Forum
 

Sport: Górnik rządzi w Krakowie

Cztery mecze z zespołami z Krakowa i cztery wygrane. Wisła w tym sezonie nie strzeliła zabrzanom gola.
Górnik sprawił dużą sensację, ogrywając pierwszy raz po 21 latach Wisłę na Reymonta w meczu ligowym. Wynik jest absolutnie zasłużony. Zabrzanie zagrali najlepszy mecz na wyjeździe od lat, stwarzając w całym spotkaniu kilka wybornych okazji bramkowych. 

Mogli z nami "pojechać"
Jesienią - po słabej grze - Wisła przegrała w Zabrzu 0:1. - Od tamtego czasu wiele się zmieniło, wiemy jak grać przeciwko takim zespołom. Chcemy rewanżu, będziemy atakowali, taki jest nasz styl - zapowiadał trener Robert Maaskant, spodziewając się, że goście będa głównie się bronili.
Górnik tymczasem ani myślał się bronić. Od początku grał twardo, wysokim pressingiem starając się odbierać piłkę Wiśle. Nie było bezmyślnego wybijania piłki, więc zabrzanie przy każdej akcji ruszali do ataku. Pomysł na grę Adama Nawałki okazał się bardzo dobry. - Trzeba pochwalić Górnika, mógł zresztą pojechać z nami 5:0 - mówił Patryk Małecki.
Pierwsi do ataku ruszyli goście, ustawieni przez trenera ofensywniej niż w kilku ostatnich meczach. Na bokach boiska tym razem zagrali "rasowi" skrzydłowi, na ławce usiadł Tomasz Zahorski, a jako wysunięty napastnik pojawił się w grze Danil Sikorski, który niemal zdemolował defensywę Wisły. Za jego plecami prawdziwą piłkarską klasą błyszczał Robert Jeż. Po kwadransie gry częściej nacierali wiślacy i dwukrotnie mogli uzyskać prowadzenie. Mieli jednak pewien problem, bo w dogodnych okazjach nie trafiali czysto w piłkę. W 24. minucie okazało się, że taki sam problem mają przed własną bramką. Po kiksie Erika Cikosza celnie uderzył Michal Gasparik, ale za całą akcję zabrzanom należą się wielkie brawa. Gola poprzedziło dziewięć podań, często na jeden kontakt i świetne dośrodkowanie Michała Bembna. Górnik prowadził i nie oddał inicjatywy już do końca meczu.

Z największą przyjemnością
Wiślacy z upływem czasu coraz rzadziej pojawiali się pod bramką Adama Stachowiaka, gdyż niektórzy z nich z uporem maniaków decydowali się na solowe akcje. - Niby mieliśmy piłkę, ale zamiast grać podaniami, to cały czas każdy chciał dryblować. Dla przeciwników było to łatwe do zatrzymania, bo wystarczyło, że doskoczy dwóch, odbierze piłkę i pojdzie z kontrą. My musimy przede wszystkim grać zespołowo. Jak chcemy osiągać sukcesy w Europie nie może do czegoś takiego więcej dochodzić, bo znowu przytrafi nam się coś takiego, jak Lewadia - stwierdził Tomas Jirsak.
Po przeciwniej stronie boiska tak nie było, ale Wisła miała Siergieja Pareikę, więc straciła jeszcze tylko jednego gola z coraz pewniej i lepiej grającym Górnikiem. Estończyk kilkakrotnie sam powstrzymywał rywali, którzy wyprowadzali modelowe szybkie kontry, czasem wspomagał go Osman Chavez, ale w 82. minucie dał się ograć Danielowi Sikorskiemu, który wykorzystał podanie Gasparika. Na poczynania tej dwójki oraz Jeża patrzyło się z największą przyjemnością i to oni w głównej mierze sprawili, że po 21 latach Górnik wygrał w Krakowie. Wisła doznała pierwszej w tym sezonie porażki na swoim boisku. Jak najbardziej zasłużonej.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online