Gdyby bronił Ilie...

- Nie przypuszczałem wracając do Polski, że liga może być taka wyrównana. Nigdy w czymś takim nie grałem - twierdzi pomocnik Górnika, Damian Gorawski.
Niewielka jest szansa Damiana Gorawskiego na grę w jutrzejszym meczu Górnika z Wisłą w Krakowie. "Gora" wczoraj wyszedł co prawda na trening zabrzan i ćwiczył na pełnych obrotach, ale ma wątpliwości, czy będzie w piątek do dyspozycji trenera Henryka Kasperczaka. - Przerwa jednak kilkanaście dni trwała, a mecz jest za 48 godzin - mówił w środę. - To bardzo mało czasu. Do Krakowa z zespołem jadę, ostateczna decyzja może zapadnie nawet w piątek - zdradza Gorawski, który kilka lat grał w Wiśle, a dziś mieszka w Krakowie.

» Pewnie pojawia się pytanie. Ryzykować i wyjść teraz czy poczekać tydzień na arcyważny mecz z Lechią. W meczu z Wisłą Gorawski Górnika przecież nie zbawi.
Damian Gorawski: - Coś w tym stylu, choć nie do końca. Dla nas każdy mecz jest ważny, wcale nie uważam, że do Krakowa jedziemy na ścięcie, ale Lechia, ŁKS czy Odra to faktycznie mecze o "sześć punktów". Jedne z tych spotkań, które będą najważniejsze w walce o utrzymanie. Trener ma mnie do dyspozycji już teraz. W osiemnastce meczowej na piątek będę i bardzo chciałbym zagrać. Na Wiśle, w mieście, w którym mieszkam… To będzie po prostu fajny i dobry mecz.

» Piłkarze analizują tabelę, liczą punkty czy zostawiacie to kibicom i dziennikarzom?
- Nie robimy tego w klubie. Tam ważny jest trening i przygotowanie do meczu, a nie wróżenie z fusów. Ale na własny użytek? Oczywiście, że liczę, analizuję i staram się poukładać sezon już do końca. Myślę, że po cichu każdy tak robi.

» I co panu wychodzi?
- 30 punktów mieć po prostu musimy. To powinno pozwolić uniknąć spadku, ale nie wiem czy pozwoli wyjść ponad miejsce barażowe. Dlatego 31-32 punkty to byłoby to.

» Czyli jeszcze dziewięć.
- Na przykład. Oznacza to wygranie trzech meczów, w tym obowiązkowo z Lechią i Odrą.

» Z Wisłą Górnik przegra i nic się nie stanie?
- Nawet nie mam prawa tak myśleć. Dlaczego zespół, który remisuje z Legią i powinien wygrać z Lechem ma nie grać o punkty z Wisłą? Nasz potencjał naprawdę jest wyższy niż to wynika z tabeli.

» Przyzna pan jednak, że grając tak, jak przez 45 minut z Polonią to na Reymonta możecie pomarzyć o dobrym wyniku.
- Ma pan rację. Nie było się czym chwalić, ale była też druga, lepsza połowa. Poza tym widziałem Wisłę na Arce. Zgoda, wygrała, ale to naprawdę nie była wiele lepsza gra niż nasza z Polonią. Nie przypuszczałem wracając do Polski, że liga może być taka wyrównana. Nigdy w czymś takim nie grałem. 4-5 lat temu kilka drużyn mocno odstawało in plus na tle pozostałych. Na tym etapie ligi wygrywały praktycznie wszystko. Dziś tego nie ma.

» Ma pan kandydata do mistrza Polski?
- Mam kandydata do utrzymania, czyli Górnika. Z trójki walczącej o mistrzostwo jestem emocjonalnie związany z Wisłą. Naturalnie, że chciałbym, by to ona wywalczyła tytuł.

» W Krakowie jeszcze pana rozpoznają?
- Trudne pytanie, bo po mieście nie chodzę. Nikt nie ma mnie prawa spotkać w okolicach rynku czy zamku. Nie mam czasu i takiej potrzeby. Z piłkarzami Wisły też nie utrzymuję dziś żadnego kontaktu. Poza jednym wyjątkiem.

» Mamy zgadywać?
- Będzie ciężko, więc sam odpowiem. To Ilie Cebanu. Mołdawski, rezerwowy bramkarz. Dzięki niemu nie zapominam rosyjskiego, bo łączy nas autentyczna przyjaźń. Rozmawiamy praktycznie dzień w dzień, razem planujemy wakacje. Świetny gość, znamy się jeszcze z Moskwy. Lubię się z nim podrażnić, więc mówię "szkoda że nie grasz. Z tobą w bramce Wisły, Górnik na pewno zdobyłby trzy punkty". Jest wesoło.

» Na treningu Górnika też?
- Teraz tak. Po wygranej zawsze pracuje się inaczej. Inna rzecz, że sytuacja cały czas jest piekielnie ciężka, a seria meczów bez wygranej była mocno stresująca.

» Do Krakowa jedziecie jeszcze bez Piotra Madejskiego.
- Co ja mogę powiedzieć… Wszyscy chcielibyśmy, by już z nami był, trenował, pomógł na boisku. Wiem, że jest decyzja w sprawie jego powrotu do kadry pierwszego zespołu. Dobrze, że tak się stało.

» Jeden były gracz ligi rosyjskiej w Krakowie raczej nie zagra, inny ostatnio trafił do czołówki wszystkich gazet w Europie.
- Jest trochę lepszy niż ja. Pewnie myślimy o tym samym, czyli o Arszawinie. W Rosji od 3-4 lat był wielką gwiazdą. Dla mnie taki jego występ w Arsenalu to potwierdzenie tego, co wiedziałem już wcześniej. Jest po prostu wybitny, Polska takiego piłkarza dziś nie ma. Mecz z Liverpoolem oglądałem do końca i jeszcze przez godzinę siedział w mojej głowie. Inny świat, dziś nieosiągalny dla polskiego klubu, ale - pocieszmy się - też dla zdecydowanej większości klubów w Europie. Bajka.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]