Sport: Bezbłędna asekuracja

Chociaż goście cały czas mieli przewagę optyczną i dłużej utrzymywali się przy piłce, nie zdobyli w Łodzi nawet punktu.
To doprawdy duża sztuka bezdyskusyjnie przegrać mecz, mając taką przewagę "terytorialną" jak Górnik w Łodzi, do tego będąc przez dwie trzecie meczu w posiadaniu piłki. Zabrzanie do końca nie byli w stanie rozszyfrować, a potem złamać taktyki gospodarzy. Tu nawet nie można mówić o braku skuteczności, bo gościom rzadko udawało się dojść do pozycji strzałowej, mimo że całymi minutami nie wychodzili z połowy Widzewa. Grając w defensywie z bezbłędną asekuracją Widzew zahipnotyzował wręcz rywali z Zabrza. Po porażce wspomina się zwykle zmarnowane stuprocentowe sytuacje - w sobotę Górnik nie miał nawet takich na 75 procent. Najlepsza, jedna z trzech (!) szans na zdobycie gola, to strzał Magiery z rzutu wolnego w 56. minucie, po którym Mielcarz wybił piłkę na róg.
Z rzutami rożnymi (dobra, niech będzie kornerami, że zacytujemy Franciszka Smudę) w wykonaniu Górnika, to też istna farsa. Owszem, zaraz po przerwie zabrzanie wyszli na boisko z mocnym zamiarem odrobienia strat i w ciągu 9 minut wywalczyli 7 rogów, ale bodaj tylko po jednym udało się wygrać walkę o górną piłkę po dośrodkowaniu. I tak był to strzał niecelny, bo Pazdan główkował daleko od słupka. Obrońcy Widzewa byli lepsi pod każdym względem: to, że Bieniuk i Ukah dominowali w środku pola karnego, specjalnie nie dziwi, ale nawet młody Bartkowski dał istną lekcję futbolu chwalonemu ostatnio Nakoulmie, który przez Canal Plus uznany został nawet za najlepszego piłkarza ekstraklasy w listopadzie. "Prezes" z Zabrza mógł być zaskoczony, bo takiego piłkarza w Widzewie nie pamięta - pół roku temu Bartkowski grał tylko w rezerwach.
Defensywę Widzewa wspierali z drugiej linii Abbes i Pinheiro, ale ich udział w tym meczu nie polegał na wykopywaniu na oślep piłki do przodu. Potrafili też inicjować kontrataki, które były dla Górnika zabójcze, bo łodzianie wyjątkowo łatwo przechodzili do ataku. Trener Mroczkowski nie zdecydował się jednak na wystawienie od pierwszych minut 16-letniego Mariusza Stępińskiego, stawiając (wobec kontuzji Grzelczaka), jednak na Oziębałę, który tydzień temu w Krakowie zawiódł. Tym razem był to jednak Oziębała, jakiego... nie znamy: w stu procentach wypełnił rolę "żądła", albo "szpicy", mając udział w obu golach. Przy pierwszym podaniu Panki z głębi pola było właśnie dla niego, bo pomocnik Widzewa dostrzegł, że jego kolega błyskawicznie wychodzi na pozycję. Wprawdzie Pazdan zdołał wślizgiem wybić mu piłkę spod nóg, ale tylko na swoją zgubę, bo żaden z zabrzan nie nadążył za nadbiegającym Budką, który nie zmarnował szansy. Przy drugim golu nie było już nawet Pazdana, bo podanie Pinheiro było jeszcze dokładniejsze, a szybkość Oziębały większa. Warto odnotować jeszcze dwie akcje z Przemysławem Oziębałą w roli głównej: w 40. minucie sędzia nie odgwizdał faulu Pazdana, który powalił napastnika Widzewa na pograniczu pola karnego, a w 64. minucie - raz jeszcze silnie strzelił po samotnym, 50-metrowym rajdzie między obrońcami, ale Skorupski obronił, choć był na pewno mocno zziębnięty stojąc na swoim polu karnym bez zajęcia.
Przez większą część drugiej połowy nie miał co robić, bo zepchnięty na swoją połowę Widzew w ogóle nie atakował, co obniża notę dla całej drużyny za ten mecz. Drugiej linii zabrakło już pary, schował się gdzieś aktywny przed przerwą Budka, a zdarzało się, że z piłką i pięcioma rywalami zmagał się w pojedynkę Oziębała.
Górnik z kolei liczyć mógł tylko na umiejętności strzeleckie Gołębiewskiego, który jako jedyny z zespołu potrafił przyjąć piłkę, zasłonić się przed obrońcą i strzelić, choć to ostatnie z mizernym skutkiem. Jedna trzecia strzałów całego zespołu to jego zasługa, ale cztery z pięciu uderzeń odnotowaliśmy przed przerwą, gdy Górnika stać było jeszcze na fizyczną walkę z obrońcami. Adam Nawałka był równie bezradny jak jego zawodnicy i wobec nieobecności Dancha, Zahorskiego i Banasia dokonał (nie licząc końcówki) tylko jednej zmiany w przerwie, próbując wzmocnić drugą linię przez wejście na boisko Kwieka, bez większego efektu zresztą.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online