Sport: Banaś za trzy

Adam Banaś latem trafił do Zabrza z Gliwic i w debiucie strzelił gola, który uciszył 30000 kibiców Ruchu. Górnik wygrał Wielkie Derby Śląska, dzięki czemu opuścił ostatnie miejsce w tabeli.
Górnik wziął rewanż za przegrane derby przed rokiem. Wtedy zasłużenie 3:2 - po bardzo emocjonującym meczu - wygrał Ruch. Po dwunastu miesiącach role się odwróciły. Mecz tak fascynujący nie był, ale Górnik o jednego gola na pewno był lepszy i opuścił ostatnie miejsce w tabeli. Prorokiem okazał się Remigiusz Jezierski, napastnik Ruchu, który przed meczem powiedział: - Jeżeli któryś zespół strzeli pierwszego gola to jego waga dla przebiegu meczu będzie ogromna.
Miał rację, choć pewnie myślał o bramce strzelonej przez „Niebieskich”. Nie tym razem. Ruch swoje okazje bramkowe miał. Czasami zabrakło szczęścia, częściej pomysłu i umiejętności. Generalnie nie był to ten zespół z marca 2008 roku, który z ogromną determinacją walczył o każdy metr boiska, nie dając wtedy Górnikowi nawet okazji, by ten rozwinął skrzydła.
Ruch nieźle zaczął. Pierwszy zaatakował, oddał strzał na bramkę bardzo pewnego Sebastiana Nowaka. 30000 fanów „Niebieskich” mogło mieć nadzieję, że zespół, który nie sprowadził zimą żadnego wartościowego gracza i jeszcze pozbył się Macieja Scherfchena jest w stanie zagrać na miarę ich oczekiwań i aspiracji. Na domiar złego zagrał bez kontuzjowanego Marcina Zająca. Z czasem brak szybkiego skrzydłowego był na boisku bardzo widoczny.
Skład Ruchu był generalnie przewidywalny, choć jeszcze długo po meczu zastanawiano się, czy najlepszą pozycją Marcina Nowackiego (najlepszy piłkarz na boisku rok temu) jest prawa pomoc, a Grzegorz Baran poradzi sobie w pomocy. Tym bardziej, że „nowy” Górnik z pięcioma sprowadzonymi zimą piłkarzami na boisku, zagrał - jak w sparingach - piątką w drugiej linii, zagęszczając środek boiska, gdzie przed duetem Strąk-Przybylski - zagrał Dariusz Kołodziej. Ruchowi generalnie brakowała argumentów, by atakując środkiem zagrozić bramce Nowaka
Około 10 minuty Górnik zaczął częściej utrzymywać się przy piłce, grał coraz większym pressingiem, jednak miał ogromny problem skonstruować akcję pod bramką Pilarza. Mnóstwo „wiatru” robił w przodzie Robert Szczot, bardziej jednak pierwszy obrońca Górnika niż rasowy napastnik. Okazje? Nie było ich przed przerwą wiele. Pierwszą miał Przemysław Pitry po rzucie wolnym wykonywanym przez Kołodzieja. Ruch dwa razy, zresztą w ciągu jednak minuty, naprawdę poważnie zagroził bramce Nowaka. Najpierw głową strzelał Martin Fabusz, a po chwili - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego - Wojciech Grzyb. Nowak dwa razy był bezbłędny.
Grzyb zagrał na prawej obronie i dwa razy wprowadził Ruch na wielką minę. W 30 minucie podał piłkę... Pitremu, który po chwili był sam na sam z Pikarzem. Strzelił chyba zbyt szybko, ale też Pilarz wykazał się ogromnym wyczuciem i wybił piłkę na róg. To była najlepsza okazja pierwszej części meczu. Meczu generalnie przeciętnego, bez „iskry”, z wieloma niewymuszonymi błędami. Może Górnik popełnił ich mniej - zwłaszcza w defensywie - ale żadna z drużyn nie mogła schodzić do szatni zadowolona.
Zmian jednak nie było. Trenerzy uznali, że po 45 minutowym przetarciu teraz zacznie się prawdziwe granie. Bogusław Pietrzak nie przewidział pewnie, że po 100 sekundach trzeba będzie odrabiać straty. Faulowany był Kołodziej, dokładnie 23 metry od bramki Pilarza. Z jednej strony piłki stanął Damian Gorawski, który grał bardzo przyzwoitą piłkę i mocno został obrzucony przez kibiców Ruchu śnieżkami, a po drugiej Kołodziej. - Powiedziałem, że to moja pozycja i strzelę - przyznał Adam Banaś, który debiutował w barwach Górnika. Strzelił mocno po ziemi, znalazł lukę w murze i eksplodowały radością sektory gości.
Ruch powinien rzucić się do ataku, odrabiać straty, ale... Nic z tego. Górnik przez kolejnych 20 minut grał piłkę świetnie poukładaną, daleko od własnej bramki. Jego gracze byli szybsi, bardziej zdecydowani, praktycznie nie dopuścili Ruchu pod pole karne Nowaka. Po akcji Pitrego (grał na lewej pomocy, minął trzech rywali), Szczot wystawił idealnie piłkę Gorawskiemu. Ten zamiast strzelić mocno w światło bramki praktycznie podał piłkę Pilarzowi.
Generalnie jednak zaczęliśmy oglądać derby. Z krwi i kości. W grze obu drużyn w końcu był „nerw”, ostrzejsza, ale nie brutalna stała się gra. Ruch miał swoje 10 minut (między 65, a 75). W końcu udało się opanować środek pola i zepchnąć zabrzan do defensywy. Trzy razy, choć nie oddali chorzowianie celnego strzału, szczęście było bardzo blisko. Obrońcy Górnika desperacko blokowali swoimi ciałami strzały gospodarzy, raz centymetrów brakło, by dwóch graczy Ruchu sięgnęło piłki. Najgroźniejszą okazję mieli jednak „Niebiescy” po rzucie wolnym, kiedy Nowak kapitalnie obronił strzał Balaża. Jego kolejne uderzenie o centymetry minęło poprzeczkę.
W 78 min jeszcze bardziej ożywili się fani Ruchu. Grzegorz Bonin za niepotrzebny faul na środku boiska ujrzał drugą żółtą kartkę. Mecz oglądał z tunelu, a w końcówce dołączył do niego wyrzucony z ławki trener Antoni Szymanowski. Ruch miał przewagę, z której kompletnie nic nie wynikało. Henryk Kasperczak wprowadził na boisko Mariusza Gancarczyka, zmienił ustawienie i już do końca Górnik bardzo pewnie utrzymywał korzystny dla siebie wynik, mając jeszcze okazję (Szczot) na podwyższenie wyniku.
W tym czasie ponad 8000 kibiców Górnika świętowało pierwszą od trzynastu lat wygraną z Ruchem w roli gościa. Niezwykle cenną, bo pozwalającą opuścić ostatnie miejsce w tabeli. I rządzić na Śląsku, jak Ruch rządził niemal dokładnie dwanaście miesięcy. Kolejny mecz obu drużyn jesienią, jeżeli oczywiście pozostaną w lidze. Szkoda tylko, że nie na „Śląskim”, który dostanie wkrótce zadaszenie. Kolejne derby pod dachem? Już nie możemy się doczekać.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online