Forum
 

Sport: Zgodnie ze scenariuszem

Mecze z udziałem Górnika są wyjątkowo przewidywalne. Szósty raz Górnik prowadził jesienią 1:0. I ponownie nie wygrał.
Po meczu, którym łodzianie prawdopodobnie pożegnali się z mało gościnnym stadionem w Bełchatowie (jeden remis i dwie porażki) trudno było znaleźć zadowolonych. - Dziś straciliśmy dwa punkty. Powinniśmy wygrać… - przyznał po meczu Aleksander Kwiek. Pomocnik zabrzan, zmarnował akcję, po której zabrzanie powinni prowadzić 2:0. - Zgoda, ale od momentu wyrównania byliśmy lepsi. Mogliśmy ten mecz wygrać - to z kolei opinia Sebastiana Szałachowskiego, piłkarza ŁKS.

Słupki w doliczonym czasie
Jakby tego było mało, w 93 i 94 minucie strzały piłkarzy obu jedenastek trafiły w słupek. Najpierw "piłkę meczową" miał wspomniany Szałachowski. Łukasz Skorupski w bramce Górnika nawet nie drgnął, kiedy piłka z wielką siłą trafiła w słupek. Koniec meczu? Absolutnie! Jeszcze jedną akcję przeprowadzili zabrzanie i Marcin Wodecki z narożnika pola karnego też trafił w słupek. Chwilę później sędzia skończył mecz.
Scenariusz meczów z udziałem zabrzan powoli staje się nudny. Dominują w pierwszej połowie, strzelają gola na 1:0, by po przerwie, najczęściej po 60. minucie gry, oddać na boisku inicjatywę i stracić dorobek pierwszej fazy spotkania. Dość powiedzieć, że Górnik już szósty raz w tym sezonie, a trzeci raz grając na wyjeździe, strzelił gola na 1:0! W roli gościa nie wygrał żadnego z tych spotkań. Mało? Już osiem goli z dziewięciu podopieczni Adama Nawałki stracili po 60. minucie gry.

Nakoulma po raz pierwszy
W pierwszej połowie Górnik dominował praktycznie w każdym elemencie, gdy zabrzanie pewnie rozgrywali piłkę w środku pola, wygrywali większość pojedynków jeden na jeden i stworzyli co najmniej cztery okazje, które powinny zakończyć się strzeleniem gola. ŁKS? Żadnej. Gol na 1:0 dla zabrzan padł jednak w kuriozalnych okolicznościach. Michał Łabędzki ślamazarnie zbierał się do wybicia piłki, która turlała się w stronę bramkarza łodzian. Wykorzystał to Aleksander Kwiek, który "wbiegł" między graczy ŁKS i wycofał piłkę do Nakoulmy. Po chwili piłkarz z Burkina Faso, który pierwszy raz wyszedł na boisko w wyjściowej jedenastce zabrzan, cieszył się z pierwszej bramki w barwach Górnika. Na 2:0 powinien podwyższyć Zahorski i Kwiek, ale do szatni goście schodzili pewni swego. Jedyne co stracili przed przerwą to kapitana zespołu, Adama Banasia. - Podczas startu do piłki poczułem ukłucie w kolanie - przyznał Banaś, od którego opaskę kapitana przejął Adam Danch.

ŁKS się budzi
ŁKS po przerwie zaczął grać agresywniej i dokładniej. Choć przez 20 minut specjalnie nie zagrażał bramce Skorupskiego, mecz był już wyrównany, ze wskazaniem na gospodarzy. Jednak to Górnik powinien strzelić gola, który najpewniej rozstrzygnąłby losy spotkania. Nakoulma z lewej strony dograł piłkę do Kwieka, który minął obrońcę, bramkarza i z ostrego kąta zdecydował się na strzał, zamiast zostawić piłkę będącemu w idealnej sytuacji - praktycznie pusta bramka - Pawłowi Thomikowi. Obaj piłkarze mieli do siebie wielkie pretensje. Była 57. minuta meczu. Trzynaście minut później był już remis. Mariusz Przybylski w prosty sposób stracił piłkę w środku pola i ŁKS wyprowadził szybką kontrę. Saganowski zagrał piłkę do Szałachowskiego, który wpadł w pole karne i strzałem po ziemi pokonał Skorupskiego. ŁKS złapał drugi… Tak naprawdę pierwszy oddech. Dwie minuty później mógł objąć prowadzenie, ale po główce Piotra Klepczarka piłkę z linii bramkowej wybił Nakoulma. Górnik nie był już w stanie przejąć na boisku inicjatywy, niewiele dało wprowadzenie do gry Arkadiusza Milika, a łodzianie jeszcze przynajmniej 2-3 razy mogli przechylić losy meczu na swoją korzyść. W 90. minucie, po główce Saganowskiego, od straty gola doskonałą interwencją uratował Górnika Łukasz Skorupski. A potem były wspomniane już na początku dwie sytuacje, po których piłka trafiała w słupki. Uśmiechu na twarzach piłkarzy schodzących do szatni nie dostrzeżono.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online