Po ostatnim gwizdku...

W trakcie sobotniego meczu Górnika z Polonią najpierw była wielka nadzieja, potem rezygnacja. W 79 minucie Arka strzeliła gola Odrze Wodzisław, już wcześniej przegrywał Piast z Lechią. Spiker, który do przerwy podawał wyniki z innych spotkań, w drugiej połowie milczał. Taka była prośba trenerów Górnika. Kibice wiedzieli jednak wszystko i po golu Daniela Mąki stracili nadzieję na pozostanie w lidze.

Doping był fantastyczny. Żadnych wulgaryzmów, tylko 88 minut wspomagania swoich piłkarzy. Kiedy Polonia strzeliła gola, zaśpiewano nieco ciszej i bez nadziei w głosie o Górniku spadającym do I ligi. Nikt już nie miał złudzeń.

Po meczu kilkanaście tysięcy ludzi zostało na stadionie. Około setka wpadła na murawę, by wziąć od piłkarzy koszulki. Wszyscy je rozdali i szybko poszli do szatni. Tylko płaczący Michał Pazdan siadł na murawie ze schowaną twarzą w dłoniach. Fani próbowali go pocieszać, ale efekt był mizerny. Trybuny? Ciągłe śpiewy, w końcu zostali wywołani piłkarze. „Piłkarzyki, chodźcie do nas”.

Kiedy nie przyszli, spora grupa fanów wbiegła na murawę i chciała przedostać się do szatni. Tam zatrzymała ich ochrona, na moment zrobiło się gorąco. W końcu przyszli do kibiców prezes Jędrzej Jędrych i prezydent Zabrza, Małgorzata Mańka-Szulik. Wyszli też zawodnicy. - Prezesie, to było dobre. Wziął pan mikrofon, powiedział kilka mądrych zdań, a przecież adrenalina była wysoka... - już godzinę po meczu, kiedy sytuacja się uspokoiła, powiedział Jędrychowi jeden z przywódców zabrzańskich kibiców. - I zacznijcie wydawać mądrze pieniądze - dodał ktoś do wychodzących ze stadionu szefów Allianz Polska.

Kiedy po meczu fani śpiewali „Za rok wrócimy” około 200 kibiców Polonii biło brawo. W klubowej kawiarni, pracujące tam od lat panie Iwona i Bożena, przygotowujące posiłki kilku pokoleniom piłkarzy płakały jak po stracie kogoś bliskiego. - Co to teraz będzie... Piłkarze klubowy budynek zaczęli opuszczać 1,5 godziny po meczu. I nawet trudno się dziwić, że nie byli skorzy do rozmów. - Jestem po prostu załamany tym, co się stało. Bardzo chcieliśmy tu dziś wygrać i się utrzymać. Nie udało się - powiedział Robert Szczot.

Adam Banaś, nominalny stoper, który pod koniec grał na środku ataku, w ogóle nie chciał komentować. - Wybaczcie panowie, ale nie potrafię - stwierdził krótko.

Jędrzej Jędrych zapewnił, że właściciel zostaje, a kibice przechodzący obok salki konferencyjnej, gdzie zabierali głos trenerzy, wyraźnie dawali Henrykowi Kasperczakowi do zrozumienia, że czas powiedzieć „dość” i honorowo rozstać się z klubem.

Już wchodząc do autokaru, Jacek Grembocki powiedział krótko. - Nie zapomnę tego dnia do końca życia. Awansowałem do pucharów, a Górnik, któremu sportowo zawdzięczam tak dużo, spada z ligi. Pocieszam się, że nie przez nas, ale jest mi naprawdę żal. Za rok wrócą.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]