Paweł Strąk ma dosyć Austrii

- Wkurzało mnie też to, że do klubu przychodzili jak do pracy w fabryce. Zero luzu, spontaniczności. Oni są tam zaprogramowani niczym komputery - mówi w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Paweł Strąk, któremu nie udało się podbić austriackiej ligi. 

» Dlaczego tak krótko, zaledwie kilka miesięcy, był pan piłkarzem SV Ried? Polscy piłkarze wracają do kraju na emeryturę, a pan ma dopiero...
Paweł Strąk: - W marcu skończę dwadzieścia sześć lat. Co ja mam powiedzieć? Że różnie się układało? Że to nie był powrót? Właściwie to nie był, bo tam w Austrii nie było niczego. I nie chodzi nawet o to, że mało grałem. Chodzi o życie. Tęskniłem za Polską. Ried to było małe, nudne miasteczko. Dobrze, że przy podpisywaniu kontraktu zawarliśmy ustne porozumienie. Asekurowałem się na wypadek, gdyby coś miało pójść nie tak. Umówiłem się z działaczami, że jak mi będzie źle, to za pół roku się rozstaniemy.

» Spróbuje pan jeszcze kiedyś ruszyć na podbój świata?
- Jak ktoś za mnie zapłaci trzy miliony euro i zaoferuje zarobki pięć razy większe niż w Polsce, to dlaczego nie? Jeśli dużo płacą, to znaczy, że dostaniesz szansę. W innym razie wyjazd nie ma sensu. Kopać się za kilka procent więcej? W Austrii obcokrajowców się traktuje źle. Nie to co u nas. Gdybym ja w Ried odstawiał takie numery jak Carlo Costly w Bełchatowie, to już dawno by mnie tam nie było.

» To co takiego pana w Austrii irytowało?
- Głupie pytania i głupie stereotypy myślowe. Oni nie mają pojęcia o tym, co dzieje się w Polsce. Mówią, że u nas jest niebezpiecznie, że auta nie można zostawić na ulicy, bo zaraz ukradną. Im się wydaje, że Polska to trzeci świat. Wkurzało mnie też to, że do klubu przychodzili jak do pracy w fabryce. Zero luzu, spontaniczności. Oni są tam zaprogramowani niczym komputery. Nie oceniam czy to dobre, czy złe, ale mnie to nie odpowiadało. Kiedyś trener narysował schemat gry kontrolnej. Idę do kolegi, z którym mam grać w środku. Mówię mu, zamieńmy się stronami, a on na to, że nie, bo ma być tak, jak napisał trener. Sztywniaki, maszyny. Albo te ich kompleksy względem Niemców. Nie mają swojego języka, kultury, we wszystkim kopiują Niemców. Jak patrzyłem z ławki na mecze ligi austriackiej, to zastanawiałem się: "Co ty tutaj chłopie robisz?". Ogórkiem nie jestem. W lepszej, bo polskiej lidze miałem miejsce w składzie, a tu jestem rezerwowym. No, ale to już koniec. Teraz jestem wśród swoich.

» Radosław Gilewicz powiedział, że skoro Strąk nie podbił ligi austriackiej, to polskiej też nie zbawi.
- Grał dziesięć lat w Austrii, więc nie dziwi mnie, że chwali tamtejszą ligę. On mówi, że jest super, a ja twierdzę, że poziom się obniżył Jak weszło prawo Bosmana, to dobrzy piłkarze stamtąd uciekli.

» Lider, gwiazda, filar linni pomocy. Tak ma wyglądać Pana najbliższa przyszłość w Górniku?
- Bzdety. Kiedyś Mauro Cantoro komentował w telewizji notę, jaką otrzymał w prasie. Pytał, czy ocenę wystawił mu Boniek, czy może jego trener. Bo to, czy jesteś dobry, wie tylko szkoleniowiec i koledzy. W Bełchatowie byłem od czarnej roboty i tylko drużyna wiedziała, jak bardzo byłem potrzebny.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online