Z sympatią do młodego!

Niepokonana wiosną drużyna kielecka nie miała w Zabrzu nic do powiedzenia. Obie bramki zdobył 18-letni Arkadiusz Milik.
Korona, która wiosną podbiła stadiony czołowych polskich drużyn - Śląska i Wisły - liczyła, że i w Zabrzu "ugra swoje". Tymczasem w niedzielę trafiła na bardzo dobrze dysponowanego i perfekcyjnie ustawionego taktycznie Górnika. Goście, którzy z ostatnich sześciu meczów ekstraklasy wygrali aż pięć, nie mieli wiele do powiedzenia na Roosevelta i doznali pierwszej w tym roku porażki. Zabrzanie dzięki zwycięstwu zapewnili już sobie utrzymanie w elicie i teraz na luzie mogą walczyć o jak najwyższą pozycję w lidze. Bohaterem meczu został 18-letni Arkadiusz Milik, który dwiema bramkami pokazał skalę talentu oraz odporność psychiczną, bowiem "jedenastkę" wykonał tuż po laniu na sobie. Paradoksalnie o szczęściu zabrzańskiego "młokosa" zadecydował przypadek, a właściwie zapis w kontrakcie wypożyczonego z Korony Michała Zielińskiego, mówiący o tym, że za jego występ przeciwko żółto-czerwonym Górnik musiałby zapłacić kielczanom 100 tysięcy. Gdyby nie ów aneks w składzie zapewne znalazłby się "Zielu"...

Spóźniony Małkowski
Stawka spotkania zwiastowała duże emocje. Tymczasem przez dwa kwadranse mecz nie zachwycał. Niby było na boisku dużo walki, były sytuacje podbramkowe, ale nie było klarownych okazji. W 32. minucie do piłki wpadającej w "szesnastkę" gości wystartowali Arkadiusz Milik i Zbigniew Małkowski. Ten drugi, spóźniony, zahaczył o nogi piłkarza z numerem "99" i Marcin Borski bez wahania wskazał na "wapno". Malkowski zobaczył żółtą kartkę, kielczanie protestowali, a nastoletni napastnik ku osłupieniu wszystkich sam podjął się egzekucji. I uczynił to perfekcyjnie, myląc kompletnie bramkarza Korony. - Wcześniej obrałem sobie ten róg. A karne szlifowałem wcześniej na treningach. Cieszę się, że mi wyszedł w meczu ligowym - mówił uradowany wychowanek katowickiego Rozwoju. Brawa na widowni jeszcze nie ucichły, gdy niezdeprymowany wcześniejszymi nieprzychylnymi mu okrzykami lecącymi z trybun Milik po raz drugi skierował piłkę do siatki gości. Tym razem 18-latek ruszył idealnie w tempo do podania Aleksandra Kwieka, zostawił za plecami zakładających nieudaną pułapkę ofsajdową kieleckich obrońców i ponownie lewą nogą pokonał Małkowskicgo. Tymi bramkami nastoletni Milik zaskarbił już chyba sobie na dłużej przychylność i sympatię zabrzańskich kibiców, którzy zbyt pochopnie zaczęli go źle oceniać.

Zabrakło centymetrów
W przerwie wściekły szkoleniowiec gości dokonał jednej zmiany ale Łukasz Jamróz nie odmienił oblicza "rewelacji wiosny". Ba, w 52. minucie Milik omalże nie skompletował hat-tricka, jednak tym razem Małkowski już czysto wygarnął mu piłkę spod nóg. W 60. minucie sędzia Marcin Borski dał popis nieudolności, przydzielając trzy kartoniki, choć należało ukarać jedynie brutalnie faulującego Macieja Korzyma, a następnie ukarał żółtym kartonikiem... rozgrzewającego się za linią boczną boiska, rezerwowego Szymona Sobczaka. W 69. minucie znów Milik miał chrapkę na trzeciego gola, lecz zabrakło mu kilku centymetrów, by przeciąć świetne podanie dobrze grającego Mariusza Magiery i skierować piłkę do siatki, a chwilę potem dużą klasą błysnął Łukasz Skorupski, broniąc soczysty strzał Korzyma. W 80. minucie przed szansą na zdobycie gola stanął Oleksandr Szeweluchin, ale jego "główka" z bliska pechowo dla niego zatrzymała się na poprzeczce.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]