Forum
 

Milik inwestycją w przyszłość

Nikt przed Arkadiuszem Milikiem w tak młodym wieku nie zaliczył od razu dwóch premierowych trafień dla Górnika Zabrze.
Na liście najmłodszych piłkarzy, którzy zaliczali swoje premierowe gole dla Górnika, Arkadiusz Milik nie jest nawet w pierwszej piątce. Włodzimierz Lubański był od niego młodszy o półtora roku, a lista jest znacznie dłuższa. Za to nikt w tak młodym wieku nie trafił od razu dwukrotnie do siatki rywala. Lubański, Joachim Hutka, Marek Szemoński czy Krzysztof Kołaczyk byli młodsi od Milika trafiając do bramki, ale w ich wypadku skończyło się na jednym golu. Podobnie było z Shingi Kaonderą. Kiedy nastolatek z Zimbabwe strzelił gola dla zabrzan, był o rok młodszy od Milika.

Wejście Kołaczyka

- W tym wypadku na pewno nie chodzi o bicie rekordów. Poza panem Włodzimierzem losy tych chłopaków potoczyły się bardzo różnie. Nie zawsze tak, jak wróżono na początku – wspomina Andrzej Orzeszek, były napastnik, a dziś działacz Górnika, który z boiska pamięta debiuty trzech z wymienionych nastolatków. - Który najlepszy? Zdecydowanie największy talent miał Krzysiu Kołaczyk. Prawdziwa "perełka" i gdyby nie bardzo poważny uraz kręgosłupa zrobiłby nieprzeciętną karierę - dodaje Orzeszek, wspominając obecnego prezesa Rakowa Częstochowa.
Kołaczyk trafił do Zabrza w połowie lat 80. Wtedy Górnik był zdecydowanie najsilniejszy w Polsce, a mimo to młody chłopak z Częstochowy dosyć regularnie pojawiał się na boisku. Inny z wymienionych? Marek Szemoński miał kilka zakrętów życiowych, a ostatnio pracował w Anglii. Dziś ma już 36 lat i niewielu pamięta, że jako junior grał w jednej drużynie z Michałem Bembnem. Joachim Hutka bardzo szybko wyjechał do Niemiec. Słuch o nim zaginął, a był jednym z tych, o których w Zabrzu mówiono "drugi Lubański". - Nigdy nie żałowałem swojej decyzji - mówił podczas ostatniej wizyty w Zabrzu, choć zdawał sobie sprawę, że mógł być reprezentantem Polski w jej najlepszych latach. Szybko trafiał do siatki Andrzej Pałasz, wychowanek Górnika, który debiutował w drużynie podczas rocznej kwarantannie zabrzan w drugiej lidze. I chyba jemu wypada przyznać palmę pierwszeństwa wśród „cudownych dzieci" Górnika biorąc pod uwagę późniejsze sukcesy. Medal mistrzostw świata, trzy mistrzostwa Polski... Zmarły niedawno Henryk Bałuszyński zaraz po objawieniu swojego talentu w wieku juniora został wypożyczony do Knurowa, a na pierwszą bramkę poczekał do 19 urodzin.
- Jeżeli miałbym do kogoś porównać styl gry Arka, to przypomniałbym Marcina Kuźbę. Podobne warunki, podobny styl gry... Marcin piętnaście lat temu miał także świetne wejście do zespołu - dodaje Orzeszek, wspominając piłkarza, który do Górnika trafił z Gwarka Zabrze.

Inwestycja w przyszłość

Jedno jest pewne. Milik to obok Michała Jonczyka inwestycja zabrzan na przyszłość i chyba najdrożsi juniorzy, jacy trafili do klubu z Roosevelta w ostatniej dekadzie. Trudno podać konkretne kwoty, skoro obaj pojawili się w Zabrzu niejako w... pakiecie, ale Górnik płacił obu klubom po mniej więcej 100 tysięcy euro. Z Jonczykiem przyszedł z Sandecji Maciej Bębenek, a z Milikiem Wojciech Król, o miesiąc od Milika starszy. Na razie jednak nie wywalczył miejsca w kadrze i trafił na wypożyczenie do Rozwoju. - Chcieliśmy ich obu, bo mają "papiery" na granie. Inne kluby oferowały im lepsze warunki niż my, ale tutaj mają większą szansę na grę, czego Arek czy Michał Jonczyk są doskonałym przykładem - dodaje Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy zabrzan. Jonczyk jest od duetu Milik-Król dwa lata starszy, ale ponad rok leczył bardzo poważną kontuzję. Debiutował też w wieku osiemnastu lat.
- Czy rozmowy z Rozwojem i Arkiem były trudne? - zastanawia się Orzeszek. - Tak, konkurencja była spora. Na pewno oficjalną ofertę złożyła Legia, pytał o niego Lech i kilka innych klubów. Wyczuliśmy jednak, że Arek chce grać w Zabrzu i zostać na Śląsku. Skończyć też szkołę. Rozmowy zaczął jeszcze Tomek Wałdoch, myśmy je finalizowali - przypomina Orzeszek.

Zagłaskać się nie da

Co ciekawe, do Zabrza trafił też Łukasz Milik, starszy brat piłkarza, który w wielu sprawach mu doradza. W Rozwoju był kierownikiem drużyny, w której grał 17-letni Milik. Na pewno był to jeden w argumentów, który pomógł Arkowi wybrać Górnik - uważa Orzeszek. - Arek Milik jest w trakcie robienia prawa jazdy, zaocznie chodzi do jednej z katowickich szkół. Z Górnikiem ma kontrakt ważny do lata 2016 roku. Poukładany, bardzo pracowity, twardo stąpa po ziemi. Słucha i się uczy - dodaje Krzysztof Maj. - Inaczej raczej nie dostałby u trenera Adama Nawałki szansy.
Potwierdzeniem tych słów jest opinia samego Milika, który pytany o porównanie do Lubańskiego mówi, że nie chce takich słów słyszeć, bo z jednej stronie mówimy o mega-gwieździe, a z drugiej o nastolatku, który jeszcze nic nie osiągnął. - Z takimi chłopakami jest najczęściej jeden problem. Można ich "zagłaskać", uwierzą, że są najlepsi, wszystko przyjdzie samo i przestają nad sobą pracować. Dlatego tyle talentów się gubi. Widząc Arka jest wielka nadzieja, że on do tej grupy nie dołączy - kończy Andrzej Orzeszek, który jako 20-latek strzelał już gole w europejskich pucharach i był kilkakrotnym mistrzem Polski.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online