Wpadka czy problem?

- Zbliżam się do trzydziestki, ale nigdy wcześniej drużyna, w której grałem, nie straciła pięciu goli. A przecież mogło być jeszcze gorzej... - mówi Adam Banaś.
Osiemnaście lat temu Górnik stracił pięć goli w Poznaniu grając przeciwko Lechowi. Na boisko wyszli między innymi tacy piłkarze jak Wałdoch, Jegor, Grembocki, Koseła czy R. Staniek. Kilku z nich było wicemistrzami olimpijskimi. Potem już tylko dwa razy w lidze Górnik pozwolił sobie na taką klęskę. Pięć lat później przegrał 0:5 w Łodzi z Widzewem, a dziesięć lat temu 3:6 z Wisłą w Krakowie... Kolejna klęska miała miejsce w sobotę.

Jak w meczu rezerw
- Widziałem mecz w telewizji. Co mogę powiedzieć... Wyglądało to jak mecze naszych rezerw w B-klasie. Z tym, że Górnik zagrał jak nasi rywale - przyznaje Stanisław Oślizło, jedna z legend Górnika. - Wyglądało to bardzo źle, ale takie mecze się zdarzają. Nasz "wielki" Górnik też potrafił czasami dać "czterech liter". Najważniejsze będzie to, jak zareagujemy, czyli jak zagramy z Jagiellonią. Trenerzy, piłkarze i wszyscy w klubie - dostaliśmy sygnał, że coś jest nie tak. Oby drugiego już nie było - kończy Oślizło.
Wczoraj piłkarze mieli dzień wolny. Spotkają się dziś i będą jeszcze omawiać to, co działo się w Gdańsku. - Najlepiej byłoby zapomnieć, ale nie można chować głowy w piasek - twierdzi kapitan Górnika, Adam Banaś. - Kiedy przyjechałem do domu, zobaczyłem fragmenty meczu w telewizji. Wtedy wszystko lepiej widać. Zbliżam się do trzydziestki, ale nigdy wcześniej drużyna, w której grałem nie straciła pięciu goli. A przecież mogło być jeszcze gorzej... - Banaś zdradza, że po meczu w szatni padło sporo męskich słów. - Po czymś takim nie można zwiesić głowy. Do szatni przyszli prezes Mazur i dyrektor Wałdoch. Widać, że to przeżyli, ale zachowali się bardzo w porządku. Znam prezesów, którzy przychodzą tylko wtedy, kiedy zespół przegrywa.

Długa lista błędów
Górnik trzy kolejne mecze zagra na Roosevelta. Z jednej strony to zawsze korzystne grać przed własną publicznością. Z drugiej? W sobotę przyjedzie do Zabrza lider z Białegostoku, a potem kolejno wicemistrz Polski, Wisła Kraków i mistrz, poznański Lech. - To był bardzo zimny prysznic, zwłaszcza przed następnymi spotkaniami. Przeciwnicy będą równie mocno. Co wiemy? Radosny futbol bez dyscypliny taktycznej oraz determinacji, którą prezentowaliśmy do tej pory, kończy się źle. Niektórym z moich zawodników zagotowały się głowy - uważa trener Adam Nawałka.
Banaś pytany o grzechy główne popełniane przez piłkarzy na boisku, mówi krótko: - Byliśmy na boisku za bardzo rozciągnięci. Tak nie gra się dziś w piłkę na poziomie ligowym. Były między nami ogromne odległości, brakowało asekuracji. Stąd sytuacje, kiedy nas było w konkretnej sytuacji trzech, a ich w tym samym miejscu pięciu. Nie wracaliśmy po szybkiej stracie piłki, wszystko chcieliśmy robić zbyt szybko. To było zaprzeczenie tego, co graliśmy w poprzednich meczach - wylicza kapitan Górnika. - Jeszcze początek był do przyjęcia, ale w drugiej połowie tak się zgubiliśmy, że nie byliśmy już w stanie tego odwrócić. Niby krzyczeliśmy do siebie, podpowiadaliśmy co robić, ale efekt był żaden. Fizycznie wyglądamy dobrze. Ten mecz przegraliśmy, bo taktycznie zagraliśmy beznadziejnie. Nie zrobiliśmy nic z tego, co zakładaliśmy przed meczem.

Trzeba pokazać
Wpadka czy problem? Górnik pewnie nie jest aż tak słaby, by tracić w jednym meczu pięć goli. I nie jest tak mocny, żeby czuć się zespołem z czołówki ligi. Przy licznych kontuzjach (Gierczak, Jonczyk, Pazdan, Bębenek) na ławce też brakuje piłkarzy, którzy w trudnej sytuacji mogliby zmienić oblicze drużyny. - Na razie nie jestem w szoku, ale już niedługo mogę być. Jeżeli oczywiście nie wrócimy na właściwe tory - mówił po meczu trener Adam Nawałka, dodając, że sporo osób okrzyknęło Górnika rewelacją ligi. - Widziałem w tym pewne niebezpieczeństwo. Piłka ma to do siebie, że jeżeli ktoś zgubi pokorę, to wychodzą takie wyniki jak w sobotę - ocenił szkoleniowiec.
Podobnie twierdzi Banaś. - Jeżeli miało się to już stać, to dobrze, że teraz, przed tak trudnymi meczami. Jak nie będziemy przez 90 minut skoncentrowani i zaczniemy grać "radosny futbol", w dodatku na stojąco, to... Widzieliśmy w sobotę. Teraz trzeba po prostu pokazać, że mamy jaja.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]