Zestaw szczęśliwy?

Goście zagrają przy Reymonta na biało-niebiesko. Jak w kwietniu tego roku na tym samym stadionie. Ale z tamtego - zwycięskiego - składu, w niedzielę na boisku może pojawić się tylko czterech piłkarzy.
Kolory biały i niebieski to zestaw używany przez Górnika bardzo rzadko. Zabrzanie zdecydowali się jednak na taki wybór na czas niedzielnego meczu z Wisłą. - Właściwie nie było alternatywy. Wisła gra w strojach czerwono-białych, więc nasze podstawowe komplety z naturalnych względów odpadły - tłumaczy Igor Nagraba, kierownik Górnika.

Nie na niebiesko

- Nasz trzeci zestaw jest niebieski, ale w tym sezonie zagraliśmy w nim tylko raz, z ŁKS-em w Bełchatowie. Z absolutnego "musu", nic innego nie wchodziło wtedy w grę. Na Śląsku ten kolor kojarzy się jednak z innym klubem, więc staramy się go unikać. Ale akurat zestaw biało-niebieski dobrze nam się kojarzy - dodaje Nagraba, wspominając wiosenny mecz Górnika w Krakowie, kiedy zabrzanie sięgnęli po komplet punktów, rozgrywając przy okazji najlepsze od lat spotkanie na wyjeździe. Być może w tym zestawie kolorystycznym faktycznie jest coś dla Wisły felernego, bo kilka tygodni temu w takich barwach zagrało przy Reymonta Podbeskidzie i też wygrało (1:0).
Zresztą to na zespół beniaminka powołuje się dyrektor sportowy Górnika, Andrzej Orzeszek, przed niedzielną wizytą w Krakowie. - Podbeskidzie pokazało, jak grać w Krakowie, by osiągnąć sukces. Nasz mecz z kwietnia też doskonale pamiętamy. Zmieniły się składy obu drużyn, co nie znaczy, że nie możemy tego powtórzyć - twierdzi Orzeszek.

Bez Banasia i Kwieka?

W niedzielę wybiegnie na boisko prawdopodobnie tylko... czterech, ewentualnie pięciu piłkarzy, którzy pół roku temu wygrali pod Wawelem. W bramce stał wtedy Adam Stachowiak, który wkrótce został przez trenera Adama Nawałkę przesunięty do drugiej drużyny. Latem Górnik wypożyczył Stachowiaka na Cypr. Stosunkowo niewiele zmian powinno nastąpić w defensywie. Bemben, Danch i Magiera to pewniacy. Kto czwarty? Wtedy na środku defensywy pojawił się Mariusz Jop, który - podobnie jak Stachowiak - powoli żegnał się z Zabrzem i też został przez trenera odsunięty od zespołu. Latem zaś usłyszał, że w ogóle nie ma dla niego miejsca w kadrze pierwszej drużyny... Kto teraz za niego? Wiele wskazuje na to, że ponownie na ławce usiądzie Adam Banaś. W ostatnich kolejkach trener szukał najlepszego ustawienia środka defensywy i prawdopodobnie postawi na duet Danch - Pazdan, który zagrał na "zero" z Jagiellonią.
Pozostałe pozycje niemal w komplecie mogą być obsadzone piłkarzami, którzy w kwietniu w Krakowie nie grali. Marcin Wodecki jesienią na dobre stracił miejsce w jedenastce Górnika, na boisku rzadko pojawia się nawet z ławki. Powinien zagrać jako defensywny pomocnik Adam Marciniak. Przed nim Aleksander Kwiek? Teoretycznie tak. Kwiek narzeka na lekki uraz i nie można wykluczyć, że w niedzielę nie zagra. Nie ma w Zabrzu Roberta Jeża i Daniela Sikorskiego, sprzedanych latem do Polonii Warszawa. Sikorski strzelił 30 kwietnia bramkę na 2:0 dla Górnika.

Gasparik odejdzie zimą?

Prowadzenie uzyskał wówczas Michal Gasparik, który z Wisłą powinien zagrać, ale... w niedzielę rano, w meczu Młodej Ekstraklasy. Druga możliwość to gra w A klasie, gdzie Gasparik też ostatnio grywał. W klubie zastanawiają się nawet, czy zimą nie rozstać się z piłkarzem, który stracił zaufanie trenera Nawałki. Ma kontrakt ważny do czerwca i płacenie mu przez pół roku za grę na boiskach A klasy w trudnej sytuacji finansowej Górnika nie ma najmniejszego sensu. Tym bardziej, że Słowak bez problemu powinien znaleźć nowego pracodawcę. Temat jest zresztą szerszy, bo zimą szykuje się w Zabrzu spore "odchudzanie" kadry. Wiele zależy od dorobku punktowego Górnika po siedemnastu tegorocznych kolejkach.
Jeżeli nie oni, to kto ma walczyć w Krakowie o trzecią z rzędu wygraną Górnika z Wisłą? Na pewno w bramce Łukasz Skorupski, o którego już pytają inne kluby (w tym i krakowianie). Prejuce Nakoulma to pewniak, choć nie wiadomo, na jakiej pozycji. Być może zagra Michał Jonczyk, który na treningach prezentuje się bardzo dobrze. Korzystnie wypadł też w ostatnim sparingu z Podbeskidziem, wygranym przez zabrzan 2:1. Strzelił jedną z bramek, a po poważnej kontuzji nie ma już śladu. W tym sparingu tuż za wysuniętym napastnikiem zagrał Mariusz Przybylski i być może jest to jeden z pomysłów na ewentualne zastąpienie Kwieka. A jest jeszcze Krzysztof Mączyński, dla którego akurat mecz z Wisłą miałby znaczenie szczególne, bo jest jej wychowankiem i w jej barwach cztery lata temu debiutował w ekstraklasie.
Możliwości sporo, pytanie tylko, w jakie dyspozycji jest dziś Górnik, dwa tygodnie po meczu z Podbeskidziem. - Forma z tamtego meczu na Wisłę na pewno nie wystarczy - mówi Andrzej Orzeszek. - Niezależnie od tego, kto wyjdzie na boisko.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]