Zmiana kierunku?

- Myślę, że to zdecydowanie najbardziej wartościowy transfer Górnika ostatnich lat. Zyska na nim prestiż całej ligi - tak przyjście Roberta Jeża do Zabrza ocenia Radosław Gilewicz. Słowak może doleci na zgrupowanie do Turcji.
Jeszcze kilka miesięcy temu w Zabrzu deklarowano chęć budowy zespołu w oparciu o piłkarzy z Górnego Śląska. - Piłkarze z naszego regionu to priorytet. Wybraliśmy taką opcję budowy drużyny - deklarował pół roku temu Tomasz Wałdoch, wtedy dyrektor sportowy Górnika.

Najbardziej "polski" klub ligi
Jednocześnie już wtedy ludzie odpowiedzialni w Zabrzu za skauting jeździli za południową granicę, by obserwować Czechów i Słowaków. - Zresztą w Zabrzu nie robiono z tego tajemnicy. Jeździmy, może temat sprowadzenia kogoś z zagranicy wróci za kilka miesięcy - dodawał Wałdoch, który jednak w letnim "okienku" transferowym ściągał tylko piłkarzy urodzonych w Polsce. Urodzonych, bo jesienią w kadrze Górnika było formalnie trzech obcokrajowców. Kupiony rok temu Słowak Vlado Balat oraz posiadający niemiecki paszport Michał Bemben i Daniel Sikorski z austriackimi papierami. Balat praktycznie nie grał, więc Górnik był najbardziej "polskim" klubem w całej ekstraklasie.
Zimą klub zmienił jednak politykę transferową i zdecydował się na piłkarzy zza południowej granicy. Już trenuje z zabrzanami Michal Gasparik, który wiosną będzie walczył o miejsce na lewej stronie pomocy. Jednak prawdziwym hitem - tak twierdzą na Roosevelta - jest podpisanie kontraktu z Robertem Jeżem. Na razie od 1 lipca, ale z informacji wynika, że kapitan mistrza Słowacji może trafić do Zabrza w ciągu dwóch najbliższych tygodni.

Nie wierzy w wieżę...
- Nigdy nie deklarowaliśmy, że do takich transferów nie dojdzie - tłumaczy Łukasz Mazur, prezes Górnika. - Jestem przeciwnikiem "wieży Babel", czyli gry w polskim klubie 8-9 obcokrajowców ze wszystkich stron świata. To się nie sprawdza. Ale 2-3 piłkarzy? W dodatku ze Słowacji czy Czech? Mentalnie i kulturowo są podobni do nas, a piłkarsko - niestety - lepsi. Jeżeli mam do wyboru Brazylijczyka piątego sortu i może najlepszego dziś rozgrywającego ligi słowackiej, który był kapitanem drużyny grającej w Lidze Mistrzów, to wybieram tego drugiego - tak o Jeżu mówi Łukasz Mazur, niezrażony tym, że dwóch innych Słowaków sprowadzonych w ostatnim czasie do Zabrza nie podniosło poziomu zespołu. - To inna bajka. Balat był rezerwowym w swoim klubie, u nas się nie przebił. Dziś chcemy go wypożyczyć. Besta świetnie zaczął, tylko notorycznie był kontuzjowany. Jeż? Miał oferty z kilku lig, a Żilina chyba była w małym szoku, że najbardziej konkretny był klub z Polski. Oferowali mu przedłużenie kontraktu o pięć lat - mówi prezes Górnika. Udało nam się dowiedzieć, że Jeż widział w internecie jesienny mecz Legii z Górnikiem i był pod wrażeniem atmosfery na trybunach.

Radolsky pod wrażeniem
Duszan Radolsky doskonale zna obu piłkarzy, którzy w ostatnich dniach związali się z Górnikiem. Z Jeżem pracował w Żilinie. - Jestem zaskoczony tymi transferami. Nie przypuszczałem, że Robert trafi do polskiej ligi. To sukces Górnika. Jest jednym z najlepszych piłkarzy całej ligi, pewnie najlepszym środkowym pomocnikiem. Prawdziwy lider i kapitan. Cała gra jest układana pod niego. Bez Jeża Żilina miałaby problem zostać mistrzem Słowacji. Gasparik? Wcześniej nie był taki dobry, ale jesień miał świetną. Chyba najlepszą w karierze. Jego atut to dynamika i dośrodkowanie - chwali obu piłkarzy były trener Groclinu i Ruchu. Co ciekawe, Gasparik rok temu był jeden dzień na treningach Polonii Bytom. Jak szybko przyjechał, tak wyjechał.
- Gasparik na cztery dośrodkowania z lewej strony cztery razy trafia piłką tam gdzie chce. Chciałbym, żeby w wypadku polskiego piłkarza było to normą. Ich oczekiwania finansowe w stosunku do umiejętności na pewno są dla pracodawcy kuszące w porównaniu z polskimi piłkarzami - mówi Łukasz Mazur.

Cena spadnie?
Nieoficjalnie mówi się, że Jeż ma zarabiać w Zabrzu w okolicach 50 tysięcy miesięcznie. Wyższe kontrakty mieli Szczot i Gorawski, a podobny ma Strąk, dziś gracz B klasy. Być może nie byłoby transferu Słowaka, gdyby warunki zabrzan przyjął Grzegorz Bonin. Górnik miał przygotowaną kasę na jednego "drogiego" piłkarza. Zdecydowano się na kapitana Żiliny, szukając lidera zespołu. - Jeż mnóstwo zawdzięcza prezesowi Żiliny, panu Antosikowi. Ten ostatni obiecał mu po poprzednim sezonie, że nie będzie robił wielkich trudności jeżeli znajdzie klub, pewnie przekonany, że zostanie w Żilinie. Do Słowaków chyba dopiero w poniedziałek dotarło, że Robert na pewno w lipcu odejdzie, dlatego uważam, że jest wielka szansa, by Górnik dogadał się z Żiliną już teraz. Może nawet doleci na zgrupowanie do Turcji - dodaje Paweł Zimończyk, menedżer, który wspólnie z Radosławem Gilewiczem pilotował rozmowy Górnika z piłkarzem. - Kwota odstępnego na pewno znacznie spadnie i wszyscy będą zadowoleni.
- Uznaliśmy po jesieni, że nie możemy ściągać tylko młodych i zdolnych. W drużynie muszą być też piłkarze doświadczeni. Wiem, że gwarancji nie ma, ale jestem naprawdę dobrej myśli... - kończy prezes Górnika.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online