Forum
 

Koledzy z boiska i przyjaciele wspominają Henryka Bałuszyńskiego

Mieczysław Agafon (kolega z Górnika Zabrze): - To do mnie nie dociera. Choroba? Nic o niej nie wiedziałem. Heniek nigdy się nie skarżył. Graliśmy razem na hali. Nie palił, nie pił. Był zdrowym człowiekiem. Pamiętam, jak przed laty opuszczał Górnika i wyjeżdżał grać do Niemiec. Wtedy pierwszy raz mi tak bardzo go brakowało, ale przecież to była normalna kolej losu. Nasze piłkarskie życie. Transfer do lepszego klubu. Kontakt się nie urwał. Spotykaliśmy się całymi rodzinami. Zawsze wyczekiwałem na grudzień, gdy Heniek i ja mieliśmy przerwę w rozgrywkach i mogliśmy się w końcu nagadać.
Byliśmy umówieni na czwartek na godzinę 19. Mieliśmy usiąść przy piwie, pośmiać się, porozmawiać. Wysłałem do Heńka sms-a z pytaniem "Czy nic się nie zmieniło. Czy nasze spotkanie jest aktualne". Nie odpowiedział... Pięć minut później dostałem wiadomość, że nie żyje.

Jerzy Brzęczek (grał z Henrykiem Bałuszyńskim w Górniku Zabrze): - Jestem po prostu w szoku, jak chyba wszyscy. To był bardzo młody człowiek i na ten moment ta wiadomość jest dla mnie nie do zaakceptowania. To pokazuje, jak kruche jest nasze życie. Człowiek może walczyć, starać się, a tu jeden moment, parę chwil i okazuje się, że to wszystko nie do końca ma sens. Jest to bardzo przykre, że tak młody człowiek, który jako piłkarz bardzo wiele osiągnął, w kwiecie wieku nas opuszcza. Dla najbliższych to na pewno wielka tragedia. Można mówić wiele słów, ale niestety tego się nie da wrócić i jest to bardzo przykre.
Nic mi nie wiadomo na temat jakichś jego problemów z sercem. Na pewno był to bardzo dobry piłkarz. Może nie osiągnął tyle, ile powinien, patrząc na jego umiejętności i predyspozycje. Na karierę ma wpływ wiele czynników, również szczęście. Natomiast jako człowiek był zawsze pogodny, zawsze uśmiechnięty, lubiący żartować, dowcipkować. Nigdy nie należał do grupy konfliktowych ludzi, więc to na pewno jest straszna wiadomość.

Józef Dankowski (były gracz Górnika, trener Młodej Ekstraklasy): - Nasze drogi po raz pierwszy przecięły się pod koniec lat 80. Przygotowywałem się wtedy do wyjazdu do Grecji, gdy na jednym z treningów pierwszej drużyny Górnika pojawił się młody piłkarz z Knurowa. Akurat nie miałem pary i ustawiłem się do grania z Heńkiem. Oj, dobrze nam się kopało.
Pamiętam też rok 1994, gdy przyjechałem do Zabrza, jako piłkarz Stali Stalowa Wola. Przegraliśmy strasznie wysoko, bo aż 0:6. Heniek dołożył wtedy swoje gole. Po zakończeniu kariery też spotykaliśmy się na boisku, ale już w drużynach oldbojów. Zawsze była okazja, żeby się pośmiać, porozmawiać. Kolejnego rozdziału już nie będzie. Nie mogę w to uwierzyć.

Jan Żurek (asystent trenera Górnika Zabrze, w czasach, gdy grał tam Bałuszyński): - Na pewno dla tych, którzy znali Henia jest to wielki szok. Dla mnie tak samo. To, że był wspaniałym piłkarzem, wszyscy wiemy. Ale to, że ten chłopak odszedł tak wcześnie, jest na pewno straszną wieścią. Był wspaniałym człowiekiem. Wesołym, uśmiechniętym i dobrym, nie przez pryzmat tego, że był wybitnym zawodnikiem. Nie wiedziałem nic o jego problemach zdrowotnych, jest to dla mnie duże zaskoczenie.

Andrzej Orzeszek (grał ze zmarłym Bałuszyńskim w Górniku Zabrze): - Jaki to był zawodnik, tego nie trzeba mówić. Odnosił sukcesy, grał w reprezentacji Polski, Bundeslidze, to mówi samo za siebie. Sportowiec pełną gębą. A do tego wspaniały człowiek. Zawsze uśmiechnięty, życzliwy dla wszystkich. Był dla nas super kolegą. Żadne informacje o jego wcześniejszych problemach z sercem do mnie nie dotarły. Nie wiem, czy to była chwila, że to serce przestało bić, czy Heniu się leczył. W każdym razie nic nie wskazywało na to, żeby coś było nie tak, bo często jeszcze pogrywał gdzieś w oldbojach, czy na hali. Tutaj raczej była taka sytuacja nagła, niespodziewana...

Mateusz Papkala (wiceprezes Gwiazdy Chudów): - Straciłem kolegę ze szkolnej ławki. Razem łobuzowaliśmy, a potem biegliśmy na lekcję religii. Razem też graliśmy w piłkę. Na placu, na boisku. Heniek miał jednak zdecydowanie więcej talentu i zapału do piłki. Poszedł do Górnika, potem wyjechał do Niemiec, ale do Chudowa zawsze wracał ten sam chłopak. Po zakończeniu kariery wrócił do Gwiazdy, w której grał, którą trenował, którą wreszcie sponsorował. Ostatnio pochłonięty swoimi sprawami osobistymi nie pełnił już w klubie żadnej oficjalnej funkcji, ale wciąż był z nami. Planowaliśmy wyjazd na majowe mistrzostwa Europy amatorów do Austrii. To właśnie Heniek załatwił, że to Gwiazda będzie reprezentować Polskę. Chciałbym, żebyśmy tam jednak pojechali. Dla niego...

źródło: Gazeta Wyborcza / SportSlaski.pl



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online