Forum
 

W cieniu tragedii

W środę Górnik Zabrze miał grać sparing z Tychami. Ze względu na żałobę mecz odwołano. Tego dnia zostanie pochowany Kamil Wereszczyński - pisze "Sport".
W Zabrzu trwa szok po tragicznej śmierci Kamila Wereszczyńskiego, młodego piłkarza, który zginął w wypadku samochodowym, w nocy z piątku na sobotę. Stało się to 50 metrów od głównej bramy wjazdowej na stadion Górnika. Pogrzeb piłkarza odbędzie się w środę.
Policja na razie nie chce zdradzać kolejnych szczegółów tragedii na drodze. - Na pewno będziemy rozmawiali z uczestnikami wypadku, została pobrana krew osoby kierującej samochodem. Procedura jest ściśle przestrzegana, musimy wszystko dokładnie wyjaśnić. Za kilka dni nasza wiedza będzie na pewno większa. Dziś wiemy, że kierujący pojazdem na pewno nie dostosował prędkości do warunków ruchu - przyznaje rzeczniczka prasowa zabrzańskiej policji, Katarzyna Wesołowska.
Co wiemy? W piątek krótko przed 23.00, sportowa Toyota z dużą prędkością jechała ulicą Roosevelta w stronę stadionu. Kilkadziesiąt metrów za bramą obiektu im. Ernesta Pohla, gdzie ulica skręca w stronę Gliwic, ewentualnie można skręcić w prawo, samochód z ogromną siłą uderzył w ogrodzenie ogrodu botanicznego i skrzynkę transformatorową.
- Samochód stanął w płomieniach. To było auto sportowe, mające tylko drzwi z przodu. Dlatego tak bardzo utrudnione było wyjście pasażera siedzącego z tyłu za kierowcą. Był to właśnie Kamil Wereszczyński - dodaje Wesołowska. - Zgłoszenie o wypadku dostaliśmy dokładnie o 23.10. Dwie godziny później, około 1.00 poszkodowany zmarł w szpitalu. Samochodem jechały cztery osoby. Pozostałym poszkodowanym nie zagraża już niebezpieczeństwo utraty życia.
Dodajmy, że jedną z osób, które jechały Toyotą był Krzysztof Jurczak, kolega Wereszczyńskiego z drużyny Młodej Ekstraklasy. Wereszczyński kilka godzin wcześniej wrócił ze zgrupowania pierwszej drużyny Górnika. Trener Ryszard Komornicki zabrał do Dzierżoniowa grupę młodych piłkarzy, wcześniej grających w Młodej Ekstraklasie. Zresztą Wereszczyński jeszcze za kadencji Henryka Kasperczaka został dokooptowany do treningów z zabrzańską drużyną.
Piłkarz pochodził ze Słupska, jednak jako nastolatek przyjechał na Śląsk, gdzie zaczął treningi w MSPN Górnik Zabrze. Grał w pomocy. Był dobry technicznie, miał zmysł do gry kombinacyjnej. Jeszcze w dniu tragedii 19-latek zagrał mecz sparingowy z Hradec Kralove.
- Nie wiem jak kolegom, ale mi w trakcie meczu nogi odmówiły posłuszeństwa... - tej treści wypowiedź pomeczowa ukazała się na oficjalnej stronie internetowej Górnika krótko po zakończeniu spotkania. Ostatnia, jakiej udzielił w okresie krótkiego grania w "dorosłej" piłce. "Mały", taki pseudonim miał mierzący 170 cm wzrostu Wereszczyński, przebywał na boisku 90 minut.
- Atmosfera poniedziałkowego treningu była przygnębiająca. Przecież jeszcze w piątek chłopak grał, a potem siedział obok nas w autokarze. To był młody, sympatyczny chłopak. Jak każdy nastolatek lubił się bawić, ale nigdy nie mieliśmy z nim najmniejszych problemów wychowawczych - przyznaje Marek Piotrowicz, drugi trener Górnika, który prowadził Wereszczyńskiego w Młodej Ekstraklasie.
Poza oficjalnymi wiadomościami nie mamy żadnej dodatkowej wiedzy. Zresztą, co to zmieni... I jeszcze to miejsce tragedii, ledwie kilka sekund jazdy od wjazdu na stadion Górnika. Pogrzeb piłkarza odbędzie się w środę. Z tego powodu odwołano sparingowy mecz z GKS Tychy, zaplanowany właśnie na ten dzień.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online