Forum
 

Lekki: Nikt nie dzwonił

Grzegorz Lekki, kapitan Górnika, na Reymonta może czuć się jak w domu. Grał z większością piłkarzy Wisły, a z Kuźbą i Kosowskim spędził sporo czasu w Zabrzu.
Pamięta pan kto gra dziś na środku obrony krakowskiej Wisły?
- Arek Głowacki i Mariusz Jop. Chyba się nie mylę. 
Dlaczego nie gra Grzegorz Lekki, który swego czasu pół roku na Reymonta spędził?

- Dawno to było... Pewnie złożyło się na to kilka przyczyn. Jedna była taka, że Lekki bardzo chciał wtedy wyjechać na Zachód. I wyjechał - patrząc oczywiście na mapę - bo wrócił do Zabrza.

Która linia obronna jest lepsza. Wisły czy Górnika?

- Wisła ma trzech aktualnych reprezentantów Polski. My mamy jednego - byłego. Wisła generalnie w każdej formacji ma piłkarzy z najwyższej krajowej półki, co nie znaczy, że jest poza zasięgiem. Inaczej już świętowałaby mistrzostwo Polski, a nie świętuje. Statystyka przemawia akurat wiosną na naszą korzyść i niech tak zostanie.

Taka świadomość kolejnego meczu bez straconej bramki ma dla was znaczenie?

- Jest powodem do dużej satysfakcji, bo to dowód, że swoją robotę wykonujemy dobrze. Nie tylko my, bo przecież cała rzecz zaczyna się z przodu. Lepiej o tym jednak nie myśleć, bo za wszelką cenę się broniąc można najwyżej zremisować. Czy mogła być duża satysfakcja po 0-0 z Ruchem w Zabrzu? Nie. Jeżeli wygramy w Krakowie - powiedzmy 4-2 - nie widzę problemu w przerwaniu passy Piotrka Lecha i całego Górnika.

Ktoś z was powiedział, że Górnik dorósł do gry czwórką w tyłach.

- Coś w tym jest. Jesienią graliśmy "trójką" i choć też było nieźle, teraz faktycznie robimy to jakościowo lepiej. Poza tym takie ustawienie jest bardziej wszechstronne i daje na boisku dużo większe możliwości. Z drugiej strony pamiętam, że już za trenera Żurka graliśmy czwórką i też wychodziło to bardzo poprawnie.

W jakim składzie?

- Łukasz Gorszkow po prawej, zdaje się Rafał Kocyba i moja skromna osoba w środku, a po lewej... Kamil Kosowski! Wtedy był obrońcą.

Kosowski i Kuźba. Nazwiska znane.

- Doskonale. Z jednym i drugim grałem w Zabrzu, kiedy byli młodymi ludźmi i już wtedy mieli "papiery" na wielkie granie. Warunki fizyczne, talent, przygotowanie ogólne... To były ich atuty już pięć, sześć lat temu. Wybrali różną drogę, ale na nasze warunki osiągnęli pułap bardzo wysoki. Dobrze, że Marcin wrócił do naszej ligi. Akurat w jego wypadku był to strzał w dziesiątkę.

Gdyby Górnik nie stracił w Krakowie bramki...

-...to na pewno po raz kolejny nie przegra. Taki mecz to spore wyzwanie, bo uważam Wisłę za najlepszą polską drużynę klubową. Powiem jednak odważnie, że chcielibyśmy pograć w Krakowie o pełną pulę. Po ostatnich meczach poczuliśmy, że możemy pograć z każdym. Skoro remisujemy na Legii i jako jedyni zabieramy punkty Groclinowi, to dlaczego nie Wiśle. Utrzymanie już jest, gramy dobrą piłkę i myślę, że podejmiemy większe ryzyko niż na przykład na Łazienkowskiej.

Wypada Jacek Wiśniewski.

- Szkoda, ale pewnie wskoczy do drużyny Paweł Pęczak, który też pali się do gry, a przecież potrafi bardzo dużo. Na szczęście Robert Kolasa powoli zapomina o wysokiej gorączce i zagra. Zastąpić dwóch ludzi nie byłoby już tak łatwo.

Nikt was nie "mobilizuje"? Na przykład Groclin bardzo chętnie widziałby jak Wisła traci komplet punktów. Jakiś telefon...

- Kilku znajomych tam mamy, ale nikt jeszcze nie dzwonił. Może nie byłoby to złe. Dostać premię za wygrany mecz w terminie, powiedzmy dwa dni po meczu... Nie zanosi się jednak, by coś takiego się stało. Poradzimy sobie bez tego.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online