Forum
 

Gabierl Nowak chciałby zaistnieć w Górniku

- Chciałbym zaistnieć w ekstraklasie, tak jak Marcin Wodecki - mówi Gabriel Nowak, kolejny człowiek z Rybnika w składzie Górnika Zabrze.
Gdy w zimie tego roku trafił do Górnika Zabrze, dla większości fanów z Roosevelta był postacią anonimową. Więcej mogli powiedzieć o nim jedynie ci, którym nie były obce wizyty na stadionie GKS-u Katowice. To na Bukowej Gabriel Nowak pokazał się szerszej publiczności. I choć miał w zespole mocną pozycję, a trener Wojciech Stawowy namawiał go do pozostania w klubie, 25-latek wolał w Zabrzu zacząć wszystko od zera.

Obawiał się jednego

- Decydując się na ten transfer, zdawałem sobie sprawę, że mogę mieć problemy z regularnym graniem - przyznaje. Sprawdziło się, bo na początku w akcji oglądać go mogli tylko kibice Młodej Ekstraklasy. Plama na honorze? - W żadnym wypadku. Sam się zgłaszałem, na ochotnika. Chciałem po prostu być w rytmie meczowym. Tak na wypadek, gdybym w następnej kolejce ekstraklasy był potrzebny trenerowi Nawałce - dodaje. I rzeczywiście, szkoleniowiec zaczął korzystać z jego usług, choć tylko w końcówkach spotkań. Prawdziwą szansę otrzymał dopiero w ostatniej kolejce, w starciu z Widzewem Łódź. - Obawiałem się tylko, jak wytrzymam pod względem fizycznym. W końcu przez całą rundę ani razu nie zagrałem 90 minut... - zauważa piłkarz. Tym razem jednak obawiał się niepotrzebnie, bo mimo że w środku pola rywalizował m.in. z Mindaugasem Panką, reprezentantem Litwy, był jednym z lepszych zawodników na boisku. - Przez pryzmat wcześniejszych „urywków" trudno było mnie oceniać, ale mecz z Widzewem chyba pokazał, że powinienem sobie w ekstraklasie poradzić. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Dobrą dyspozycję potwierdzać trzeba się w każdym spotkaniu - zastrzega Nowak, który pytany o cel na następne rozgrywki, stawia sprawę jasno: - Miejsce w pierwszym składzie.

Konkurencja spora

Zadanie proste? Na pewno nie w Zabrzu. O ile na kilku pozycjach Górnik pilnie potrzebuje wzmocnień, to akurat defensywnych pomocników w kadrze jest sporo. Mariusz Przybylski to uznana „firma", podobnie jak Michał Pazdan. Mało? Wiosną najczęściej i najrówniej grał w tej roli Adam Marciniak, jeden z pewniaków w drużynie Nawałki, piłkarzy od „czarnej roboty". I trudno nie pamiętać, że jako „defensywny" długo grał też Adam Danch. - Nowak? Już te zmiany pokazały, że to bardzo ciekawy chłopak. Każdą zmianą wnosił coś do gry. Nie tylko przerywa akcje, ale też potrafi piłkę dograć i ma bardzo dobry strzał - ocenia zawodnika Zygmunt Anczok, jedna z legend Górnika sprzed lat.
Choć Gabriel Nowak przez minione pół roku piłkarzem podstawowej jedenastki nie był, to i tak miał okazję sporo „podciągnąć" się w grze. Chociażby podpatrując Roberta Jeża... - On znajdował się klasę wyżej niż reszta zespołu. Przyjęcie, podanie... Najlepsze w nim jest to, że - inaczej niż wielu zawodników o świetnej technice - ciągle biega, nie zatrzymuje się na boisku. Jak na polskie warunki, jest piłkarzem kompletnym. Pokazał się też przecież z Żiliną w Lidze Mistrzów. Czasem pytaliśmy go o te mecze z Chelsea Londyn. I tak, dowiedzieliśmy się, że na Stamford Bridge tylko przesuwali i biegali - uśmiecha się pomocnik Górnika. Do Jeża dziś mu jeszcze daleko, dlatego na początku swojej przygody z zabrzanami postawił sobie za cel dorównać komuś innemu.

Brat był „za"

- Chciałbym zaistnieć w ekstraklasie tak jak Marcin Wodecki. Jemu pomogły w tym oczywiście gole. Ja nigdy ich tylu strzelał nie będę, ale na tego pierwszego poluję od początku wiosny. Już kilka razy, będąc gotowym do wejścia na boisko, mówiłem sobie, że tym razem na pewno się uda - stwierdza Nowak. Mimo prób, na razie nic jeszcze nie wpadło...
Gdy już się powiedzie, trafienie Gabriela najbardziej fetował będzie pewnie jego brat Andrzej, od dziecka zagorzały kibic Górnika. - Jest na każdym meczu, zawsze na „krytej". Nie muszę chyba dodawać, że cały czas był za tym, żebym przeniósł się na Roosevelta - śmieje się wychowanek Energetyka ROW Rybnik. W końcu jego rodzinne miasto to przecież jeden z „bastionów" kibiców „Trójkolorowych". - Moja okolica jakoś specjalnie fanatyczna nie jest. Wcześniej mieszkałem jednak na osiedlu, gdzie za transfer do Górnika zyskałbym duży szacunek - mruży oko Nowak. Teraz czas na szacunek u ekstraklasowych rywali...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online