Dlaczego "Prezes" nie został widzewiakiem?

Półtora miliona złotych - tyle miał kosztować łodzian Prejuce Nakoulma. Uznano, że to za wiele. Więc dziś... będą się go bać na murawie.
W sobotę Prejuce Nakoulma zapewne znów zagra na stadionie przy Al. Piłsudskiego. Tyle że w barwach Górnika, chociaż w Widzewie teraz pewnie żałują, że latem nie zdecydowali się go zatrzymać. 

Wypożyczenie z gwarancją ceny
Piłkarz wypatrzony został w Łodzi już zimą 2008/09, kiedy grał w Górniku Łęczna i od tego czasu mówiło się o jego przejściu do Widzewa w każdym okienku transferowym. Na przeszkodzie stały jednak kontuzje, ale transfer wreszcie sfinalizowano latem ubiegłego roku, chociaż wiadomo było, że i wówczas Prejcue nie był w pełni sił fizycznych. Widzew był jednak zdecydowany i nawet licząc się z koniecznością leczenia, wypożyczył zawodnika z Łęcznej na rok, gwarantując sobie jego wykup po tym okresie. - Nie ma obawy, że wartość Nakoulmy wzrośnie, bo cena została ustalona już teraz - uspokajał wiceprezes Mateusz Cacek. Było to, jak mówią, 1,5 mln złotych.

Zabieg "na upartego"
Nakoulma szybko zaczął trenować z drużyną, pojechał na obóz do Niemiec, gdzie zagrał w sparingu i zadebiutował w ekstraklasie już w pierwszej kolejce. Zagrał w sumie w trzech meczach (w każdym jako rezerwowy z ławki), kiedy okazało się, że uraz nie jest jeszcze wyleczony i trenować się nie da. I tu pojawiła się pierwsza kontrowersja na linii piłkarz - klub. Widzewscy lekarze uznali, że wystarczy rehabilitacja i operacja jest niepotrzebna, piłkarz jednak (zdaniem szefów klubu) "uparł się" i na własną rękę pojechał na zabieg do Berlina, za który też sam zapłacił.

Siła ojcowskiej sugestii
Po zimowej przerwie, w której przechodził rehabilitację, palił się do gry, ale trener Czesław Michniewicz, choć miał dobrą opinię o jego możliwościach, długo nie wystawiał go na mecze. Tymczasem zaczęły przychodzić powołania do kadry Burkina Faso. W marcu na mecz do Paryża Prejuce nie pojechał, ale na kolejne spotkanie do stolicy rodzinnego kraju już się wybrał. I tu powstała kontrowersja druga, bo Michniewicz i klubowi lekarze zalecali raczej metodyczną rehabilitację niż treningi z kadrą i ewentualny udział w meczu reprezentacji. Piłkarz był tego świadomy, ale mimo wszystko pojechał, traktując to powołanie jako okazję do odwiedzin w ojczyźnie. Warto jeszcze wiedzieć, że kierownikiem narodowej drużyny Burkina FAso jest... jego tata.

Jeszcze trzy?
Kontrowersja trzecia wybuchła po powrocie. Nakoulma zagrał w meczu ME, w którym strzelił gola, a potem wystąpił w ekstraklasie przeciwko Polonii Bytom. Był wyróżniającym się zawodnikiem na boisku i strzelił nawet gola, po którym... pokazał "wała" w kierunku trybuny. Komu dokładnie? Domyślać się tylko można, że prezesom, bo ci wymyślili sobie, że im dłużej Nakoulma będzie kontuzjowany, tym bardziej Łęczna będzie musiała obniżyć kwotę transferową. Policzono sobie bowiem, że półtora miliona to jednak za dużo.
Mecz z Polonią był wyjątkiem. Zawodnik czuł już pewnie, że w Widzewie nie zostanie i przestał się przykładać, a w samym końcu sezonu wypadł nawet z ligowej kadry. Widzewski rozdział jego kariery zakończył się na ośmiu meczach w lidze i jednym golu. Mimo że świetnie mówi po polsku (jest w naszym kraju już sześć lat), nie chciał opowiadać o swoich pretensjach do Widzewa ani wtedy, gdy był jeszcze w Łodzi, ani teraz. - Jeszcze nie czas na wywiady, niczego przecież nie dokonałem - zaznaczał. - Jak strzelę dziesięć goli w lidze, to porozmawiamy.
Teraz, łącznie z widzewską, ma na koncie siedem bramek. A więc jeszcze trzy gole i uda się z niego coś wyciągnąć.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online