Forum
 

Sport: Jeszcze ponad dwadzieścia...

Dług zabrzan na papierze radykalnie się zmiejszył. Nie udało się jednak w Warszawie załatwić tego, co dziś w Górniku najważniejsze - gotowki.
W Warszawie odbyło się spotkanie zarządu Allianz Polska z prezesem Górnika, Arturem Jankowskim. Trwało cztery godziny. Strony ustaliły, że obecne należności Górnika w stosunku do Allianz Polska będą kompensowane w formie reklamy w ciągu czterech lat. 

Gotówki nie dali
Dzięki temu znacząco zmalał dług Górnika, choć wciąż jest bardzo duży. - Mówimy o bardzo ważnej umowie dla klubu, ponieważ zadłużenie ogólne spółki obniżyło się dzięki niej o ponad 35 procent - zaznacza Artur Jankowski. To znaczy, że wciąż wynosi ono ponad dwadzieścia milionów. Kilka milionów to zaległości wobec piłkarzy, z których tylko duetowi Strąk - Gorawski klub jest winien sporo ponad milion złotych. Zabrzanie wciąż spłacają pokaźny kredyt zaciągnięty w jednym z banków, mają też masę innych zaległości, które prędzej czy później będą musieli spłacić. W krótkim czasie zawsze można zawrzeć ugodę.
- Takie rozwiązanie to dobry sygnał dla inwestorów i osób współpracujących z Górnikiem. Cieszę się, że współpraca Górnika z Allianz Polska będzie kontynuowana - dodaje prezes Jankowski, przy okazji dziękując za wsparcie w negocjacjach prezydentowi Zabrza, Małgorzacie Mańce-Szulik.
Czy jednak w Zabrzu faktycznie uznano wizytę w Warszawie za w pełni udaną? Klub zdaje sobie sprawę, że w obecnej sytuacji nie bardzo wypada krytycznie wypowiadać się o udziałowcach, ale nie jest tajemnicą, że liczono na Rooseyclla na więcej. O tym, że Allianz zamieni dług na reklamę mówiono od kilku tygodni. Taki pomysł urodził się jeszcze za kadencji poprzedniego prezesa, Tomasza Młynarczyka. Rzecz w tym, że obecny zarząd chciał, by Allianz wciąż płacił część kwoty za reklamę na koszulkach w gotówce. W tej sytuacji zabrzanie faktycznie mają znacznie mniejszy dług, ale też niewiele możliwości na zdobycie tak potrzebnych na bieżącą działalność pieniędzy. - Takiej woli ze strony Allianz Polska nie było - krótko odpowiada, pytany o to prezes Jankowski.

Dług rósł, rósł...
- Będziemy współpracować z Allianz Polska na innych płaszczyznach. Firma jest zainteresowana zainwestowaniem w powstającą Akademię Piłkarską, wciąż możemy korzystać podczas wyjazdów z jej ośrodka, w planie jest kilka innych projektów. Na zasilenie spółki gotówką jednak nie możemy w tej chwili liczyć - dodaje prezes Jankowski.
Ta ostatnia jest pilnie potrzebna na spłacanie długów sięgających kilkunastu miesięcy. Wydatek najpilniejszy to zapłacenie kilkuset tysięcy złotych Pawłowi Strąkowi. Kwota ta została zasądzona przez Komisję Ligi i Górnik musi ją wypłacić w terminie, bo inaczej grożą mu poważne sankcje. Przypomnijmy, że sprowadzenie z drugoligowego klubu austriackiego Strąka i podpisanie z nim 5-letniego kontraktu, jednego z najwyższych w historii Górnika, miało miejsce, kiedy za wszystkie transfery odpowiadał ówczesny właściciel spółki... Allianz Polska. Kiedy ubezpieczeniowy potentat pojawił się w mającym finansowe problemy Górniku, zadłużenie tego ostatniego wynosiło około 7 milionów złotych. Nawet dziś, po podpisaniu umowy zmniejszającej dług o 12 milionów, jest on trzy razy większy niż kilka lat temu.
Skąd zatem Górnik może mieć pieniądze na bieżącą działalność? Sponsorzy (Kompania Węglowa czy browary) kwoty, które mieli przelać na konto klubu, przelali już wcześniej. Pojawi się kasa z Canal Plus, ale też nie powalająca na kolana. Wiosną klub nie może liczyć na wielkie pieniądze ze sprzedaży biletów. - Na szczęście część pieniędzy od sponsorów jeszcze dostaniemy. Mamy też kilka innych pomysłów. Na pewno uregulowanie części zadłużenia wobec piłkarzy to priorytet - mówi prezes Jankowski, który chce do końca roku - nie zostało zbyt wiele czasu - przelać na konta piłkarzy jeszcze część zaległości. Kolejne mają trafić do zawodników w połowie stycznia.

Długa lista możliwości
Górnik więc staje praktycznie pod ścianą i jest zmuszony do ruchów kadrowych. Lato tego roku, kiedy za ponad 3 miliony sprzedano do Poloniii Warszawa duet Sikorski-Jeż pewnie się nie powtórzy, ale kilka zmian personalnych na pewno będzie. Trwają rozmowy z Zagłębiem Lubin w sprawie transferu Adama Banasia. W tym wypadku można trochę zarobić, ale też "zejść" z zaległości finansowych wobec piłkarza. Z informacji wynika, że rozbieżności między klubami nie są duże.
Górnik raczej nie podpisze nowego kontraktu z Tomaszem Zahorskim. Trwają rozmowy na temat wcześniejszego rozstania się stron. Zahorski ma najwyższy kontrakt w klubie i niewielką szansę na regularną grę wiosną. Być może znajdzie się chętny na Aleksandra Kwieka, wciąż nie można wykluczyć, że jeszcze zimą pojawi się bardzo konkretna propozycja dla Łukasza Skorupskiego, na którym zabrzanie mogą na pewno zarobić najbardziej znaczącą kwotę. Izraelski klub Ashdod dostał ofertę wykupienia Idana Shrikiego, który jest z Górnika wypożyczony do tego klubu i ma doskonałą jesień. Strzelił już siedem goli, czym nie może pochwalić się żaden piłkarz Górnika, łącznie z Nakoulmą. Za Shrikiego zabrzanie mogliby dostać około pól miliona złotych. Wielce prawdopodobne jest też rozwiązanie kontraktów z Piotrem Gierczakiem i Michałem Gasparikiem. - Wiem, że w czwartek podpisujemy oficjalnie nowy kontrakt z Marcinem Wodeckim. I w tym roku pewnie żadnych konkretów, jeżeli chodzi o transfery nie będzie. Wiele powinno się za to wyjaśnić w pierwszych dwóch tygodniach stycznia. To na pewno będzie w klubie czas wytężonej pracy - twierdzi prezes Górnika.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online