Kontuzjogenny Gorawski?

(aktualizacja: 12:40) Zabrzanie pozyskali kolejnego piłkarza. Wczoraj po południu długo oczekiwany kontrakt z klubem podpisał Damian Gorawski.
Miał być poniedziałek, wtorek, potem mówiło się o środzie. Ostatecznie tego dnia, kilka minut po 16.00, Damian Gorawski został piłkarzem Górnika Zabrze. To kolejny, bardzo spektakularny powrót byłego reprezentanta Polski do polskiej ligi. Gorawski jest też drugim piłkarzem, który grał za granicą, a wcześniej był w Krakowie podopiecznym Henryka Kasperczaka. Umowę podpisał na trzy lata.

Jedna zagadka
- Mam nadzieję, że Górnik będzie zadowolony. Klub, kibice i sam piłkarz. Zależało nam, by pan Gorawski wzmocnił drużynę. Dziś mogę potwierdzić, że stało się to już faktem - twierdzi Jędrzej Jędrych, prezes zabrzańskiego klubu.
To on jako pierwszy oficjalnie potwierdził, że Górnik jest zainteresowany pozyskaniem wychowanka Ruchu Chorzów. Było to 5 stycznia, kiedy Górnik wznowił treningi po świątecznej przerwie. Wówczas padła sugestia, że wszelkie formalności z piłkarzem mają zostać dograne mniej więcej w ciągu tygodnia. Tak się nie stało, Gorawski zamiast do Zabrza poleciał na krótko do Moskwy, pojawiły się głosy, że nic nie wyjdzie z jego transferu na Roosevelta. - Faktycznie, pierwotnie wydawało się, że uda się nieco wcześniej dograć wszelkie szczegóły. Zapewniam jednak, że przeszkodą w późniejszym niż planowaliśmy podpisaniu kontraktu nie były rozbieżności dotyczące kwoty i czasu jej trwania. Te sprawy dograliśmy stosunkowo szybko i bez większych komplikacji. Jedyną zagadką był stan zdrowia piłkarza, który w grudniu przebiegł zabieg pachwiny. Nie wiedzieliśmy do końca kiedy faktycznie będzie zdolny do podjęcia treningów. Stąd pewna zwłoka i bardzo dokładne badania, które Gorawski ma już za sobą - dodaje Jędrych.

Bez kwot odstępnego
Przeszedł je każdy piłkarz, który tej zimy trafił do Zabrza. Standardowe trwały jednak dwa dni. Tymczasem w wypadku Damiana Gorawskiego badania zajęły cztery dni. To wszystko z uwagi na liczne problemy zdrowotne, które nie omijały Gorawskiego w ostatnich latach. - Wierzmy, że to już przeszłość. Zawodnik może od razu dołączyć do drużyny zacząć treningi na najwyższych obrotach - zapewnia prezes Jędrych.
Wcześniej zabrzanie pozyskali czterech piłkarzy, nie licząc wracających z wypożyczenia do Łodzi Dawida Jarki i Adama Marciniaka. Górnik podpisał kontrakty z Adamem Banasiem, Pawłem Strąkiem, Robertem Szczotem i Mariuszem Przybylskim. Gorawski miał kartę na ręce, w jego wypadku nie trzeba było płacić sumy odstępnego jego byłemu klubowi. ?Gora? poprzedni sezon spędził w Szynniku Jaroslawl.
Z informacji "Sportu" wynika, że żaden piłkarz nie ma w kontrakcie wpisanej sumy odstępnego. Górnik uznał, że takie zapisy nie mają racji bytu, skoro o wszystkim decyduje rynek. Nikt nie ma też zapisu, mówiącego, że kontrakt z klubem obowiązuje tylko w ekstraklasie. Trudno nie zauważyć, że Górnik zajmuje w tabeli ostatnie miejsce i nikt nie może dać gwarancji, że zdoła się w niej utrzymać. - Mamy nadzieję, wręcz jesteśmy przekonani, że mamy zespół lepszy od tego z rundy jesiennej. Taki zapis nie wchodził nigdy w rachubę. Jeżeli któryś z piłkarzy chciałby zamieścić taki punkt w kontrakcie to w ogóle nie siedlibyśmy do rozmów. Kontrakty podpisujemy długoletnie, co najmniej na trzy sezony, ci piłkarze mają utożsamiać się z Górnikiem i wziąć na siebie ciężar gry w rundzie wiosennej oraz w kolejnych sezonach - mówi pełen nadziei prezes zabrzan.

Teraz sesja
Czy to już koniec zimowych transferów Górnika? Być może klub jeszcze przeprowadzi jakiś ruch kadrowy. Przynajmniej dziś nie wyklucza tego prezes Jędrych. - Na teraz to koniec, ale nie wykluczam, że ktoś może jeszcze do nas trafić. Mamy przecież miesiąc na przeprowadzanie transferów, a to sporo czasu. Wiele będzie zależało od rozegranych sparingów, stanu zdrowotnego piłkarzy... Jak mówiłem, mamy czas, niczego już nie musimy robić na siłę.
Górnik wraca dziś ze zgrupowania w Tunezji, gdzie rozegrał dwa mecze, wygrane 2:0 i 1:0. Praktycznie wszyscy piłkarze są zdrowi i dziś o 17.00 ustawią się do wspólnej sesji zdjęciowej w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca. Na fotografii będzie też Damian Gorawski. Potem krótki pobyt w domach i w niedzielę zabrzanie lecą na Cypr.

Debiut z Ruchem?
Damian Gorawski pochodzi z Rudy Śląskiej. To wychowanek chorzowskiego Ruchu, którego z Cichej ściągnął do Krakowa Henryk Kasperczak. Na boiskach ekstraklasy debiutował wiosną 1997 roku w meczu z Sokołem Tychy. Do Krakowa przeszedł po siedmiu sezonach spędzonych w Chorzowie. Najbardziej spektakularną bramkę w karierze - choć Wiśle nic nie dała - strzelił Realowi Madryt na Santiago Bernabeu w przegranych przez Wisłę eliminacjach Ligi Mistrzów. W sezonie 2005/06 został sprzedany przez Wisłę do FC Moskwa. Nieudany miał rok 2007, kiedy długo leczył kontuzje. W poprzednim sezonie, już w Szynniku rozegrał osiemnaście meczów ligowych, strzelił jednego gola.
Największym rozczarowaniem w jego karierze były z pewnością mistrzostwa świata w Niemczech. Był już powołany do kadry Pawła Janasa, kiedy lekarze uznali, że z powodu problemów z sercem nie może pojechać na finałowy turniej. Późniejsze badania żadnej poważniejszej dolegliwości nie wykazały. Gorawski wraca co polskiej ligi po czterech latach i jeżeli zdrowie i forma dopiszą, pierwszy mecz po powrocie zagra na Stadionie Śląskim przeciwko Ruchowi Chorzów. Trudno ukryć, że akurat dla niego będzie to spotkanie niezwykle prestiżowe. Gorawski powinien być sprawdzany przez Kasperczaka na pozycji prawego pomocnika. W styczniu piłkarz skończył 30 lat.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online