Mieszane nastroje w Górniku

Górnik Zabrze kończy rok mając na koncie 20 punktów. Jeszcze niedawno taki dorobek zadowalał Górnika, ale teraz w Zabrzu pozostał niedosyt.
Dla zabrzan ostatni tydzień był wyjątkowo nieudany. Przegrali dwa mecze do zera i skończyli rok z 20 punktami na koncie. - Jak to oceniać? Po przegranych derbach z Ruchem marzyliśmy o takim dorobku, ale kiedy zespół „odpalił" w listopadzie wydawało się, że może być jeszcze lepiej – mówi prezes zabrzan, Artur Jankowski. - Nie jest źle, ale na pewno czeka nas bardzo trudna wiosna – dodaje prezes, który wczoraj pierwszy raz od chwili nominacji na stanowisko spotkał się z radą nadzorczą.

Zaczną w Dzierżoniowie

Określenie bardzo trudna wiosna można poszerzyć o słowo „początek". Górnik zaczyna granie w 2012 roku od meczu z Legią w Zabrzu, a potem ma dwa wyjazdy. Do Bełchatowa oraz Poznania.
Zawodnicy dostaną dziś „rozpiskę" zadań na czas świąteczno-noworoczny. Na pierwszym treningu spotkają się 6 stycznia, a trzy dni później jadą na pierwsze zgrupowanie do Dzierżoniowa. Tam rozegrane zostaną trzy mecze sparingowe: 12 stycznia (rywal do ustalenia), 14 stycznia z Miedzią Legnica i 17 stycznia z Chrobrym Głogów. Zaraz po tym ostatnim meczu zabrzanie wracają na Górny Śląsk. W planach jest też obóz w Turcji.
Poza pożegnaniem z zawodnikami, ważnym wydarzeniem wtorku powinno być spotkanie prezesa oraz dyrektora wykonawczego, Krzysztofa Maja, z trenerem Adamem Nawałką. Panowie mają siąść do stołu już o 8.00. - Świadomie czekaliśmy do końca rozgrywek, by dopiero teraz zacząć rozmawiać o ruchach transferowych. Na początek chcemy poznać opinię trenera – dodaje prezes Górnika.
I można przypuszczać, że kilka tematów będzie gorących. Po przegranej w Łodzi sam trener stwierdził, że zespół wymaga wzmocnień. Z drugiej strony sam kilka dni wcześniej sugerował, że zanim pojawi się temat wydawania pieniędzy na nowych piłkarzy, dobrze byłoby uregulować zaległości, które są od miesięcy.

Komisja w czwartek

- Oczywiście, że chcemy piłkarzom wypłacić część zaległości jeszcze przed świętami. Jesteśmy dogadami ze sponsorami i pieniądze powinny pojawić się wkrótce na koncie. Jak już mówiłem, to nie bieżące należności są naszym największym problemem – mówi prezes Jankowski.
Nieoficjalnie największe z nich – dotyczą kilku zawodników, którzy wywalczyli awans z pierwszej ligi do ekstraklasy – mają sięgać około 300 tysięcy złotych. To dotyczy piłkarzy będących w kadrze, a przecież Górnik musi już płacić zaległe pensje Pawłowi Strąkowi czy odszkodowanie za wcześniejsze rozwiązanie kontraktu Damianowi Gorawskiemu. W sumie jest mowa o setkach tysięcy złotych tylko dla tej dwójki. W czwartek sprawa Strąka zajmie się komisja ligi i jeżeli Górnik do tego dnia nie dojdzie z zawodnikiem do porozumienia, może zostać ukarany. Porozumiał się z kolei Górnik z Aleksandrem Kwiekiem i Łukaszem Skorupskim. - Obaj wycofali pisma – deklaruje Krzysztof Maj. Skąd klub weźmie kasę na najbardziej bieżące wydatki? Od udziałowca, czyli firmy „Budus" oraz sponsora, czyli browarów. Około 20 grudnia spółka będzie rozmawiała o nowej umowie z Allianz Polska, której przedstawiciele nie pojawili się wczoraj na posiedzeniu rady nadzorczej.

Danch chory, Banaś do Korony?

Jedno jest więc pewne – w obecnej sytuacji trudno będzie Górnikowi „szaleć" zimą na transferowym rynku. Pierwsze pytanie, kto będzie mógł i chciał odejść? Tutaj najczęściej padają nazwiska Piotra Gierczaka i Michala Gaszparika. Rozwiązanie ważnych konkraktów z tą dwójką raczej nie wiązałoby się z płaceniem wysokich kwot. Na pewno zostanie w Zabrzu Daniel Gołębiewski wypożyczony do Zabrza z Polonii Warszawa. Zagrał w więcej niż 60 procent meczów, więc o jego powrocie do Warszawy nie ma mowy.
Teoretycznie w każdej chwili może wrócić do Zabrza Idan Shriki, który właśnie strzelił w lidze izraelskiej szóstą bramkę. W Górniku tylko Nakoulma może się pochwalić podobnym dorobkiem. Pytanie, czy będzie go chciał trener. Powrót do ME nie ma sensu. Problemem ostatnich dni jest oczywiście choroba Adama Dancha, obecnie najlepszego środkowego defensora zabrzan. Gdyby okazało się, że wiosną nie będzie mógł grać, a przy wirusie wątroby takie ryzyko trzeba brać pod uwagę, wtedy potrzebą chwili będzie sprowadzenie piłkarza na tę pozycję. Mógłby nim być wypożyczony do Radzionkowa Bartosz Kopacz, choć Górnik raczej poszuka bardziej doświadczonego defensora. Tym bardziej, że Adam Banaś ma ponoć ofertę z Korony Kielce, a Górnik raczej nie blokowały tego transferu. Poza tym trzeba pamiętać, że za pół roku kończą się kontrakty Michałowi Pazdanowi, Adamowi Marciniakowi, Marcinowi Wodeckiemu czy Tomaszowi Zahorskiemu. Teretycznie wszyscy mogą 1 stycznia podpisać kontrakty z innymi klubami. Gdyby ten ostatni odszedł, może Górnik sięgnąłby po testowanego kilka tygodni temu Dragana Jelica. Pytań jest więc wiele, a odpowiedzi na nie powinniśmy poznać do końca roku. - W ciągu dziesięciu dni powinno zapaść wiele ważnych decyzji – mówi Krzysztof Maj. W każdym razie od jutra wszyscy mają wolne. Najdalej, bo do Burkina Faso wylatuje Prejuce Nakoulma. Z kolei Adam Danch kładzie się na kiludniowe obserwacje do szpitala, po których zapadnie decyzja, kiedy będzie mógł wrócić do treningów.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online