Wodecki wpadł w oko

Górnik meczem z Ujpestem w Budapeszcie uczcił pamięć Ferenca Szuszy. Z Zabrza dojechało na Węgry blisko 1500 kibiców.
Oba kluby łączy wspaniała historia (20 mistrzostw Węgier Ujpestu i 14 mistrzostw Polski Górnika) oraz osoba Ferenca Szuszy, wybitnego piłkarza węgierskiego klubu, któremu niebawem wystawią przy stadionie pomnik. Szusza strzelił dla Ujpestu blisko 400 goli, a na początku lat 70-tych przyjechał trenować Górnika. 

Ręcznik regularnie spadał
- Mieliśmy "dołek", ale nas z niego wyciągnął. Kapitalny piłkarz i technik. W rogu bramki wieszał ręcznik i strzelał z linii pola karnego. Na dziesięć prób ręcznik spadał 7-8 razy - wspominał na spotkaniu z węgierską Polonią, Henryk Latocha, a Stanisław Oślizło i Jan Banaś dodawali: - Węgrzy wprowadzili w Zabrzu nową jakość i dzięki ich pracy zaistnieliśmy w Europie. Nauczyli nas taktyki, trenowaliśmy przede wszystkim z piłką - przyznał Oślizło, który przypomniał, że z kilkunastu lat kariery klubowej blisko dziesięć trenowali go w Zabrzu Węgrzy. - Trener Szusza mieszkał w hotelu Katowice. Codziennie woziłem go na treningi - dodał Banaś, bo też mecz obu jedenastek, które o dawnych sukcesach obu klubów mogą tylko pomarzyć, był elementem naprawdę ciepłych i często wzruszających chwil podczas 2-dniowego pobytu zabrzan w Budapeszcie. Spotkanie gwiazd sprzed lat (byli jeszcze Zygmunt Anczok i Jan Kowalski) ze wspomnianą Polonią, złożenie wieńców na grobie trenera Szuszy przez delegację klubu oraz kibiców, kolacja całej ekipy - także piłkarzy - z ambasadorem Polski na Węgrzech. - Takie mecze to dziś rzadkość, ale kapitalnie, że ktoś wpadł na ten pomysł. W czasach pucharów, przeładowanego kalendarza i niemal totalnej komercji, zobaczyliśmy "jaśniejszą" stronę piłki - przyznał po meczu Ujpestu z Górnikiem Michał Listkiewicz, zaproszony na mecz przez polską ambasadę. Listkiewicz to absolwent hungarystyki, do Budapesztu przyjechał z Wiednia, gdzie był delegatem na mecz el. ME Austria - Belgia. Po meczu był tłumaczem w rozmowach miejscowych dziennikarzy ze Stanisławem Oślizło. Zresztą już w sobotniej, największej sportowej gazecie na Węgrzech, dwie kolumny poświęcono meczowi Ujpestu z Górnikiem.

Karawana z Zabrza
Prezes Ujpestu przy grobie wspominał "bohatera" okolicznościowego meczu. - Byliśmy sąsiadami, po śmierci żony zamknął się w sobie. Powiedział nam, że w życiu jest spełniony. Jako piłkarz, trener... Żałował tylko, że nie doczekał się potomka. Grób Szuszy jest około kilometra od stadionu, a jego pusty dziś dom, jeszcze bliżej. Nic dziwnego, że Szusza to w Ujpescie "człowiek-legenda".
Na mecz przyszło niespełna 3500 kibiców. Mało, ale takie są dziś węgierskie normy. - Tutaj ludzie totalnie odwrócili się od futbolu. Na derby z Ferencvaroszem przyjdzie 7-8 tysięcy, a na mecze ligowe najwyżej 2000 - można było usłyszeć na stadionie. Blisko połowa kibiców na trybunach to fani Górnika, którzy kilkunastoma autokarami ruszyli na Węgry w nocy z piątku na sobotę. Sporo samochodów przyjechało już w piątek. - Dla Węgrów to szok. Pozytywny szok, bo liczba kibiców i ich zachowanie bardzo im zaimponowały - dodał Listkiewicz.
Fakt, policji na trasie i na miejscu było mnóstwo, ale nie uciekniemy od wizerunku naszych kibiców. Przecież tutaj też dotarły wiadomości choćby z Litwy. Przez Słowację karawana autokarów musiała przejechać bez jednego zatrzymania. Wszystkie stacje i parkingi zablokowała policja.
Przed meczem były hymny, wymiana uprzejmości, a kilka minut po 15:00 zaczęło się spotkanie. Gospodarze wygrali 2:1, choć sami przyznawali po meczu, że tego dnia szczęście było po ich stronie. - W drugiej połowie na pewno byliśmy bliżsi wygranej, ale dostaliśmy kolejną lekcję. Z jednej strony nie gramy skutecznie, z drugiej jednym-dwoma błędami potrafimy zniweczyć wysiłek całego meczu - mówił Marek Piotrowicz, drugi trener Górnika.

15-latek na boisku
Zabrzanie pojechali na Węgry nieco "okrojonym" składem. Większość piłkarzy wyeliminowały kontuzje, a Daniel Sikorski był na ślubie siostry. Pierwsza połowa była wyrównana z niewielką liczbą sytuacji podbramkowych. Kapitalny był lob Jeża, obroniony przez bramkarza, świetną okazję miał też Marcin Wodecki. Prowadzili jednak gospodarze. Rzut wolny, strzał głową, Mariusz Jop w ogóle nie wyskoczył do piłki. - Nie wiem, który to gol stracony w tym sezonie w ten sposób. Cały czas nad tym pracujemy, uczulamy, a jednak się zdarza - dodaje Piotrowicz.
- Przed przerwą nie było za dużo gry, ale jestem zbudowany Górnikiem z drugiej połowy, kiedy weszli na boisko młodzi plus Piotrek Gierczak. Odważnie, dużo piłką, naprawdę wyglądało to ciekawie - ocenił mecz Jank Kowalski. Górnik zdecydowanie częściej był przy piłce, wysuniętego napastnika grał Mateusz Zachara, nie było więc grania długich piłek do przodu, które tej jesieni nie przynoszą zabrzanom żadnej korzyści. Wyrównał po zespołowej akcji Bonin i kiedy drugi gol dla Górnika wydawał się kwestią czasu, jedna kontra gospodarzy dała im prowadzenie. Dodajmy, że Ujpest to dziś dziesiąty zespół węgierskiej piłki. Co ciekawe, w 92. minucie miał szansę na wyrównanie 15-letni Bartłomiej Wondołowski. - Motorycznie było dobrze, pokazali też, że potrafią grać piłką. Po przegranej z Ruchem powiało lekkim optymizmem - stwierdził Andrzej Orzeszek, a prezes Łukasz Mazur mógł mieć satysfakcję z transparentu, który wywiesili kibice. "Wszyscy murem za Mazurem". Dodajmy, że dzień wcześniej wieczorem odbywały się w Zabrzu ważne rozmowy dotyczące przyszłości klubu.
- Węgrzy pytali mnie o Wodeckiego. Bardzo spodobał się działaczom Videotonu. To "klub premiera", pewniak do mistrzostwa, chce walczyć o Ligę Mistrzów. Powiedzieli, że taki chłopak bardzo by im się przydał - powiedział po meczu Michał Listkiewicz. Niespodziewanie, konsekwencje wizyty Górnika w Budapeszcie mogą być całkiem niespodziewane.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]