Forum
 

Koniec transferów

Szansa na to, że Prejuce Nakoulma trafi do Górnika, spadła praktycznie do zera.
Co prawda "okienko" transferowe pozwala zatrudniać piłkarzy jeszcze do końca sierpnia, ale na Roosevelta kolejnych ruchów kadrowych prawdopodobnie już nie będzie. - Niczego już nie przewidujemy - powiedział wczoraj prezes Górnika, Tomasz Młynarczyk. 

Transfer powiązany
To oznacza, że Górnik ostatecznie rezygnuje z pozyskania napastnika Bogdanki Łęczna, Prejuce Nakoulmy. Sam zawodnik w ostatnich dniach przebywał w Zabrzu. Przechodził badania, brał udział w zajęciach, wszelkie formalności na linii klub - zawodnik były już dograne. Górnik porozumiał się z Bogdanką, co do kwoty wypożyczenia Nakoulmy na trwający sezon. Do zapłacenia było 150 tysięcy złotych. Cały czas jednak z Roosevelta płynęły sygnały, że transfer będzie możliwy do finalizacji tylko w wypadku sprzedania Michała Pazdana. - Nakoulma? Sprawa jest o tyle skomplikowana, że ten transfer jest mocno uzależniony od innego ruchu kadrowego - przez cały miniony tydzień twierdził prezes Młynarczyk. Chodziło właśnie o Pazdana. Kasa, która za niego miała wpłynąć na konto Górnika była przeznaczona na transfer Nakoulmy. - Mieliśmy sygnały ze strony menedżera piłkarza, że Śląsk jest nim zainteresowany. Sam klub się w tej sprawie nie kontaktował - dodaje prezes zabrzan, co potwierdzałyby słowa Oresta Lenczyka. - Ja nigdy nie byłem zainteresowany sprowadzeniem do nas piłkarza Górnika - przyznaje Lenczyk.

Muszą liczyć pieniądze
W Górniku zastanawiano się jeszcze, czy jednak nie znajdzie się w klubowej kasie kwota na Nakoulmę, ale ostatecznie wczoraj osoby odpowiadające w Zabrzu za finanse postawiły na transferze "szlaban". - Ze sportowego punktu widzenia podpisałbym się pod tym transferem obiema rękami, ale Górnik musi liczyć pieniądze. Kwoty, którą obecnie przeznaczamy na wynagrodzenia dla zawodników nie możemy już przekraczać - dodaje Andrzej Orzeszek, dyrektor sportowy Górnika.
Nakoulma pewnie miałby w Zabrzu dużą szansę gry. Ponoć - gdyby jeszcze w zeszłym tygodniu został zatwierdzony do drużyny - byłby w meczowej osiemnastce na mecz z Lechem Poznań. Choć trudno nie odnotować, że statystyki piłkarza nie są powalające. Na boiskach ekstraklasy zagrał w Widzewie osiem meczów, w których strzelił jednego gola. - Potencjał ma na pewno, myślę, że byłby dla nas sporym wzmocnieniem. Co teraz? Dziś nie odpowiem, czy do tematu wrócimy zimą - dodaje Orzeszek. - Suma za wypożyczenie bardzo wysoka nie jest, ale dochodzi do tego kontrakt piłkarza i kwota za transfer definitywny. A to już są większe pieniądze.

Szansa dla Shrikiego
Adam Nawałka regularnie stawia na grę jednym, wysuniętym napastnikiem i taką rolę miał na boisku pełnić Nakoulma. Jak nie on to kto? O ile Górnik w ostatnich tygodniach zbiera sporo pochwał za swoją grę, to napastnicy skutecznością nie powalają. Najlepiej na razie grał Tomasz Zahorski, którego jednak trener widzi też, a na ten moment przede wszystkim, jako lewego, ofensywnie grającego pomocnika. Przekonuje go bardziej niż Marcin Wodecki czy Michal Gasparik, nominalnie grający na tej pozycji.
- Zahorski to wciąż potencjalna "9" i uważam, że tam gra najlepiej. Mamy młodego Arka Milika, który już dostawał szanse i na pewno będziemy w tego 17-latka inwestować - wylicza Orzeszek. - Daniela Gołębiewskiego trudno oceniać po jednym meczu. Może swoją szansę dostanie też Shriky. W końcu dał trenerowi argument, że może walczyć o miejsce w zespole.
Idan Shriky został do Zabrza sprowadzony latem z ligi izraelskiej. Po kilkunastu dniach treningów sztab szkoleniowy uznał, że nie jest gotowy, przede wszystkim fizycznie do wymogów ekstraklasy. Zawodnik grał tylko w ME, gdzie też nie zachwycał. - Początki miał faktycznie słabe, ale uważam, że każdy kolejny mecz to postęp. Uczy się gry w polskiej lidze, a umiejętności ma spore - mówi Józef Dankowski, trener ME Górnika. Shriky nie wytrzymywał całych spotkań, nie strzelał też goli. Do soboty. Przełom nastąpił w Poznaniu, gdzie 31-latek, którego styl gry zawodnicy z Zabrza porównywali do gry Tomasza Frankowskiego, strzelił dwa gole, wypracował "jedenastkę" i zagrał praktycznie cały mecz (do 88 minuty).
Gdyby doszedł do skutku transfer Nakoulmy, to Shriky nie miałby praktycznie żadnych szans na grę. Teraz? - Cały czas trenuje z zespołem, trener Nawałka ogląda go na każdym treningu. Może dostanie szansę w piątkowym sparingu z Bełchatowem, czyli na poziomie ligowym. Tylko wtedy przekonamy się, czy jest gotowy do gry. Każdy zawodnik z Izraela, który trafił do naszej ligi potrzebował czasu. Póki nie zobaczymy go w akcji, na pewno go nie skreślimy - kończy Orzeszek.
W Górniku jest jeszcze jeden potencjalny, środkowy napastnik. To sprowadzony rok temu Tomasz Chałas. On swojej szansy jednak nie dostanie. W najbliższy weekend będzie już grał w Zawiszy Bydgoszcz.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online