Forum
 

Sport: Na trawie też można

Zespół z Gdyni zdobył pierwsze gole na wyjeździe w tym sezonie. Obie drużyny oddały cztery celne strzały i w sumie zdobyły cztery gole.
Wirus, który zaatakował zabrzan dzień przed meczem, wymusił dwie zmiany w składzie. Michał Bemben zastąpił Michała Pazdana, co niespodzianką nie było. Większe zmiany zaszły natomiast w drugiej linii, gdzie zabrakło Aleksandra Kwieka. Zagrał więc od pierwszej minuty Robert Jeż, wrócił na boisko Mariusz Przybylski, a do ataku został przesunięty Daniel Sikorski. To ustawienia w teorii miało gwarantować lepszą i bardziej kreatywna grę zabrzan w ofensywie.

Początek należał do gospodarzy. Była trzecia minuta, kiedy gospodarze mieli już na koncie dwa niecelne, ale groźne strzały. Pierwszy oddał Gasparik, drugi - potężne uderzenie Bonina - minimalnie minęło słupek. Górnik "prowadził" grę, był częściej przy piłce, ale do 12. minuty kolejny raz nie zagroził bramce Moretto. Wtedy błysnął duet Sikorski - Jeż. Pierwszy świetnie zgrał przed polem karnym piłkę do Słowaka, który oddał silny, techniczny strzał. Jeden słupek, drugi i piłka wyleciała w pole. Pewnie potrwa jeszcze nim Jeże będzie liderem drużyny z prawdziwego zdarzenia, tym bardziej, że "górnicy" lubią grać długą piłkę do wysuniętego napastnika z pominięciem drugiej linii. W 24. minucie były kapitan Żyliny ustawił jednak piłkę w bocznej strefie boiska, by wykonać rzut wolny. Dośrodkowanie na bramkę zamienił Adam Banaś i tym razem nikt nie miał wątpliwości, że piłką minęła linię bramkową.

I chyba zabrzanie za bardzo wzięli sobie do serc statystyki Arki, która w tym sezonie nie potrafiła strzelać bramek na trawiastych murawach. Zresztą, od pierwszej kolejki nie trafili gdynianie do siatki na boisku rywala. Do wczoraj. Górnik oddał inicjatywę, nie potrafił wyprowadzić żadnej kontry, a goście w 30. minucie dali sygnał, że nie rzucą na murawę ręcznika. Wtedy Labukas strzelał z linii pola karnego. Adam Stachowiak tylko wzrokiem odprowadził piłkę, która minimalnie minęła słupek. Osiem minut później było już 1:1, a gol gości był niemal kopią tego, który strzelili zabrzanie. Centra z prawej strony, strzał głową Nolla i pewnie wszyscy w Gdyni i okolicy wzięli głębszy oddech ulgi. Okazało się, że na trawie też można. Do przerwy obie jedenastki oddały po jednym celnym strzale więc z procentu skuteczności mogły być zadowolone. Zabrzanie pewnie tylko z tego.

Drugą połowę lepiej zaczęli goście, jakby poczuli szansę na powalczenie o coś więcej niż remis. Górnik sprawiał wrażenie drużyny, która została w szatni. Arka grała bardziej zdecydowanie, wygrywała większość pojedynków jeden na jeden, w 52. minucie Noll zdecydował się na indywidualną akcję lewą stroną i oddał strzał po ziemi z około 20 metrów. Piłka idealnie wpadła do siatki między słupkiem i interweniującym Stachowiakiem. Gospodarze potrzebowali około dziesięciu minut, by zacząć stwarzać jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Moretto. Tego dnia byli jednak bezradni w grze ofensywnej, jakby całą amunicję wystrzelali kilka dni wcześniej w meczu z Zagłębiem. Adam Nawałka w jednej minucie przeprowadził dwie zmiany. Poskutkowało. W 79. minucie Jeż z rzutu wolnego dograł piłkę w pole karne. Powstało ogromne zamieszanie, w którym doskonale odnalazł się będący siedem minut na boisku Marcin Wodecki. Strzelał raz, doszedł do odbitej piłki i uderzył pod poprzeczkę. Drugi celny strzał i drugi gol. Obie drużyny chyba uznały, że lepszy punkt niż podjęcie ryzyka powalczenia o trzy, więc piątego celnego strzału w tym meczu już nie było.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online