Forum
 

Nowak: Głowa boli

Sebastian Nowak jest po tomografii głowy. Przeciwko Podbeskidziu powinien jednak bronić. Pytanie, co bardziej zabolało. Upadek czy porażka w kiepskim stylu. 

Trudno nie zacząć od pytania o stan zdrowia. Głowa boli?
- Niespecjalnie. Oczywiście, nie mogę wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, powoli będę wchodził w trening - mówi bramkarz zabrzan, Sebastian Nowak.

Na tyle powoli, że zdąży pan na mecz z Podbeskidziem?
- Poniedziałek mieliśmy wolny, ja przeszedłem jednak tomografię mózgu, która na szczęście nic złego nie wykazała. Mam zacząć od wtorku zajęcia, a do niedzieli wszystko powinno być w najlepszym porządku. Z Podbeskidziem chciałbym już zagrać.

Co tak naprawdę wydarzyło się w Gorzowie?
- Pamiętam dwa wydarzenia. Wyskok do dośrodkowania, a potem moment, kiedy ocknąłem się w karetce. Pojęcia nie mam co wydarzyło się między tymi dwoma chwilami. Z opowieści wiem, że dwa razy traciłem przytomność. Zderzyłem się z rywalem i upadłem... Nie wiem jak to dokładnie wyglądało.

Zwykle w takich momentach to bramkarz jest w pozycji uprzywilejowanej.
- Dlatego chętnie zobaczyłbym to zderzenie. Doświadczyłem tego pierwszy raz w karierze. W szpitalu przeszedłem obserwację, potem dołączyłem już do kolegów po kolacji. Do Zabrza wracaliśmy razem. W niedzielę mieliśmy odnowę. Różnica polegała na tym, że wchodziłem do zimnej wody, a nie do ciepłej.

Może to byłoby dobre rozwiązanie także dla kolegów.
- Bez tego wiemy, że takie mecze nie powinny się zdarzać.

Niektórzy twierdzą, że to pierwszy objaw "sodówy". Trzy wygrane, sporo pochwał... Rywale jednak nie padają na kolana przed Górnikiem.
- Wcale na to nie liczyłem. Mieliśmy trzy wygrane, ale wielkiego meczu Górnik nie zagrał. Przeciętna była pierwsza połowa meczu z KSZO i drugie z Płockiem oraz z Katowicami. Wygrywaliśmy, ale na pewno nie było powodu, by uwierzyć, że Górnik jest w tej lidze siłą, która zmiecie każdego przeciwnika.

Dlatego zagraliście dwie słabe połowy?
- Z faktami trudno dyskutować. Tak było. Jedyną okazję bramkową mieliśmy w doliczonym czasie gry, co z nam tylko z opowieści. Ten mecz nie wyszedł nam od początku. Nie byliśmy w stanie nic ciekawego skonstruować, nawet stałe fragmenty gry, które w takich chwilach musza być atutem, nic nam nie dawały. Po przerwie rywal zagrał z większą determinacją, widząc, że Górnik swojego dnia nie ma.

Jednego?
- Mam nadzieję, graniczącą z przekonaniem. Szanuję rywala, wygrał zasłużenie, ale przede wszystkim to Górnik przegrał. Prawda jest taka, że jeżeli będziemy grali "swoją" piłkę, na dobrym poziomie, to zdecydowaną większość meczów powinniśmy wygrywać. A jeżeli nie wychodzi - a tak było w Gorzowie - to trzeba mecz zremisować. Nawet to nam się nie udało.

Tabelę śledzicie?
- Tak, trzeba wiedzieć jak grają rywale. Powtarzam jednak, że jej układ musi być dla nas korzystny, jeżeli będziemy grać piłkę na miarę możliwości tej grupy ludzi.

Skoro na niedzielę będzie pan zdrowy to trzeba się będzie zmierzyć ze strzałami Dariusza Kołodzieja z rzutów wolnych.
- Dam radę. Poza tym, kto powiedział, że bielszczanie będą mieli rzuty wolne?

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2017 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online