Forum
 

Górnik szuka następcy Wałdocha

Andrzej Orzeszek jest kandydatem numer jeden na dyrektora sportowego Górnika. Wielu zwolenników, szczególnie w Allianz Polska ma też Jerzy Brzęczek
Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, ale nowym dyrektorem sportowym Górnika Zabrze prawdopodobnie zostanie Andrzej Orzeszek, przez lata grający na Roosevelta, a ostatnio pełniący funkcję trenera Młodej Ekstraklasy i koordynatora ds. młodzieżowych. Tak naprawdę jedynym jego kontrkandydatem jest Jerzy Brzęczek, który jednak przede wszystkim chce być trenerem i ratować Raków Częstochowa.

Z polecenia Wadocha

Górnik oficjalnie na razie milczy, choć pewnie w najbliższych dniach zostanie ogłoszone nazwisko następcy Tomasza Wałdocha. Nie jest tajemnicą, że to właśnie Wałdoch zaproponował swojego następcę. Nie krył tego we wtorek prezes Górnika, Łukasz Mazur, mówiąc, „Tomek przekonał mnie, że to jest dobry kandydat na to stanowisko". Nazwisko oczywiście nie padło, ale prezes Górnika zdradził, że klub rozmawia z jednym kandydatem i jest to człowiek związany z klubem przez lata. - Mamy tylu byłych piłkarzy, że jest w czym wybierać - dodał Ł. Mazur.
Wałdoch grał z Orzeszkiem jeszcze w latach osiemdziesiątych. Kiedy ten pierwszy trafił do pierwszej drużyny, Orzeszek miał już na koncie trzy tytuły mistrza Polski. Grał wtedy jako napastnik. Potem zdarzały się mecze, że obaj piłkarze grali obok siebie w obronie. Kiedy Wałdoch został w kwietniu dyrektorem sportowym Górnika jedną z jego pierwszych decyzji było zatrudnienie właśnie Orzeszka, który w ostatnich latach nie pracował na Śląsku. Po odejściu z Zagłębia Sosnowiec, które prowadził w ekstraklasie, wyjechał do pracy na wschód Polski, trenując Stal Rzeszów, Hetmana Zamość i Stal Poniatową. Latem tego roku został zatrudniony w Zabrzu, a Wałdoch o jego pracy wypowiadał się bardzo pozytywnie.

Kandydat Brzęczek

Kiedy okazało się, że były kapitan reprezentacji Polski odchodzi z Zabrza, pojawiło się sporo kandydatur na jego miejsce. Na pytanie, czy rozmowy z Janem Urbanem zaczną się po szesnastej kolejce, prezes Mazur mówił żartem „Wy tylko o tym Urbanie". To pewnie jest kandydat, ale na trenera, a nie dyrektora.
Jerzy Brzęczek? O jego kandydaturze głośno mówiło się już ponad pół roku temu, kiedy zatrudniano Wałdocha. Brzęczek nie kryje jednak, że chce pracować przede wszystkim jako trener i skoro podjął się misji w Rakowie Częstochowa to nie chce z niej rezygnować w połowie drogi. Dotąd nie powiedział jednak definitywnie „nie" i odbędą się jeszcze konkretne rozmowy między Brzęczkiem i klubem. Z naszych informacji wynika, że to Brzęczek otwiera listę życzeń Allianz Polska, czyli właściciela Górnika. Tej kandydaturze zresztą Wałdoch także powiedział zdecydowanie „tak". Obaj panowie na boisku grali razem w „młodzieżówce", pierwszej reprezentacji i oczywiście w Zabrzu.
Grzegorz Mielcarski grał swego czasu w Górniku, a z Wałdochem w kadrze. Był też dyrektorem sportowym w Wiśle Kraków, ale trudno przypuszczać, by chciał podjąć pracę w klubie, którego kondycja finansowa pozostawia dziś wiele do życzenia. Przypomniano sobie też nazwisko Tomasza Hajty, który - to warto przypomnieć - ponad trzy lata temu trafił do Zabrza jako piłkarz z niepisaną umową, że po zakończeniu kariery piłkarskiej zostanie... dyrektorem sportowym. Skończyło się to nieco inaczej. Fakt, Hajto grał z Wałdochem w Górniku, Schalke i kadrze, ale o tej kandydaturze w ogóle nie rozmawiano. Trudno sobie wyobrazić sytuację, by klub zatrudnił w roli dyrektora kogoś, z kim pozostaje w konflikcie prawnym. Sąd wciąż nie rozstrzygnął czy Hajto ma oddać Górnikowi 100 tysięcy czy nie.

Zadania na już

Najważniejsze pytanie brzmi jednak inaczej. Czy jest sens w obecnej sytuacji klubu zatrudniać człowieka z zewnątrz. Nie znającego aktualnych realiów i nie mającego większych szans na spektakularne działania. W końcu to był jeden z powodów odejścia Wałdocha. - Tomek naprawdę chciał wracać do rodziny i to był główny powód jego rezygnacji, ale myślę, że o wiele trudniej byłoby podjąć taką decyzję, gdyby właściciel Górnika dał mu rozwinąć skrzydła, czyli dał środki na budowę czegoś naprawdę dużego - mówi jeden z pracowników klubu. Sam Wałdoch w prywatnej rozmowie miał zresztą już dwa miesiące temu powiedzieć, że gdyby wiedział jak wygląda rzeczywistość to poważnie zastanowiłby się nad podjęciem pracy w Górniku.
Dlaczego Orzeszek? Jest już zatrudniony w klubie, mieszka w Zabrzu, praca na Roosevelta zawsze była jego marzeniem, a problemy Górnika zdążył poznać od podszewki, z akcentem na tworzenie struktur młodzieżowych. Zatrudnianie nowej osoby, która będzie miała związane ręce brakiem pieniędzy nie miałoby większego sensu, skoro dziś właśnie szukanie młodych, tanich i zdolnych piłkarzy oraz stworzenie im warunków do rozwoju, wydaje się zadaniem, na które dyrektor sportowy może mieć największy wpływ.
Co nie znaczy, że przed następcą Wałdocha nie stoją poważne wyzwania. Latem kończą się kontrakty takim piłkarzom jak Grzegorz Bonin, Adam Danch i Mariusz Magiera. Rozmowy trwają. Papierkiem lakmusowym możliwości Górnika, a także szansą nowego dyrektora na pierwszy wymierny sukces, mogą być rozmowy w sprawie Arkadiusza Milika, zdolnego 16-latka z Rozwoju Katowice, który trenował już dwa tygodnie w Zabrzu, strzelił nawet gola w ME, a ma propozycje z najlepszych polskich klubów. Jeżeli nowy dyrektor, niezależnie kto nim będzie, doprowadzi do tego transferu, na pewno będzie mógł mówić o pierwszej wygranej. W każdym razie zima zapowiada się - jak zwykle w Zabrzu - bardzo ciekawie.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online