Górnik zagrał na 150%

Zagłębie Lubin przegrało z Górnikiem Zabrze 1:2. To pierwsze zwycięstwo beniaminka po powrocie do ekstraklasy. Niespodzianka? Tylko pozornie. Lubinianie pozbawieni wybornego snajpera Ilijana Micanskiego (odszedł do FC Kaiserslautern), który w dwóch ostatnich sezonach strzelił blisko pół setki goli, nie umieją stłamsić rywala. Górnik wykorzystał to perfekcyjnie. 

Jeżeli młody nie daje rady, postaw na starego - tak pomyślał Adam Nawałka, który po słabym występie Daniela Sikorskiego w debiucie przeciwko Polonii Warszawa (0:2) posadził go na ławce, a pozwolił zagrać 34-letniemu Piotrowi Gierczakowi, który już trzeci raz w swojej karierze wrócił do klubu z Roosevelta. - Gierczak spełnił zadanie. Wprowadził dodatkową jakość do gry drugiej linii - chwalił trener.

Lecz to nie Gierczak był ojcem zabrzańskiego sukcesu. Przyćmił go Grzegorz Bonin, który pokazał, że ma żelazną kondycję. No, może nie do końca, bo kiedy do ostatniego gwizdka sędziego brakowało już tylko pięciu minut, sam poprosił o zmianę. - Bałem się, że w krytycznym momencie, gdy trzeba będzie błyskawicznie wrócić pod swoją bramkę, zabraknie mi sił - tłumaczył po meczu. Tłumaczył jak bohater opowiadający sympatyczne anegdoty ze zwycięskiej bitwy. - Pierwszy gol? A tak, rzeczywiście powalczyłem o piłkę na skrzydle. Raz próbowałem dośrodkować i nic. Dopiero poprawka była lepsza. Drugi gol? No, trochę tym podaniem Adrian Świątek wyrzucił mnie do boku, ale jakoś sobie poradziłem i kolega dostał piłkę przed bramkę - gawędził uśmiechnięty od ucha do ucha. Najbardziej rozbawiło go pytanie, czy Górnik, skoro wygrał w Lubinie, jest w stanie walczyć o górną połówkę tabeli. - Już dwa lata temu mieliśmy walczyć Bóg wie o co i skończyło się spadkiem z ekstraklasy. Teraz nie będę się wygłupiał z żadnymi deklaracjami - śmiał się Bonin.

W Lubinie na flankach rządził Górnik. Mając doświadczonego Gierczaka, nieznośnie ruchliwego Świątka i uparcie nacierającego do przodu Bonina zabrzanie mogli sobie pozwolić na dyktowanie warunków gry. Wystarczyło, że niezmordowanie biegali i twardo walczyli. Na pierwszy rzut oka obrzydliwy banał, ale Nawałka jakimś cudem przekonał drużynę, że tyle wystarcza do zwycięstwa. - Na razie nasza sytuacja jest taka, że musimy zagrać na 150 procent, żeby wydrzeć trzy punkty. No i właśnie tak zagraliśmy - podkreślił trener.

Gola zabrzanie stracili, bo zagapił się Michael Bemben. Za jego plecami był Wilczek i trafił głową. - Nie ma co się tłumaczyć. Zdrzemnęliśmy się, bo na polu karnym Zagłębia leżał Horvath i myśleliśmy, że rywale wybiją piłkę. Tak nie wolno - karcił siebie i kolegów Bonin.

źródło: Przegląd Sportowy / GW



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online