Sport: Chęci to za mało

Lechia tradycyjnie nie wygrała w Zabrzu ligowego meczu. Z punktu jednak na pewno jest zadowolona.
Mecz Górnika z Lechią toczył się o wysoką stawkę. Wygrana praktycznie gwarantowała utrzymanie i - przynajmniej do końca weekendu - dawała zwycięskiej drużynie trzecie miejsce w tabeli. Jednak choć Górnik, pewnie z racji gry na własnym boisku, częściej prowadził grę i przejawiał więcej chęci do strzelenia gola, to można odnieść wrażenie, że podział punktów obie drużyny przyjęły bez poczucia wielkiej krzywdy. 
Górnik zaczął mecz bardzo agresywnie. Pierwszy celny strzał na bramkę oddał Mariusz Magiera z rzutu wolnego. Do zabrzan należał pierwszy kwadrans. Choć Tomasz Zahorski czuł już skutki uderzenia rywala, razem z Danielem Sikorskim stanowił pierwszą linię... obrony zabrzan. Dodajmy, że bardzo skuteczną, bowiem Lechia miała ogromny problem, by w tym okresie meczu skonstruować akcję pod bramą Stachowiaka. Ale kiedy już goście zaatakowali, kapitalny strzał z 25 metrów oddał Paweł Nowak. Odpowiedzią Górnika był strzał Adama Banasia w poprzeczkę po rzucie rożnym wykonanym przez Jeża.
Choć Lechia nie wygrywała czterech meczów, Adam Nawałka uznał, że podstawą ewentualnego sukcesu będzie zabezpieczenie tyłów. Górnikowi trudno było zapomnieć jesiennej mecze z gdańszczanami, którzy łatwo ograli zabrzan na Roosevelta w Pucharze Polski (2:0) i rozgromili w lidze u siebie (5:1).
Z czasem mecz się wyrównał, Lechia zagrała ofensywniej, ale to Górnik stwarzał lepsze okazje do strzelenia gola. Bardzo aktywny był wspomniany Sikorski, kilka świetnych piłek tradycyjnie dograł Jeż. I to Słowak - oraz kilka minut wcześniej Bonin - mieli najlepsze okazje do strzelenia gola. Strzał Jeża obronił Paweł Kapsa, który po długiej przerwie wrócił do bramki Lechii, a Bonin w podobnej sytuacji - zamiast strzelać - zdecydował się na podanie do Sikorskiego. Do Lechii należało ostatnie dziesięć minut przed przerwą, kiedy Buval i Lukjanovs "postraszyli" obronę Górnika. Strzału, który mógł dać gościom prowadzenie jednak nie oddali.
Górnik dobrze zaczął drugą połowę, a ozdobą pierwszych jej minut był fantastyczny strzał Jeża z 30 metrów. Lecącą w "okno" piłkę kapitalną paradą wybił na rzut rożny Kapsa. Im bliżej jednak końca, tym akcje obu drużyn były bardziej rwane. Zgasł Sikorski, w Górniku było na boisku zbyt wielu piłkarzy, którzy co prawda dobrze rozbijają ataki, ale mają problem z ich konstruowaniem. Górnik miał jeszcze kilka szans na wygranie meczu, ale z czasem zaczęło brakować gospodarzom i pomysłu i sił na pokonanie gości, którzy sprawiali wrażenie, jakby przyjechali do Zabrza po punkt. I cel osiągnęli.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online