Forum
 

Sport: Gwizdy i fotel lidera

Siedmiu kolejek potrzebował Górnik do objęcia prowadzenia w I lidze. Wczoraj dzięki trafieniu Michała Pazdana pokonał beniaminka z Nowego Sącza.
Była 93 minuta, kiedy goście z Nowego Sącza wykonywali rzut rożny. Trener Górnika Ryszard Komornicki bezradnie rozkładał ręce przekonany, że to Górnik powinien wznowić grę od własnej bramki. Dośrodkowanie, strzał głową Gawęckiego i piłka po „koźle” trafiła w poprzeczkę. - Wróciliśmy z bardzo dalekiej podróży - przyznał bramkarz zabrzan, Sebastian Nowak. - Wygrana i fotel lidera cieszą, ale musimy grać lepiej. Gwizdy po I połowie były na pewno bolesne, ale zasłużone.

Gdyby padł gol, nadal Flota byłaby liderem I ligi. Wygrana zabrzan spowodowała, że to Górnik minął w tabeli zespół ze Świnoujścia. Na plus zabrzanom trzeba zapisać skuteczną grę w defensywie. To trzeci kolejny mecz bez straty gola. Inna rzecz, że gra daleka jest od ideału. - Zdajemy sobie sprawę, że to nie jest piękny futbol, ale chciałbym każdy mecz do końca ligi wygrać 1-0 - przyznał trener Ryszard Komornicki.

Po 45 minutach Górnik prowadził, ale kiedy schodził do szatni piłkarzom towarzyszyły gwizdy kibiców. Faktycznie, poza strzeloną bramką, Górnik nie pokazał nic, co można by nazwać grą na miarę ekstraklasy. Gospodarze grali wolno, momentami niechlujnie, łatwo po stracie piłki oddawali inicjatywę rywalowi, widoczne szczególnie po objęciu przez gospodarzy prowadzenia.

W 18 min Przemysław Pitry dograł piłkę w pole karne, a Michał Pazdan wślizgiem umieścił ją z najbliższej odległości w siatce. Po tej sytuacji zabrzanie oddali na boisku inicjatywę beniaminkowi z Nowego Sącza i praktycznie do przerwy nie potrafili narzucić swoich warunków gry. Gospodarze lepiej zagrali po przerwie. Stworzyli wtedy co najmniej cztery wyborne sytuacje, które kandydat na ekstraklasę musi wykorzystywać. Sposób w jaki marnowali „setki” Magiera, Szczot czy Besta nadaje się do ostrej reprymendy ze strony trenera. Na pewno sporo ożywienia wniósł do gry duet Gorawski - Szczot, ale już gra zabrzan po stracie piłki musi być dla sztabu szkoleniowego materiałem do głębokiej analizy. Sandecję trzeba pochwalić za otwartą grę i walkę przynajmniej o punkt do ostatniego gwizdka - bardzo przeciętnego - sędziego Radosława Trochimiuka. - Przez 20 minut mieliśmy grać ostrożnie, a potem pokazaliśmy „swoją” piłkę, czyli grę ofensywną bez kalkulacji, a nastawioną na strzelanie bramek - przyznał Arkadiusz Aleksander, kilka lat temu napastnik Górnika.

Zabrzanie po meczu gwizdów już nie słyszeli, tylko głośne śpiewy, świętujące awans na fotel lidera. Pewnie zdając sobie sprawę, że do ideału droga jest jeszcze bardzo, bardzo daleka.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online