Forum
 

Sport: Górnik wykonał zadanie

Dzień Dziecka okazał się szczęśliwy dla Górnika Zabrze, który po 367 dniach wraca do ekstraklasy. - Ponieśliśmy zasłużoną pokutę - przyznał Robert Szczot, a po spotkaniu strzeliły korki od szampanów.
Górnik może z czystym sumieniem ogłosić „zadanie zostało wykonane”. Cel na te sezon był określony bardzo konkretnie. Zabrzanie mieli naprawić to co sami zepsuli, czyli po roku wrócić do ekstraklasy. Stało się to wczoraj w Ząbkach. Dokładnie 367 dni po meczu, który przesądził o degradacji. Co dla samych piłkarzy bardzo ważne, wczoraj zabrzanie sięgnęli po drugie miejsce w pierwszej lidze bez niczyjej pomocy. Przy remisie GKS z Sandecją mogli nawet przegrać, by nie stracić drugiego miejsca. Tymczasem wygrali 1-0, a po meczu mogli świętować z kibicami awans.

– Jestem przekonany, że wcale nie będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Dolcan ma o co walczyć. My jesteśmy mądrzejsi o bolesną porażkę z Wartą. Przeanalizowaliśmy ten mecz bardzo dokładnie i dziś unikniemy tamtych błędów - przyznał jeszcze przed meczem trener Adam Nawałka. Wtedy też do pełni szczęścia starczył punkt, jednak Górnik przegrał z Wartą 2-3, tracąc gola już w szóstej minucie.

Wtedy zabrzanie wyszli na boisko rozkojarzeni, jakby przekonani, że remis jest formalnością. Wczoraj wielkiego meczu nie zagrali, ale najważniejszy w Ząbkach był końcowy efekt. - Fakt, wielki mecz to nie był, ale wiedzieliśmy, że im dłużej spotkanie będzie trwało, tym nasze szanse na gola rosną - stwierdził Tomasz Zahorski. - Ta jednak okazja musiała przyjść, dlatego ważne było, by zagrać na „zero” z tyłu.

Górnik Zabrze w pierwszej połowie kontrolował przebieg gry. Co prawda w 8 minucie dobry strzał zza linii pola karnego oddał Stańczyk, ale gra toczyła się częściej na połowie gospodarzy. Inna rzecz, że efekt przewagi Górnika był praktycznie żaden. Brakowało błysku i pomysłu, by zagrozić bramce Misztala. Jedyną okazję do strzelenia gola stworzył Marcin Wodecki, który do przerwy nie dotrwał. Jeszcze większe straty zanotowali gospodarze. Bardzo szybko z urazami zeszli z boiska dwaj ich ofensywni gracze.

Druga połowa zaczęła się od ataków Dolcanu, który w pierwszych dziesięciu minutach miał dwie okazje bramkowe. Górnik odpowiedział tym samym, a mniej więcej po godzinie gry zaczął na dobre przejmować na boisku inicjatywę. W końcu padł gol. Magiera zagrał „prostopadłą” piłkę do Cebuli, ten dośrodkował ją w pole karne, gdzie w odpowiednim miejscu znalazł się „Zahor”. Gola zdobył głową i było już niemal przesądzone, że Górnik awansu nie wypuści z rąk. Dolcan walczył o gola ambitnie do ostatniego gwizdka i miał dwie naprawdę wyborne okazje na remisowe trafienie. Nic z tego jednak nie wyszło.

Po ostatnim gwizdku uradowani zabrzanie wykonali w kręgu taniec radości, a po chwili podbiegli do sektorów zajmowanych przez śląskich kibiców, by podziękować im za znakomity, nieustający przez 90 minut doping. Połowa kibiców, którzy przyszli wczoraj na mecz przyjechała do Ząbek z Zabrza. – No, mamy awans! – westchnął z ulgą Adam Nawałka, a Tomasz Zahorski dodał: – Szkoda, że ta feta nie odbywa się w Zabrzu, ale najważniejsze, że jest awans i nie będziemy już występować w małych miejscowościach – powiedział „Zahor”.

Kiedy zabrzanie zjawili się w szatni, wystrzeliły korki z butelek szampana, które czekały na zawodników od meczu z Wartą. Zabrzanie kończą sezon meczem z Widzewem. W Łodzi zagrają dwie drużyny ekstraklasy, co dla obu będzie przedsmakiem jesieni.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online