Forum
 

Sport: Zadowolonych brak

Po słabym meczu Śląsk zremisował z Górnikiem 1-1. To czwarty mecz gospodarzy bez wygranej. Zabrzanie? Po przegranej 0-1 z Piastem remis we Wrocławiu jest do przyjęcia, choć generalnie to gospodarze byli bliżsi wygranej. Zadowolonych po tym meczu pewnie trudno będzie znaleźć. 
Do składu Górnika wrócili Adam Banaś i Przemysław Pitry, z kolei w drugiej linii trener Kasperczak wymienił Adama Dancha na Dariusza Kołodzieja. Trener miał „nosa”? Zdecydowanie tak, bowiem to akcja piłkarzy, którzy nie grali w wyjściowym składzie zabrzan w Gliwicach zapewnili gościom prowadzenie.
Była 16 minuta meczu. Piłkę z prawej strony zacentrował silnie w pole karne Kołodziej, a Banaś głową strzelił gola na 1-0 dla Górnika. To jego drugie trafienie po przejściu do Zabrza i drugie trafienie zespołu z Roosevelta na wyjeździe w sezonie. Banaś trafił także w Chorzowie, a warto odnotować, że pod nieobecność kontuzjowanego Sebastiana Nowaka to były gracz Piasta założył kapitańską opaskę.
Zabrzanie wyszli na mecz bardzo skoncentrowani. Pitry pierwszą okazję bramkową miał w 50 sekundzie meczu. To goście byli częściej przy piłce, stosunkowo łatwo rozbijali ataki Śląska, w którym Ryszard Tarasiewicz też dokonał kilku korekt. Od pierwszej minuty zagrali między innymi Socha i Klofik. Jeszcze kilka minut po strzeleniu gola był to mecz ze wskazaniem na gości. Sygnałem, że Śląsk nie odda punktów bez walki była okazja Łudzińskiego, dodajmy, że po prostej stracie piłki przez Banasia. Napastnik Śląska nie strzelił silnie, Vaclavik sobie z tym uderzeniem poradził. Nie miałby jednak żadnych szans, gdyby po kolejnej kontrze gospodarzy Łudziński wykorzystał 200. procentową okazję. Podawał Klofik, napastnik Śląska z ośmiu metrów trafił piłką w poprzeczkę, choć bramka była praktycznie pusta.
Po tej sytuacji Górnik skupił się wyłącznie na przeszkadzaniu, zresztą nie do końca skutecznym, bo Śląsk dominował na boisku, częściej grał na połowie Górnika i stworzył jeszcze dwie okazje, które przy zachowaniu „zimnej krwi” powinny przynieść wyrównanie. - Myśmy limit szczęścia wykorzystali w pierwszej połowie. W drugiej musimy zacząć lepiej grać w piłkę. Jak w pierwszej części meczu - przyznał w przerwie Banaś. Miał rację. Kaczmarek już do przerwy był zupełnie bezrobotny.
Górnik wyciągnął wnioski ze słabej końcówki pierwszej połowy. Odsunął grę od własnej bramki, Śląsk dobre 20 minut praktycznie nie zagroził bramce Vaclavika. Górnik też miał z tym problem. Gra toczyła się głównie w środkowej części boiska, zdecydowanie mniej widoczny był Sebastian Mila. W 75 minucie strzał głową Piotra Celebana o centymetry minął słupek. To pierwsza okazja Śląska na wyrównanie po przerwie. Druga przyniosła wyrównanie. Centra z prawej strony, błąd Vaclavika, który niepotrzebnie wyszedł z bramki, dogranie piłki głową przez Fojuta... Dudek nie miał żadnego kłopotu, by z metra trafić do siatki i to Śląsk był bliższy strzelenia drugiej bramki. Miał jeszcze dwie wyborne okazje na 2-1. Górnik - jak w pierwszej połowie - gasł z każdą minutą, zresztą obie drużyny będą chciały o tym spotkaniu szybko zapomnieć. Jeżeli Górnik z ligi spadnie, pewnie będzie o to bardzo trudno.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online