Milik: Mistrzostwo? Mocne słowa

- Nasza forma ciągle rosła, aż pokonaliśmy klasowy zespół. Teraz widzimy, że to, co robimy na treningach, ma sens - mówi Arkadiusz Milik w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego". 

Górnik był chwalony przez ekspertów, ale nie wygrywał spotkań. Mówiło się o was, że jesteście królami remisów.

- Na pewno lepiej remisować, niż przegrywać. Czujemy się jednak dużo lepiej po rozegraniu tak fantastycznego spotkania, jak to ze Śląskiem. Rozbiliśmy mistrza Polski, strzeliliśmy cztery gole, a to jest coś.

Nie przegraliście z żadną drużyną z czołówki, we wszystkich meczach prowadziliście grę...

- Zatrzymaliśmy fantastycznie grający Widzew, zremisowaliśmy z Lechem i Legią. Co ważne - w każdym z tych spotkań graliśmy po swojemu i staraliśmy się dominować. Nasza forma ciągle rosła, aż w końcu doszliśmy do momentu, w którym pokonaliśmy klasowy zespół. Teraz już naprawdę widzimy, że to, co robimy na treningach, ma sens.

Długo się ten mecz panu nie układał. Próbował pan rozbijać obronę rywala, rozgrywać piłkę, ale gola nie było.

- A napastnika, jak wiadomo, rozlicza się z bramek. Też mi trochę dokuczało to, że nie idzie. Wiedziałem, że za chwilę nikt nie będzie pamiętał, że w sumie rozegrałem pozytywne spotkanie. Zresztą nigdy nie przechodzę obok meczu. Trener by na to nie pozwolił. Sam sobie bym na to nie pozwolił. Taki już jestem.

To co pan pomyślał, gdy Prejuce Nakoulma trafiał do bramki.

- Nic złego nie myślałem, bo ja Prejuce'owi dobrze życzę. To mój kolega. Podobnie jak cały zespół trzymałem ostatnio kciuki, żeby się odblokował. To było mu potrzebne.

Jak pan strzelał bramki, a Górnik remisował, mówiło się, że drużynie brakuje skutecznego Nakoulmy.

- Nigdy do tego tak nie podchodziłem. Nie ma żadnej wewnętrznej rywalizacji. Najlepiej, jeśli obaj będziemy w tak dobrej dyspozycji strzeleckiej. Górnik może na tym tylko skorzystać.

W meczu ze Śląskiem gola strzelił pan po akcji kolegi z Rozwoju Katowice, Konrada Nowaka.

- Myślę, że trener Sławomir Mogilan, który pracował z nami w Rozwoju, bardzo się ucieszył. Z Konradem graliśmy w tym klubie przez dziesięć lat - najpierw w trampkarzach, a potem w juniorach. Wtedy wiele goli strzelałem po jego zagraniach. W meczu ze Śląskiem udało nam się po raz pierwszy, odkąd jesteśmy w Górniku. Nie chcę mówić, że takie podania ćwiczymy na treningach, ale na pewno dobrze się rozumiemy i to zaprocentowało.

Zaprezentował pan przy okazji nową fryzurę.

- Nie szło mi ostatnio i bardzo chciałem coś zmienić. Padło na włosy. Obciąłem je trochę i jak się okazuje, ta zmiana wyszła mi na dobre. Jest gol i wysokie zwycięstwo, a to najważniejsze.

Po wygranej ze Śląskiem kibice opuszczający stadion mówili, że z taką grą Górnik będzie walczył o tytuł mistrza Polski. Dodalibyśmy, że do dobrej gry trzeba jeszcze dołożyć rezygnację z zimowej wyprzedaży.

- Zimą na pewno nie będzie wyprzedaży. A jeśli chodzi o tytuł, są to już naprawdę mocne, powiedziałbym mocne słowa. To nie takie proste, jakby się mogło wydawać. Z deklaracjami lepiej by było poczekać do grudnia. Po zakończeniu rundy jesiennej będziemy mądrzejsi. Na razie idziemy w górę, nie przegrywamy, więc nasza sytuacja jest interesująca.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online