Forum
 

Sport: Na ręcznym hamulcu

Wczoraj zabrzanie osiągnęli takie apogeum niemocy, że nawet szczęście się od nich odwróciło.
Już początek meczu zapowiadał, że goście do Zabrza przyjechali „po swoje”. W ciągu 300 sekund „portowcy” stworzyli sobie trzy znakomite okazje! Raz uratował zespół Sebastian Nowak, Olgierdowi Moskalewiczowi zabrakło precyzji, a Mikołaj Lebedyński posłał piłkę nad poprzeczką. – „Obudźcie się” – ryknęły trybuny, ale górnicy na otrząśnięcie się z letargu potrzebowali ponad 15 minut. Zwiastunem lepszej gry podopiecznych Ryszarda Komornickiego było uderzenie z rzutu wolnego Piotra Madejskiego, które z niemałym trudem obronił szczeciński bramkarz. W 25 minucie Górnik powinien objąć prowadzenie. Po znakomitej akcji Alesa Besty Przemysław Pitry lobował wychodzącego z bramki Krzysztofa Pyskatego, ale piłka zamiast w siatce wylądowała... na siatce za poprzeczką. Po dwóch kwadransach trybuny znów zaczęły skandować „k...a mać, zacznijcie grać” lecz ów antydoping jeszcze bardziej zdeprymował miejscowych piłkarzy. W 45 minucie stało się więc to, co powinno się stać na początku meczu. Niespełna 19-letni Mikołaj Lebedyński z dzieciną łatwością ograł Michała Karwana i wystawił piłkę jak na tacy Moskalewiczowi. – Wynik lepszy niż gra - stwierdził jeden z zabrzańskich działaczy, a piłkarzy schodzących do szatni żegnały gwizdy kibiców.

Po przerwie trener Komornicki ratował sytuację dokonując dwóch zmian w składzie. Teraz grę Górnika mieli rozruszać Damian Gorawski i Mariusz Dzienis, ale to Pogoń znów dominowała na murawie. W 60 minucie czerwoną kartkę ujrzał Maksymilian Rogalski, ale ani ta sytuacja, ani pojawienie się w 67 minucie Roberta Szczota nie wpłynęło na przebieg spotkania. W 79 minucie poślizgnął się przed bramką Piotr Koman, ale Gorawski mając „otwartą” bramkę przed sobą trafił w... leżącego pomocnika Pogoni. Goście jednak za wszelką cenę postanowili zrobić prezent gospodarzom. W 81 minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego wyłapał Pyskaty, ale za chwilę wypuścił piłkę z rąk. Prosto pod nogi Gorawskiego, który już bez problemu wyrównał stan meczu. Na tym jednak kurtuazje się nie skończyły w tej potyczce. W 87 Krzysztof Hrymowicz przebiegł z piłką ponad 60 metrów, po drodze w stylu Diego Maradony, wyprzedzał „jadących” przez cały mecz „na ręcznym hamulcu” zabrzańskich zawodników, finalizując ku osłupieniu wszystkich tę akcję dnia celnym strzałem. Dwie minuty później dobił Górnika Krzysztof Przytuła i tym sposobem dziesiątka „portowców” ograła na jego terenie kandydata do awansu.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online