Forum
 

Czkawka po Kasperczaku

Sobotnia porażka Górnika Zabrze z Dolcanem Ząbki stanowiła kolejny wyraźny sygnał kryzysu, w jakim znalazł się klub z Roosevelta.
I trudno oprzeć się wrażeniu, że była jednocześnie częścią rachunku, jaki wciąż jest spłacany za okres trenersko-menedżerskich rządów Henryka Kasperczaka, zakończonych w fatalnym stylu spadkiem z ekstraklasy. Rachunek ten ma zresztą także dosłowny wymiar, bo w ramach zawartej ugody za przedwcześnie rozwiązany kontrakt Kasperczak jeszcze do końca roku będzie otrzymywał z Zabrza hojne wypłaty.

- Biorę za siebie pełną odpowiedzialność za wyniki - jasno stawia sprawę trener Ryszard Komornicki, ale jego sytuacja wydaje się bardziej skomplikowana niż wynika to z tablicy, na której wyświetlane są tylko rezultaty spotkań.

Przychodząc do klubu "Koko" nie otrzymał zgody na przeprowadzenie transferów piłkarzy, których miał na swojej liście. Siłą rzeczy przejął więc ekipę zmontowaną przez swojego poprzednika za gigantyczne i absurdalnie przewyższające jej sportową wartość pieniądze. W dodatku zmontowaną nielogicznie, brakowało w niej rasowego napastnika, było za to sielskie zadowolenie z sutych kontraktów pozbawionych aneksów pozwalających na obniżkę zarobków w przypadku degradacji. Na domiar złego kilku piłkarzy nie ukrywało chęci opuszczenia pierwszoligowca i pozostało w zespole tylko dlatego, że nie znaleźli się dla nich chętni nowi pracodawcy. Słabość polityki transferowej duetu Kasperczak - prezes Jędrzej Jędrych uwidoczniła się szczególnie wtedy, gdy nastąpiła seria kontuzji. Obecnie zabrzanie nie dysponują żadnym (!) napastnikiem z prawdziwego zdarzenia.

W budowaniu atmosfery nie pomaga też polityka informacyjna klubu. Prezes Jędrych publicznie przypominając, że pracujący w roli skauta Jan Żurek ma licencję UEFA Pro i w każdej chwili może przejąć drużynę, dał - obojętne czy z premedytacją, czy przypadkowo - jasny sygnał, że Komornicki nie ma niepod-ważalnej pozycji, a zawodnicy takie niuanse wychwytują w lot.

- Nie komentuję wypowiedzi prezesa, on sam najlepiej wie, co miał na myśli. Zgadzam się, że efektów mojej pracy na razie nie widać, ale nie chcę publicznie mówić o przyczynach takiego stanu - ucina Komornicki.

Sami piłkarze coraz częściej mówią tymczasem o zaległościach płacowych, strzelając sobie w stopę, bo skojarzenia tych słów z prezentowanym przez wielu z nich brakiem zaangażowania w czasie meczów, wydają się dość jednoznaczne.

- Mam nadzieję, że tak nie jest, ale boli mnie, gdy widzę, że przechodzą obok meczu, że nie realizują taktyki, że nie dają z siebie wszystkiego. Już nie mam siły czasem powtarzać, że herb na koszulce powinien być dla nich najważniejszy, a ich praca jest najfajniejsza pod słońcem, więc tym bardziej trzeba ją sobie szanować - opowiada Komornicki.

W najbliższy piątek, o godzinie 20:00, zabrzanie zmierzą się z liderującym tabeli Widzewem Łódź, który ostatnio strzelił siedem goli Zniczowi Pruszków.

- Może przyjadą za pewni siebie i to będzie naszym atutem? - zastanawia się Komornicki. - Nie ma co ukrywać, że jesteśmy w trudnej sytuacji, chociaż w tabeli wcale nie jest najgorzej. Nie mam jednak złudzeń: zespół lepiej zacznie grać dopiero wiosną. Zresztą przed jesienią mówiłem, że w tej rundzie chcemy uniknąć zbyt dużych strat do liderów, więc drugie miejsce w tabeli naprawdę trzeba docenić. Ja się w każdym razie nie poddam, będę do końca walczył o to, by Górnik wrócił na należne mu miejsce - kończy trener zabrzan.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online