Górnik musi liczyć każdy grosz

Do końca czerwca Górnik miał nam zapłacić za transfer Mateusza Kamińskiego. Pieniędzy nie dostaliśmy, więc idziemy do PZPN - zapowiada wiceprezes Polonii Bytom Wojciech Rudnicki. - Gdyby dało się kupić piłkarza bez jego zgody, to nie mielibyśmy z paroma zawodnikami problemu - odbija piłeczkę prezes Górnika Łukasz Mazur. - Dzwoniłem do prezesa Polonii Damiana Bartyli, ale nie miał czasu - dodaje. 
Kamiński do Zabrza został wypożyczony na rundę wiosenną, a w umowie był zapis, że jeśli Górnik awansuje do ekstraklasy, to automatycznie musi wykupić gracza. Na Roosevelta przekonują jednak, iż wcale nie muszą tego robić. Dowodzą, że aby przeprowadzić transfer, potrzebne jest porozumienie z piłkarzem. A na takie nie ma szans. Wszystko rozbija się o finanse. Z naszych informacji wynika, że wiosną Kamiński kasował miesięcznie 16 tys. zł brutto. Grał jednak mało i klub nie chce już zatrudniać obrońcy na dotychczasowych warunkach. Oferuje mu na tyle mało, by odstraszyć go od podpisania nowej umowy. A skoro tej nie ma, to Górnik nie chce również płacić Polonii. - Nas nie obchodzi to, czy Górnik dogada się z Kamińskim - zauważa Rudnicki.
- W umowie nie ma żadnej klauzuli. Jest zapis, iż awans naszego sąsiada skutkuje transferem. Jeśli działacze z Zabrza nie potrafią dogadać się z graczem, to może on zostać wolnym zawodnikiem. Ale wcześniej prosilibyśmy o przelew.
Górnik jednak nie ma zamiaru płacić, tym bardziej że musiałby wyłożyć 300 tys. zł. W Zabrzu mają już dosyć oskarżeń o rozrzutność. Zresztą klub jeszcze długo będzie musiał płacić za błędy finansowe popełnione na początku tego i w ubiegłym roku. Największym było zatrudnienie podatnego na kontuzje Damiana Gorawskiego, który dostał miesięczną pensję 70 tys. zł. Wczoraj Wydział Gier PZPN oddalił ostatecznie wniosek Górnika o rozwiązanie kontraktu z zawodnikiem. Klub uzasadniał założenie sprawy tym, że przez ostatnie 6 miesięcy Gorawski nie był zdolny do gry. - Doszliśmy do wniosku, że tak nie było - tłumaczy przewodniczący wydziału Wojciech Jugo. - Lekarz klubowy dopuszczał go do treningów i gry w sparingach. Mamy też opinię lekarską z kliniki z Monachium.
Prawdopodobnie Górnik jeszcze spróbuje rozwiązać kontrakt z Gorawskim. Tym razem powoła się na badania zrobione w Niemczech, gdzie lekarze stwierdzili, że zawodnik ma kłopoty z sercem i nie może czynnie uprawiać sportu.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]