Forum
 

Chętni na Pazdana

Wróciły nadzieje na sprowadzenie Prejuce'a Nakoulmy, napastnika Bogdanki Łęczna. To dlatego, że pojawiają się zapytania o byłego reprezentanta Polski.
W Zabrzu nie ukrywają, że bardzo liczyli na transfer Michała Pazdana do Śląska Wrocław. Transfer, na którym - jak się okazało - bardziej zależało menedżerom niż samemu wicemistrzowi Polski. Choć szansa na to, że Górnik na swoim obrońcy zarobi, jeszcze jest... 

Transfer, czy nowa umowa?
- Są zapytania z innych klubów ekstraklasy. Niewykluczone, że do końca okienka transferowego w sprawie Michała nastąpi zwrot - oznajmia Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy zabrzańskiego klubu. Czasu nie ma praktycznie wcale, bo okres dokonywania transferów kończy się dzisiaj. Górnikowi jednak powodów do tego, by ścigać się z czasem, nie brakuje. Pierwszy nazywa się Prejuce Nakoulma. Napastnik Bogdanki Łęczna miałby rozruszać atak Górnika, ale klub nie ma pieniędzy na jego wypożyczenie. Teraz znów trafił do swoistej "poczekalni", bo środki na jego przyjście miałoby dać właśnie pożegnanie z Pazdanem, którego kontrakt - to drugi powód - wygasa w czerwcu przyszłego roku. A zatem, jeśli klub nie sprzeda go teraz, to co prawda będzie mógł to zrobić jeszcze w zimie, ale równie dobrze 24-latek może wtedy związać się z nowym pracodawcą, dograć sezon na Roosevelta i odejść za darmo. - Jeśli Michał z nami zostanie i jesienią będzie prezentował się dobrze, wówczas przedstawimy mu ofertę nowego kontraktu - zapowiada Maj.

Ze Strąkiem trudniej
O porozumienie byłoby pewnie o niebo łatwiej niż w przypadku rozstania z Damianem Gorawskim, od którego Górnik - po miesiącach negocjacji, ale też przepychanek - wreszcie się uwolnił. - Klub coś dołożył, ale i Damian z pewnej części swojego wynagrodzenia zrezygnował. Rozwiązanie z nim kontraktu to duży sukces zarządu - przekonuje dyrektor zabrzan. Czy podobną opinię będzie mógł niebawem wygłosić w kontekście Pawła Strąka? - Z nim sprawa jest bardziej skomplikowana. Choćby dlatego, że podpisał z klubem o rok dłuższą umowę niż Gorawski - wskazuje Maj. Przyznaje też, że być może wszystko poszłoby sprawniej, gdyby swojego czasu klub nie poszedł z Gorawskim i Strąkiem na wojnę, zsyłając ich do B-klasowych rezerw. - Jak czas pokazał, ta decyzja zadania nie ułatwiła, choć nie powiem, że to był błąd. Władze klubu przedstawiły taką propozycję trenerowi, a on ją zaakceptował. Liczyliśmy, że takie zesłanie zawodników tej klasy skłoni do rozmów na temat pożegnania - tłumaczy Maj. W klubie się przeliczyli, bo widać do tej dwójki argumenty sportowe już nie trafiają. Co innego te finansowe...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online