Forum
 

Sport: Cenny punkt gości

Choć Górnik po przerwie ograniczył się tylko do obrony, to osiągnął lepszy wynik niż w jesiennym meczu z Czarnymi Koszulami.
Kiedy jesienią Polonia - wtedy jeszcze z Jose Bakero na ławce - przyjechała na pierwszy mecz do Zabrza, wygrała pewnie i zasłużenie. Mecz stał na dobrym poziomie, a goście zapowiadali walkę o mistrzostwo Polski. Wczoraj wszystko było słabsze, choć pewnie nastroje zabrzan po ostatnim gwizdku sędziego były lepsze niż ponad pół roku temu. Punkt na boisku drużyny, która ma budżet trzy razy wyższy, zawsze jest cenny.
Faworytem meczu - mimo niższego miejsca w tabeli - była Polonia, znacznie odmieniona po rundzie jesiennej. Trenera Pawła Janasa zastąpił Holender Theo Bos, sprowadzono również pięciu nowych piłkarzy, w tym Macieja Sadloka, w końcu reprezentanta Polski, który jesienią grał z Górnikiem jeszcze jako piłkarz Ruchu Chorzów.
W porównaniu z rundą jesienną przemeblowano linię defensywną, o której postawę miał największe pretensje właściciel klubu Józef Wojciechowski. Z klubu odeszli Łukasz Skrzyński, Marek Sokołowski i Piotr Dziewicki, a Dariusz Pietrasiak i Tomasz Brzyski usiedli w niedzielę na ławce rezerwowych. Od początku grali za to sprowadzeni zimą Serb Dorde Cotra oraz wspomniany Sadlok.
Zmian było jednak więcej, ponieważ z powodu żółtych kartek nie mogli zagrać Adrian Mierzejewski i Łukasz Trałka i można przypuszczać, że te absencje zdecydowały o wyniku meczu. Bez tak kreatywnych pomocników i przy dobrej grze gości w obronie, Polonia długo nie miała pomysłu na zagrożenie bramki Adamowi Stachowiakowi.
Do przerwy na murawie nie działo się nic ciekawego, jeśli nie liczyć niecelnego strzału zza pola karnego Brazylijczyka Bruno Coutinho. Poza tym piłkarze obu drużyn robili bardzo niewiele, żeby rozgrzać zmarzniętą z powodu mrozu i wiatru publiczność. Gra była jednak wyrównana. Polonia nie potrafiła narzucić swoich warunków gry, z kolei Górnik, grający z jednym napastnikiem, osamotnionym w ataku Tomaszem Zahorskim, nie był w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką Sebastiana Przyrowskiego. Tym bardziej, że słabiej zagrał Grzegorz Bonin. Zdecydowanie lepiej wypadł debiutujący w lidze pomocnik, Michal Gasparik.
W drugiej połowie zrobiło się nieco ciekawiej, przede wszystkim za sprawą gospodarzy. Polonia zaatakowała, a Górnik ograniczył się do obrony i wybijania piłki. Byle do przodu i daleko od własnej bramki, co nie wychodziło zabrzanom najlepiej. Goście rzadko przekraczali środkową linię i nie byli w stanie dłużej niż kilkanaście sekund utrzymać się przy piłce. Gola jednak nie stracili. W 51. minucie po niegroźnym - wydawało się - strzale Janusza Gancarczyka Adam Stachowiak odbił piłkę przed siebie, ale nikt nie zdążył z dobitką. Wkrótce potem bramkarz Górnika obronił strzał Bruno niemal z narożnika boiska.
Ciekawsza była końcówka. Grę ofensywną Górnika ożywił Daniel Sikorski, który wygrywał pojedynki z obrońcami Polonii i w 86. minucie oddał strzał nad poprzeczką, mając przed sobą tylko bramkarza. W 91. minucie z kolei mógł wrócić "warszawski koszmar" z Łazienkowskiej, kiedy w doliczonym czasie Górnik stracił dwa gole po dośrodkowaniach z rzutów wolnych. Tym razem uderzenie piłki głową przez Bruno minimalnie minęło słupek.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online