Forum
 

Wiara kapitana

Był jednym z pięciu piłkarzy sprowadzonych zimą na Roosevelta, nie licząc powrotów piłkarzy z wypożyczeń. Dziś, choć za nami niespełna jedna runda, trzeba uznać, że transfer Adama Banasia był prawdziwym "strzałem w dziesiątkę". Cztery strzelone gole, żadnej porażki Górnika, kiedy Banaś jest na boisku. - W momencie gdy zszedł z placu gry w Krakowie, straciłem wiarę, że ten mecz przynajmniej zremisujemy - stwierdził Stanisław Oślizło, legendarny środkowy obrońca klubu z Zabrza.

Takie słowa to nobilitacja?
- Są bardzo miłe, szczególnie kiedy wypowiada je tak wielki piłkarz. Tylko... co ja mam powiedzieć? Na pewno nie jest tak, że Górnik to dziś Adam Banaś. Nawet jeżeli strzelam gole, to po akcjach kolegów. Ktoś mi te piłki podaje. Górnik jest drużyną, w której każdemu tak samo zależy na wygrywaniu.

Zanim porozmawiamy i grze Górnika, pytanie najważniejsze...
- Czy zagram z Lechią? Bardzo chcę. Gdyby się nie udało, byłaby to moja osobista porażka, najbardziej bolesna, bo ze zdrowiem człowiek nie wygra. Nadzieja jednak jest. W środę pierwszy raz wyszedłem na trening, decydujące będą zajęcia w czwartek i w piątek, choć w wypadku naciągnięcia mięśni każdy dzień jest na wagę złota.

Rozumiem, że w ostatnich dniach była "plaża".
- Przyznam, że nie robiłem wiele, ale takie było zalecenie lekarzy. Do środy miałem generalnie nie robić nic, co w jakikolwiek sposób obciążałoby mięśnie. Dwa razy dziennie jeździłem na rehabilitację. Rano do klubu, po południu do przychodni. Poza tym faktycznie odpoczywałem, ale - szczerze - wolałbym wylewać poty na treningu i być zdrowym.

Co właściwie się stało w Krakowie?
- W przedmeczowej rozgrzewce poczułem ból. Bardzo silny, czegoś takiego nie pamiętam. Zgłosiłem to "maserom". Szybkie oględziny, tabletka i doszliśmy do wniosku, że mogę wyjść na boisko. W pewnym momencie jednak ból był już jednak nie do zniesienia. Nie zszedłbym z boiska, gdybym nie musiał

Może trzeba było odpuścić już po rozgrzewce? Są tej wiosny dla Górnika ważniejsze mecze niż z Wisłą?
- Plułbym sobie w brodę, gdybym w trakcie meczu pogorszył stan zdrowia. Tak się nie stało. Wszystko co złe, wydarzyło się na rozgrzewce. Powtarzam, niczego nie zerwałem, tylko naciągnąłem. Da się z tym żyć i - mam nadzieję - grać. Mój uraz to przy kontuzji Tomka Zahorskiego nic wielkiego. On dopiero przeżywa dramat.

Nie pojawi się pytanie, czy może warto odpuścić mecz z Lechią mając w perspektywie cztery kolejne?
- Nie będzie żadnych dylematów i kalkulacji. Nam zapaliło się już najbardziej czerwone z możliwych świateł, a kolejne mecze mogą być niewiele warte, jeśli w sobotę nie wygramy. Na przykład mecz z Piastem powinniśmy wygrać, ale starty z Gliwic jeszcze było gdzie odrobić. Teraz nie możemy sobie pozwolić na żadne. W meczu z Lechią, Odrą , ŁKS...

Ile potrzebujecie punktów?
- 31 może być mało. Na pięć spotkań trzy powinniśmy wygrać, przynajmniej jedno zremisować. Cztery najbliższe meczem będą o tyle ważne, że gramy z zespołami zagrożonymi.

Po meczu z Lechem wszyscy mówili, że Górnik wszedł na właściwe tory. Zagraliście najlepszy mecz od miesięcy, a potem było już tylko gorzej. Słaba gra, mało kreatywna, w konsekwencji niewiele sytuacji bramkowych...
- Niby prawda, ale przynajmniej mamy świadomość, że ten skład personalny potrafi zagrać dobry mecz. Ja to wiem, bo widzę, co robimy na treningu. Zgadzam się z jednym. Górnik nie gra tego, co faktycznie potrafi. To konkretna grupa ludzi współpracuje ze sobą trzy miesiące. To w piłce naprawdę krótki czas. Trener Kasperczak wpaja nam reguły zachowań na boisku, ale musi potrwać, nim do końca zrealizujemy to w meczu o punkty. Poza tym stres jest naprawdę ogromny. Podam przykład meczu z Polonią Bytom. Pierwsza połowa słaba, nijaka, choć kapitalnie dopingowało nas 18000 ludzi. Dopiero po pierwszej bramce coś "puściło", wyglądało to o niego lepiej. Na dobrą i ładna grę Górnika trzeba poczekać do jesieni. Jestem przekonany, że stać nas na dołączenie do 5-6 najlepszych drużyn w Polsce. Teraz po prostu trzeba się utrzymać.

Wpadłby pan na to, że dziś Piast będzie miał sześć punktów więcej niż Górnik?
- Widziałem, że po objęciu zespołu przez Dariusza Fornalaka, Piast zacznie grać odważniej, skuteczniej i z "nerwem", a to przełoży się na punkty. I tak się stało. Oczywiście, że bardzo mnie to cieszy. Teraz chodzi o to, by z "dołka" wyszedł też Górnik. Moim zdaniem wyjdzie.

Rozumiem, że kapitańską opaskę mogą już szykować?
- Ma ją zwykle drugi trener i wręcza przed meczem. Chciałbym ją założyć, wyjść na boisko i wygrać. Mecze grane w Zabrzu to naprawdę jest święto i wydarzenie. Stawka, presja, tłumy... Potem wszystko zależy już jednak tylko od nas.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online