Forum
 

Marek Wleciałowski po 15 latach w Ruchu trafił do Zabrza

Przygodę z piłką zaczynał jako 14-latek w Konstalu Chorzów. Po roku przeniósł się do Stadionu Śląskiego i tam przez trzy sezony poznawał futbolowe abecadło. W seniorskie granie wchodził jako 18-latek w AKS Chorzów. W 1989 roku przeszedł do świętującego zdobycie tytułu mistrza Polski Ruchu i został na Cichej na 15 lat! A od 1 stycznia 2004 roku jest pracownikiem Górnika Zabrze. Po odejściu Marka Piotrowicza zajął miejsce asystenta Waldemara Fornalika. - Nie patrzę na życie przez pryzmat dat i liczb tylko ludzi, których miałem szczęście spotkać na swojej piłkarskiej drodze - mówi Marek Wleciałowski. - Edward Lorens sprawił, że poczułem się prawdziwym ligowcem. Wprowadził mnie do grania w ekstraklasie, której smaku wcześniej zaledwie skosztowałem. Kolejnym człowiekiem, któremu wiele zawdzięczam jest Orest Lenczyk. Już prawie żegnałem się z Ruchem, ale on potrafił odmienić chorzowski zespół, a ukoronowaniem naszej dobrej gry był awans do finału Pucharu Intertoto. Trzecim szkoleniowcem, którego pojawienie się na Cichej miało dla mnie wielkie znaczenie, był Bogusław Pietrzak. u jego boku jako grający asystent zacząłem pracować w zawodzie, który zdobyłem na katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego. Ukończyłem bowiem kierunek wychowanie fizyczne zdobywając dyplom ze specjalizacją trener.
Przez studia przebrnął szybko. W terminie zdawał egzaminy. Nie nadużywał indywidualnego toku nauczania. Chciał po prostu zdobyć wiedzę. - Ta naprawdę to studiowanie zacząłem po zdaniu egzaminu magisterskiego - dodaje Marek Wleciałowski. - Zajęcia na AWF były dla mnie drogowskazem, gdzie mam szukać wiedzy. Rola asystenta Bogusława Pietrzaka, Oresta Lenczyka i Piotra Mandrysza dawała mi możliwość weryfikacji teorii w praktyce. A najwięcej dają mi moje poszukiwania. Czytam, słucham, oglądam.
Kiedy więc spotkacie na dworcu Chorzów Batory człowieka ze słuchawkami na uszach, nie podrygującego w rytm muzyki, tylko zamyślonego, wysłuchanego w słowa płynące ze słuchawek, to znaczy, że zetknęliście się z asystentem trenera Górnika Zabrze.
- Chcę się rozwijać i wykorzystuję do tego każdą okazję - twierdzi Marek Wleciałowski. - Na trasie Chorzów Batory - Zabrze mam swoje pół godziny. A w Górniku jest szansa zrobienia czegoś nowego. Gdy spotkałem się z Markiem Koźmińskim, teraz właścicielem klubu, ale przecież także kolegą z reprezentacji młodzieżowej sprzed 12 lat, uznaliśmy, że mamy podobne spojrzenie na piłkę. To samo mogę powiedzieć o zapatrywaniach na futbol z Waldemarem Fornalikiem, który koordynuje pracę szkoleniową w Górniku Zabrze. Ale na szczegóły mamy inne spojrzenie i każdy przedstawia swoje racje, żeby przez dyskusje dojść do najlepszego wyjścia.
Marek Wleciałowski 31 stycznia skończy 34. rok życia. Na trenerską ścieżkę wchodzi więc jeszcze w wieku, w którym wielu piłkarzy, planuje podpisywanie następnych kontraktów. On przeszedł jednak na drugą stronę futbolowej barykady i do innego klubu. Odchodząc z Ruchu podał rękę tym, którzy pozostali w Chorzowie. Rozstał się z nimi w zgodzie i z nadzieją, że księgowość nie zapomni o nim, gdy znajdą się w kasie pieniądze na spłatę zaległości. Nie obawia się nowego środowiska. Wierzy, że obronią go wyniki drużyny.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online