Forum
 

Górnik wciąż bez Jopa

Szansa, że Mariusz Jop będzie mógł zagrać w meczu z Lechem, jest praktycznie żadna. Tymczasem klub obniżył ceny biletów ulgowych do złotówki.
Mariusz Jop dziś powinien pojawić się na treningu Górnika. Zacznie jednak od bardzo lekkich obciążeń. Nie oznacza to jednak, że może wrócić do składu na najbliższy mecz z Lechem Poznań. Taki scenariusz jest praktycznie nierealny. 

Już opuścił szpital

- Mariusz już ma spore zaległości treningowe, a przecież nie jesteśmy dziś w stanie powiedzieć, kiedy na dobre wróci do zajęć z zespołem. Na dziś musimy być przygotowani, że zabraknie go na boisku w meczu z Lechem - twierdzi dyrektor sporty Górnika, Tomasz Wałdoch.
Przypomnijmy, że Jop w ubiegłym tygodniu trafił do szpitala. Jego problemy zaczęły się tydzień przed meczem z Wisłą. - Poczuł się źle. Miał silny ból głowy i bardzo wysoką temperaturę. Leki nie pomogły, więc trafił na obserwację do szpitala - dodaje Wałdoch. - Nie jestem kompetentny, by wypowiadać się na temat przyczyn jego dolegliwości. W każdym razie był pod dobrą opieką lekarską.
Z krakowskiego szpitala piłkarz wyszedł w poniedziałek. - Od środy nie miał już gorączki, ale lekarz nie chciał ryzykować i dokładnie Mariusza przebadano. Nie był to wirus, tylko bakteria. Brał dożylnie antybiotyki, ale dziś można już powiedzieć, że wraca do zdrowia - mówi Włodzimierz Duś, fizjoterapeuta Górnika. - Zacznie treningi, ale nie podejrzewam, by po takim osłabieniu organizmu był w niedzielę przygotowany na pełne obciążenie meczowe.
W wygranym meczu z Wisłą, Jopa na środku obrony zastąpił Adam Danch.

Uniknęli kartek

Nie był takim rozwiązaniem zaskoczony Krzysztof Bukalski, pamiętający młodego Dancha, stawiającego pierwsze kroki w Górniku. - Przecież on jako osiemnastolatek grał w lidze na środku obrony i radził sobie bardzo przyzwoicie. Przyznam, że spodziewałem się szybszego rozwoju Adama, bo jako nastolatek miał wszelkie predyspozycje, by być jednym z lepszych defensywnych pomocników w lidze - przyznaje. - Tacy piłkarze muszą jak najwięcej grać, a z tego, co pamiętam, Adam w pewnym okresie praktycznie nie pojawiał się na boisku. Trwało to bardzo długo. Podobnie było z Adamem Marciniakiem. To zatrzymuje rozwój piłkarza. Proszę spojrzeć, jak prawidłowo rozwijał się Michał Pazdan. Przede wszystkim dlatego, że cały czas regularnie grał - kończy Bukalski.
Dancha za ostatni mecz chwali też Tomasz Wałdoch, sam grający w karierze właśnie na środku obrony. - Mariusz był pewniakiem i nie jest łatwo go zastąpić. Adam wypadł bardzo dobrze, ale można to powiedzieć generalnie o całej naszej grze obronnej. Każdy z zawodników zrobił to, co do niego należy. Naprawdę nie ma przypadku w tym, że Wisła w meczu z nami nie stworzyła praktycznie żadnej klarownej, stuprocentowej sytuacji bramkowej.
Czy przeciwko Lechowi ponownie Adam Nawałka postawi na piłkarzy, którzy poradzili sobie z Wisłą? Prawdopodobnie tak. Choć kilku zawodników wróciło do zdrowia po kontuzjach, raczej będą zmiennikami. Dobra wiadomość dla Nawałki to czyste konto kartkowe piłkarzy zagrożonych pauzą. Wystarczyła jedna żółta kartka dla kogoś z trójki: Banaś, Bemben, Kwiek, by mecz z Lechem oglądali z trybun. Przy kolejnej absencji Jopa, szczególnie brak Banasia, rozgrywającego w niedzielę najlepszy mecz w tym sezonie, byłby dla trenera zabrzan sporym kłopotem.

Szymura pod obserwacją

Zresztą kto wie, czy zimą Górnik nie będzie chciał, by z wypożyczenia do Radzionkowa wrócił na Roosevelta Kamil Szymura, zbierający za grę w „Cidrach” bardzo pochlebne recenzje. Górnik wiąże z nim od pewnego czasu duże nadzieje na przyszłość. Zapewne pojawi się tradycyjny w takich sytuacjach dylemat: lepiej, by Szymura regularnie grał w Radzionkowie, czy był pierwszym rezerwowym w Górniku? Ostateczne decyzje zapadną pewnie po zakończeniu rundy jesiennej.
W Zabrzu powoli zapominają już o meczu z Wisłą. Tym bardziej, że w niedzielę przyjedzie na stadion Górnika będący w kryzysie mistrz Polski. Można w ciemno założyć, że jutro piłkarze w komplecie siądą przed telewizorami, by ogladać mecz „Kolejorza” w Lidze Europy z Manchesterem City.
- Oczywiście, że będę trzymał kciuki za Lecha. Reprezentuje w pucharach Polskę. I absolutnie nie zastanawiam się nad tym, czy przyjedzie do Zabrza zmęczony - przyznaje Wałdoch. - Nie możemy w ten sposób myśleć, bo mamy walczyć o trzy punkty naszą siłą, a nie liczyć na czyjąś słabość. Sami piłkarze meczem z Wisłą udzielili sobie odpowiedzi na pytanie, co w tej wyrównanej lidze mogą. A mogą wygrać z każdym, jeżeli podejdą do meczu tak, jak w drugiej połowie. Gra z pierwszej części, kiedy co prawda Wisła wielu okazji nie miała, ale pozwoliliśmy jej na zbyt wiele, to zbyt mało, by myśleć o pokonaniu Lecha. Wiem, że ma w lidze osiem punktów, ale to wciąż jest personalnie jedna z najsilniejszych drużyn w Polsce - kończy dyrektor sportowy Górnika.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online