznym rynku. Wspomniane "być może" nie dziwi - mimo że tak jak pozostała trójka Aleksander Kwiek należy do kluczowych ogniw zespołu, to 30 lat, jakie skończy w styczniu, w kontekście przeprowadzki do mocnego klubu stanowi już sporą przeszkodę. Zdają się to zresztą potwierdzać słowa Edwarda Sochy, który zapytany o zainteresowanie byłym piłkarzem Odry Wodzisław, wspomina tylko o polskich klubach. - Są cztery - przyznaje menedżer Aleksandra Kwieka, choć ich nazw nie zdradza. Można się zatem jedynie domyślać? Kilka miesięcy temu pomocnik Górnika był już jedną nogą w Lechii Gdańsk (transakcja miała zamknąć się w kwocie 100 tysięcy euro), ofensywnie usposobionego człowieka do środka pola szuka Lech Poznań, a nie pogardziliby nim również w Jagiellonii Białystok. Zwłaszcza, że wraz z końcem sezonu Aleksandrowi Kwiekowi kończy się kontrakt? W styczniu będzie mógł już więc podpisać z konkurencją umowę, która weszłaby w życie po pół roku. - Ale priorytet ma Górnik Zabrze. Olek bardzo dobrze się tu czuje, otwarcie mówi o tym, że w Zabrzu mógłby grać już do końca kariery. Do konkretów w rozmowach z klubem jeszcze nie doszliśmy, ale poinformowałem już wiceprezesa Krzysztofa Maja, że liczymy na co najmniej trzyletni kontrakt - wskazuje Edward Socha.
Z informacji "Sportu" wynika natomiast, że władze klubu skłaniają się ku umowie o rok krótszej. Inna sprawa, że aby do rozmów na temat długości kontraktu w ogóle doszło, Górnik Zabrze musiałby pewnie najpierw uregulować zadłużenie, jakie ma wobec Aleksandra Kwieka, a nie jest to mała suma.

Nawet w Bundeslidze

Podobnie sytuacja ma się z innym spośród członków drugiej linii, Mariuszem Przybylskim, tyle że w jego przypadku spieszyć trzeba się jeszcze bardziej, bo związany z klubem jest tylko do końca tego roku. - Gdybym spośród tej grupy, o której mówimy, miał wybrać najlepszą trójkę, to wskazałbym na Adama Dancha, Aleksandra Kwieka i właśnie Mariusza Przybylskiego. To bardzo wartościowy zawodnik. Myślę, że poradziłby sobie nawet w klubie Bundesligi. Może nie w czołowym, ale w takim typowym średniaku już tak - stwierdza Adam Kompała, były król strzelców ekstraklasy w zabrzańskich barwach. Inne zdanie ma z kolei Ożóg. - Wysoko cenię umiejętności Mariusza Przybylskiego, bo to defensywny pomocnik, który dokładnie wywiąże się ze swoich zadań w rozbijaniu akcji rywala, a dodatkowo i w ofensywie się przyda, ale? Tak jak w przypadku Aleksandra Kwieka, mówimy o piłkarzu, który co prawda kilka lat gry na wysokim poziomie ma jeszcze przed sobą, ale najmłodszy też już nie jest (w styczniu skończy 31 lat - dop. red.). To zaś oznacza, że z racji wygasających umów obaj łakomymi kąskami są, ale raczej tylko dla naszych klubów - zaznacza. Choć na wspomnianym duecie lista pomocników, których obecne kontrakty już niebawem przejdą do historii, się nie kończy - do lata z Górnikiem Zabrze związany jest Krzysztof Mączyński.

Czasy, które odeszły

Co z pozostałymi? - Gdyby klub chciał się tych zawodników pozbyć, chętni na nich szybko się znajdą, ale jeśli w Zabrzu będą nadal potrzebni, wówczas do pożegnań najpewniej nie dojdzie, bo czasy, kiedy między polskimi klubami dochodziło do transferów opiewających na większe sumy, odeszły - przypomina Ożóg. Scenariusz, w myśl którego Górnik Zabrze osłabia się jedynie na tyle, by zyskać pieniądze na przetrwanie, jest więc całkiem realny. - I oby tak było, bo ten zespół ma naprawdę duży potencjał, trener Adam Nawałka świetnie wszystko poukładał. Pamiętam, jak za moich czasów w Górniku Zabrze była podobna sytuacja - po jesieni też mieliśmy szansę na coś więcej - ale zimą najlepsi odeszli i skończyło się tylko na miejscu w środku stawki. Powtórki bym nie chciał? - dopowiada Kompała.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online