Forum
 

Trzy burzliwe początki roku

Porażka, wygrana i remis - tak zabrzanie zaczynali trzy ostatnie lata na ligowych boiskach. Padły w tych spotkaniach tylko dwie bramki
Jak Górnik rozpoczynał grę o ligowe punkty w trzech ostatnich latach, kiedy w klubie "rządził" już Allianz Polska? Za każdym razem inaczej. Najpierw była porażka, potem wygrana, w końcu remis. Dwa razy w tym czasie Górnik grał na wyjazdach i raz w Zabrzu. Łączą te mecze osoby Michała Pazdana, Adama Dancha i Tomasza Zahorskiego, którzy byli w kadrze przez te trzy lata. Łączy też niewiele bramek, które padały w trakcie meczów. Ledwie dwie na 270 minut gry. Solidarnie po jednej w wykonaniu Górnika i jego rywala.

2007/08 - początki problemów Gołosia

Prezes Ryszard Szuster, trener Ryszard Wieczorek... "Miłości" między nimi nie było nigdy, ale po udanej jesieni wydawało się, że Górnik będzie coraz mocniejszy. 24 lutego 2008 roku przyjechał do Zabrza Lech Poznań, wtedy dopiero marzący o powrocie na ligowy szczyt. W Zabrzu więcej mówiło się o kolejnym meczu, pierwszych Wielkich Derbach Śląska granych na Stadionie Śląskim. Górnik chciał jechać na ten mecz z wygraną, ale niewiele z tego wyszło. Z Lechem przegrał i była to zapowiedź mało udanego całego roku 2008. Gola dla Lecha strzelił wtedy Quinteros w 77. minucie z rzutu karnego.
W Zabrzu czekano na debiut prawego obrońcy, sprowadzonego ze Słowacji Patricka Pavlendy. Miał to być hit, a wyszedł kit. W klubie mieli problem, by znaleźć tak małą koszulkę. Inne sięgały Pavlendzie do kolan. Na boisku było jednak bardzo słabo. Z kolei w drugiej linii debiutował Serb Marko Bajić, zdaniem właścicieli klubu, kandydat do przejęcia roli lidera Górnika. Nie było lepiej. Serb już w Chorzowie ujrzał czerwoną kartkę, a po roku zamienił Zabrze na Gdańsk. Nie chciał go w zespole Henryk Kasperczak. To wtedy zaczynały się poważne kłopoty zdrowotne Konrada Gołosia, choć jeszcze nikt nie wiedział, że doprowadzą tego piłkarza do zakończenia kariery.

2008/09 - czkawka za miliony

Tak burzliwej zimy w Zabrzu nie było od lat. Zespół po beznadziejnej jesieni był w tabeli ostatni, a władze spełniały każde życzenie Henryka Kasperczaka. Pozbyto się między innymi Jerzego Brzeczka i Tomasza Hajty, za to kupiono.... Radość Adama Banasia i piłkarzy Górnika po ligowej premierze w 2009 roku. Pokonali wtedy Ruch na Stadionie Śląskim 1:0. Cały rok tak udany już nie był. - Nie ukrywam, że przepłaciliśmy piłkarzy nawet o 30 procent, by tylko do nas trafili - deklarował ówczesny prezes, Jędrzej Jędrych. Pierwszego dnia na treningu pojawili się Szczot, Banaś, Przybylski, Gorawski i Strąk. Wieloletnie kontrakty, wielkie pieniądze... Niektórym proponowano dwa razy więcej niż chcieli dostać, w przypadku Gorawskiego tylko prowizja menedżerska wyniosła milion. Gdzie dziś są? Grają tylko Banaś i Przybylski. Szczot wyjechał do Grecji, podobnie jak Kasperczak, a Gorawski i Strąk szykują się do pierwszych meczów w B-klasie...
- Jak wygramy w Chorzowie to zaryzykuję twierdzenie, że nie spadniemy - mówił dwa lata temu prezes Górnika. Pomylił się. Zabrzanie wygrali na Stadionie Śląskim, gola z rzutu wolnego strzelił "nowy" Banaś. Zresztą cała piątka grała, bo Kasperczak stwierdził, że nie po to wydano miliony (dokładnie pięć, co odbija się klubowi czkawką do dziś), by siedli na ławce. Grający na prawej obronie Grzegorz Bonin ujrzał czerwoną kartkę. Dziś w Górniku jest siedmiu z czternastu zawodników, którzy wtedy zagrali dla 40000 ludzi na Stadionie Śląskim.

2009/10 - prestiżowy debiut Nawałki

Kolejna burzliwa zima. Nowy trener, nowy prezes, kilku nowych piłkarzy... Po rozstaniu z Ryszardem Komornickim zabrzanie zatrudnili Adama Nawałkę, a prezesem został - wtedy kompletnie anonimowy - Łukasz Mazur. Górnik pokutował za rozrzutność i błędne decyzje w pierwszej lidze, po jesieni - bez gwarancji na awans. Jeszcze nie "wyczyszczono" szatni; Nawałka chciał dać szansę piłkarzom, których z kolei chciał skreślić Komornicki. Pierwszy mecz był dla niego o tyle prestiżowym, że grał na Bukowej, skąd trafił na Roosevelta dwa miesiące wcześniej. Mecz był słaby, lepiej grali gospodarze, ale skończyło się bezbramkowo. Zaskoczeniem było wystawienie na lewej obronie Dawida Gajewskiego, atak tworzyli Wodecki i Pitry, a w drugiej linii debiutował Konrad Cebula, który w Zabrzu nigdy na dobre nie zaistniał. Ostatecznie Górnik do ekstraklasy wrócił, ale jutro wyjdzie na boisko diametralnie inny skład niż wtedy. Aż ośmiu piłkarzy ze składu sprzed roku jest dziś poza klubem, bądź pierwszą jedenastką. Prezes i trener zostali ci sami, co - jak na standardy ostatnich lat panujące w Zabrzu - jest wydarzeniem godnym podkreślenia.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online