Forum
 

Sport: Powrót niesentymentalny

Marcin Brosz, Dariusz Kołodziej, Piotr Rocki i Piotr Malinowski mają za sobą przeszłość w Górniku. Znajomość przeciwnika niewiele im wczoraj pomogła.
Kibice liczący wczoraj na emocje nieco się zawiedli, ale wszystko mogło potoczyć się inaczej, gdyby nie kontrowersyjne decyzje sędziego z pierwszej połowy. W 44 min dośrodkowanie z lewej strony z rzutu wolnego spadło na siódmy metr przed bramką Sebastiana Nowaka. Dopadł do piłki Juraj Dancik i „szczupakiem” strzelił w długi róg bramki Górnika. Bielszczanie się cieszą, górnicy kopią piłkę na środek, a sędzia liniowy... podnosi chorągiewkę. Główny potwierdza jego decyzję i bramki nie ma. Szok w Podbeskidziu, ale sędziowie tylko potwierdzili, że ze spalonymi sobie nie radzą, bo wcześniej, w 32 min, do przedłużonej przez Alesza Bestę piłki wyskoczył jak z procy Przemysław Pitry i w sytuacji sam na sam strzelił nawet bramkę, ale już po - fałszywym - gwizdku sędziego. Pitry bowiem w momencie podania za obrońcami z Bielska na pewno nie był. - Muszę zobaczyć tę sytuacje na wideo... Jakby do przerwy było 1-1, na pewno byłoby nam łatwiej - niepocieszony Dancik tak mówił o swojej sytuacji. - Nie wiem, gdzie asystent widział spalonego, bo my nawet z ławki widzieliśmy, że nic nie było - to z kolei wypowiedź Ryszarda Komornickiego o sytuacji Pitego.

Zatem zamiast kilku bramek mieliśmy wczoraj na Roosevelta tylko jednego gola. W 19 min Mariusz Magiera przed linią środkową boiska zdecydował się na bezpośredni przerzut do Alesza Besty. Przymierzył idealnie, obrońcy z Bielska trochę „zaspali” i Czech nie miał kłopotów z pokonaniem Łukasza Merdy w sytuacji sam na sam. To druga bramka Besty dla Górnika w trzech meczach. - Liczyłem na to, że bramkarz wybiegnie i gdy go zobaczyłem strzeliłem od razu - mówił po spotkaniu szczęśliwy strzelec.

Do przerwy Górnik prowadził, więc w drugiej połowie Podbeskidzie nie miało czego bronić i starało się atakować. Groźny dla Nowaka był już strzał wygwizdywanego na Roosevelta Dariusza Kołodzieja z 51 min. Bramkarz Górnika wyciągnął się jak tylko mógł i odbił piłkę, a dobijający Piotr Malinowski także trafił w Nowaka. Kołodziej mógł też strzelić gola w 59 min, kiedy to po rzucie rożnym piłka spadła na 15. metr, a „Kołek” uderzył z woleja z mocą, jaką w nodze ma tylko on. Piłka została jednak zablokowana przez graczy Górnika. - To chyba Przemek Pitry stanął na drodze tego strzału. Wypomnę mu to, bo piłka „siadła” mi idealnie - mówił po meczu Kołodziej, który wcale nie wyglądał na kogoś, kto jest na Roosevelta „persona non grata”. - Starałem się odciąć od tego wszystkiego, nie brać do siebie gwizdów czy krzyków - tłumaczył jeszcze niedawny piłkarz Górnika.

W końcówce można się było spodziewać ataków gości i kontr gospodarzy, tymczasem zamiast akcji bramkowych mieliśmy sytuację kuriozalną. W 73 min Łukasz Merda wypiąstkował piłkę i starł się w powietrzu z Bestą, który upadł na pole bramkowe. Merda podszedł do Czecha by zobaczyć, czy nic mu się nie stało, a tymczasem... na jego bramkę zaszarżował Pitry! Bramkarz bielszczan ruszył do napastnika, obronił sam na sam, a sędzia przerwał grę i po chwili… pokazał Pitremu żółtą kartkę! W tym momencie tylko udowodnił, że nie miał najlepszego dnia.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online