Forum
 

"Niemiecki" procent

- Już po kilku dniach wiedziałem, że to klub bardzo profesjonalnie prowadzony, bardziej niż kilka ekip w 2. Bundeslidze - Paweł Thomik "rozpływa się" nad swym nowym pracodawcą.
Ma być na Roosevelta następcą Grzegorza Bonina, choć w dwóch pierwszych meczach sezonu z ławki rezerwowych się nie podnosił. Żadnych wniosków wyciągać z tego jednak nie należy, bo tak naprawdę dopiero teraz Paweł Thomik rozpoczyna rywalizację o miejsce w składzie. - Dobrze się tu czuję, a jak jeszcze uda się wywalczyć miejsce w składzie i... sprowadzić na stałe żonę, to już w ogóle będzie super - śmieje się urodzony w Zabrzu 26-latek, który jako dziecko wyjechał wraz z rodziną do Niemiec.

W klubie mówią, że przyjechał pan do Zabrza z dosyć sporymi zaległościami. Udało się je już nadrobić?
- Myślę, że to już tylko kwestia dni. A rzeczywiście miałem co nadrabiać, bo dołączyłem do zespołu dosyć późno. Na dodatek mniej więcej tydzień przed pierwszym meczem sezonu złapała mnie choroba, miałem 39 stopni gorączki i na trzy dni wypadłem z treningów. Taka absencja robi jednak różnicę, więc nie mogłem liczyć, że we Wrocławiu zagram.

Nastawia się pan na to, że jutro, w Warszawie, wreszcie się powiedzie?
- Mogę powiedzieć tylko tyle, że bardzo bym chciał. Cieszyłbym się już z kilku minut. Zwłaszcza że koledzy mówili mi, że spotkania z Legią to duży prestiż.

Widział pan już w polskiej lidze wystarczająco żeby porównać jej poziom z 2. Bundesligą?
- Jestem tu krótko, więc wszystko, co mówię, to tylko pierwsze wrażenia. A wiadomo, że one mogą być mylne. Ale wydaje mi się, że biorąc pod uwagę średnią tych lig, to poziom jest taki sam. Poza tym już po kilku dniach wiedziałem, że Górnik jest bardzo profesjonalnie prowadzony, bardziej niż kilka klubów w 2. Bundeslidze.

Tylko stadiony już nie te...
- Oczywiście, w Niemczech nowoczesnych obiektów nie brakuje, ale nie jest też tak, że wszystkie są takie. W Polsce natomiast wszystko nabiera tempa. Górnik będzie miał niedługo świetny stadion, koledzy wspominali mi, że jutro również przyjdzie nam zagrać na fajnym obiekcie.

Widać, że szatnia nie zostawiła pana samemu sobie.
- Zostałem bardzo dobrze przyjęty, coraz lepiej się z chłopakami rozumiem. Z językiem polskim nie jest może jeszcze idealnie, ale już i tak o wiele lepiej w porównaniu z tym, co było, gdy przyjechałem. Powiedzmy, że w 99 procentach porozumiewam się polskim, a kiedy już naprawdę nie wiem, jak cos powiedzieć, wtedy wkrada mi się słowo w niemieckim. To właśnie ten brakujący 1 procent (śmiech).

Najbardziej trzyma się pan pewnie z Michałem Bembnem. W końcu znacie się jeszcze ze wspólnej gry w Unionie Berlin.
- Świetnie dogaduję się z wieloma chłopakami. Na przykład z Idanem Shrikim, z którym mieszkamy na jednym osiedlu. Obaj jesteśmy w klubie nowi. Różnica polega na tym, że podczas gdy ja w Polsce się urodziłem, mam tu rodzinę, radzę sobie z językiem, on jest w trudniejszej sytuacji. Znalazł się w zupełnie nowym miejscu, dopiero łapie jakieś pojedyncze słówka po polsku... Ale spokojnie, wyrobi się.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online