Forum
 

Górnik kończy z rozrzutnością

- Skończyliśmy z płaceniem w myśl zasady, czy się stoi czy się leży... - oświadcza prezes Górnika Zabrze Łukasz Mazur, a te słowa odnoszą się do zmian w systemie wynagradzania jakie zachodzą w klubie.
Dwunastu piłkarzy pozyskanych latem podpisało kontrakty motywacyjne. Zarobią, jeśli będą regularnie grać, a drużyna będzie odnosić zwycięstwa. 

Przykładowo umowa Michaela Bembena, grającego poprzednio w 1. FC Union Berlin, opiewa według informacji "PS" na sumę 410 tys. zł brutto rocznie. Jednak tylko 70 procent tej kwoty (kilku innych graczy dostaje nawet zaledwie 60 procent), czyli 287 tys. zł, trafi na pewno do kieszeni zawodnika. Reszta zostanie wypłacona w formie „wyjściówek", ale w tym przypadku pojawiają się pewne obostrzenia. Nie ma wypłaty za mecz przegrany lub gdy wkład piłkarza w końcowy rezultat jest znikomy.

- Nie mogę komentować waszych wyliczeń. Powiem natomiast, i to jest bardzo istotne, że największy z podpisanych przez nas ostatnio kontraktów był o połowę niższy od intratnych umów z ubiegłorocznej zimy - komentuje Mazur.

Na początku 2009 roku Górnik wydał ogromne środki na zatrudnienie pięciu graczy. Damian Gorawski otrzymał miesięczny kontrakt na poziomie 70 tys. zł. Paweł Strąk i Robert Szczot mogli liczyć co miesiąc na 50 tys., Adam Banaś na 45 tys., a Mariusz Przybylski na 35 tys. zł. W ich przypadku obowiązywała formuła, że 90 procent miesięcznych poborów było przelewane na konto gracza niezależnie od prezentowanej przez niego formy. Pozostałe 10 procent było wypłacane w formie „wyjściówek" i tu też nie było żadnych obostrzeń. Wystarczyło być w meczowej osiemnastce. Nic dziwnego, że kierownictwo klubu postanowiło rozstać się z większością wymienionych wyżej zawodników. Zostali najtańsi, czyli Banaś i Przybylski. Szczot już rozwiązał kontrakt, a w ramach odszkodowania ma otrzymać 250 tys. zł. Identycznie ma być rozwiązana sprawa Strąka. Z Gorawskim klub toczy spór, który próbuje rozwiązać Wydział Gier PZPN.

Górnik nie chce być dłużej kojarzony z rozrzutnością i płaceniem bajońskim sum za marną pracę. Pierwsze stwierdzenie odnosi się do przypadku Banasia (jego zarobki po przenosinach z Piasta Gliwice do Zabrza wzrosły prawie czterokrotnie), a drugie - do Gorawskiego, Strąka i Szczota (nie spełnili pokładanych w nich nadziei). Dlatego teraz do klubu przyszli gracze mniej znani, ale tańsi.

Na Roosevelta nie boją się, że zmiany odstraszą chętnych do gry w Zabrzu. - Chcemy płacić godnie, ale za dobrze wykonaną pracę. Od wiosny wprowadziliśmy premie meczowe i to jest dodatek ekstra. Życie już pokazało, że ta zmiana miała sens. Premie przełożyły się na większą motywację zawodników. Niedawno cieszyliśmy się z awansu do ekstraklasy, który jesienią był zagrożony - przypomina Mazur.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online