Forum
 

Pora dorosnąć

Łukasz Skorupski we wtorek został odsunięty od treningów z pierwszym zespołem Górnika Zabrze. Na jak długo? Do wyjaśnienia incydentu z pubu "Lorneta z Meduzą".
Trudno dziś jednoznacznie powiedzieć, co tym finałem będzie, skoro Skorupskiemu ma zostać postawiony zarzut udziału w pobiciu. Z ŁKS w sobotę na pewno nie zagra. Co potem? Jeden z najzdolniejszych bramkarzy młodego pokolenia, reprezentant „młodzieżówki" od dwóch dni trenuje z zespołem Młodej Ekstraklasy Górnika. W środę pojawił się na zajęciach na Zabrzu, jednej z dzielnic Zabrza, w której zresztą mieszka. Zajęcia miał pod okiem Jerzego Machnika, na początku lat 80-tych bramkarza Górnika, od wielu lat szkolącego na Roosevelta swoich następców. Nikt w Górniku nie zna Skorupskiego tak dobrze, jak on.

- Jak wypadł Skorupski?
Dobrze, powiedziałbym, jak zwykle dobrze... Od ponad roku mam indywidualne zajęcia z bramkarzami, które wprowadził jeszcze Tomek Wałdoch – mówi Jerzy Machnik. - Dlatego Łukasza zaprosiłem na wtorek na Zaborze.

- Od kiedy go pan zna?
- Był trampkarzem, nie miał chyba dziesięciu lat... To jest chłopak „stąd", mieszkamy nawet w tej samej dzielnicy. Z Pogoni Zabrze jako dzieciak trafił do Górnika i zaczęliśmy go szkolić.

- I wyszkoliliście na bardzo dobrego, obiecującego bramkarza. Dziś jednak mało kto mówi o jego udanych interwencjach.
- On to naprawdę przeżył. Łukasz może się uśmiechać - a robi to niemal cały czas -sprawiać wrażenie, że to wszystko jest jakby poza nim, ale znam go od lat. Niby „twardziel", ale to w nim siedzi, zdaje sobie sprawę, że wydarzyło się coś złego i pewną, niebezpieczną granicę przekroczył.

- Nastoletni Skorupski sprawiał problemy?
- Grzeczny chłopak to nie był. Każdy nastoletni chłopak, który gra w piłkę musi mieć charakter. Szczególnie bramkarz. I Łukasz ten charakter zawsze miał, choć od małego był nieco nadpobudliwy. I – niestety - za bardzo podatny na wpływ najbliższego otoczenia. I to chyba jest problem. Koledzy, środowisko... Nie da się tego połączyć, jeżeli chce się rozwijać. Pomijam już, że „Skorup" jest osobą publiczną, coraz bardziej rozpoznawalną.

- Co teraz?
- Nie wiem, jak wysoką finansowo klub nałożył na niego karę. To nie moja sprawa. Ja mogę mu powiedzieć po przyjacielsku, że raz można się pomylić. Rzecz w tym, by z tego wyciągnąć wnioski. Dziś, w najbliższych tygodniach, decyduje się jego przyszłość i to na wiele lat. Wiemy, że oglądają go kluby Bundesligi. Może grać przy stadionach wypełnionych 50-60-tysiącami widzów przeciwko najlepszym piłkarzom Europy i zarabiać naprawdę duże pieniądze. Może też za dwa lata wylądować w niższej, polskiej lidze, grając na wiejskich stadionach. Wystarczy, że jeszcze raz wywinie taki numer. Dobrych bramkarzy jest sporo, dlatego zachodnie kluby patrzy, czego może się po piłkarzu spodziewać. Nie tylko na boisku, ale też poza nim. Ma zresztą przykład Grzesia Kasprzika, też wychowanka Górnika, który przez swoje błędy stracił kilka lat. Dobrze, że w ogóle wyszedł na prostą.

- Pan wierzy, że lekcja zostanie wyciągnięta?
- Trzymam za niego kciuki. Łukaszowi na pewno nie przewraca się w głowie. To nie ten typ, który dostaje trochę pieniędzy i głupieje. Powiedziałbym wręcz odwrotnie - czasami odnoszę wrażenie, że on wciąż zachowuje się mentalnie jak junior. Musi dorosnąć, sam narzucić sobie pewien reżim, bo trenerzy nie będą przy nim 24 godziny, trzymając za rękę. Czekam na Łukasza, odpowiedzialnego mężczyznę, bo dziś wiele osób mówi, że zachowuje się jak duże dziecko. Z drugiej strony sam się zastanawiam, jak zareagowałby na ewentualny wyjazd. Z jednej strony zmiana otoczenia czasami bardzo pomaga. Z drugiej, tam nikt nie prowadzi nikogo za rękę, a w kolejce czekają inni. Jeden numer i idziesz w odstawkę.

- Obserwuje pan młodych polskich bramkarzy. W którym miejscu na ich tle jest dziś Skorupski?
- Pod względem wyszkolenia nie musi mieć kompleksów. Sandomierski, Pawłowski, nawet Wojtek Szczęsny... O tym, w którym miejscu jest ten ostatni, decyduje przede wszystkim ogranie. „Skorup" wiele zyskał regularnie grając przez cały miniony rok. Swoją drogą, stylem bronienia i charakterem trochę przypomina mi 20-letniego Artura Boruca, choć Artur w tym wieku tak dobry chyba nie był. Jego charakteru nie zmienimy, zresztą nie o to chodzi. Rzecz w tym, by sam Łukasz - naprawdę szczery i fajny chłopak - potrafił jak najlepiej go wykorzystać.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online