Nowa rola Pitrego

Henryk Kasperczak nie skreśla pozyskanego z Poznania piłkarza. Raczej szuka dla niego nowego miejsca na boisku.
To miał być piłkarz, który rozwiąże problem Górnika ze strzelaniem bramek. Przemysław Pitry trafił do Zabrza latem tego roku z Lecha Poznań za blisko milion złotych. Strzelał bramki w sparingach, grał wybornie, a trener Ryszard Wieczorek mówił o nowej jakości w grze ofensywnej zabrzan. Zaczęły się rozgrywki ligowe i Pitry się zablokował, jakby potwierdzając opinię, którą wyraził na jego temat Franciszek Smuda. Jaką? Pitry na treningu i w meczu o punkty przy pełnym stadionie to dwie inne osoby. Problem w tym, że za mecze sparingowe punktów nie przyznają.

Zmiana ustawienia
Jakby tego było mało, równie nieskuteczny jest w ataku Górnika Tomasz Zahorski. W Zabrzu słychać opinię jednoznaczną. - Dziś praktycznie nasz atak nie istnieje. Nawet, kiedy już zagramy dobry mecz wysiłek zespołu idzie w „gwizdek” - trudno o inną opinię, skoro Pitry z Zahorskim strzelili tej jesieni dwa gole w czternastu meczach.
Pewnie dlatego trzymanie dwóch piłkarzy w przedniej formacji uznano za bezsensowne, a trener Henryk Kasperczak z bólem, ale odszedł od swojego ulubionego systemu 4-4-2, który preferował między innymi w krakowskiej Wiśle, gdzie jednak miał do dyspozycji atak Żurawski-Frankowski.
W dwóch poprzednich meczach ligowych Górnik grał już innym ustawieniem, z jednym piłkarzem „na szpicy”. - Sprawdziliśmy to ustawienie w Białymstoku i wypadło nieźle, kiedy na boku pomocy grał Tomasz Zahorski. W meczu z Cracovią się niestety nie powiodło - przyznał po ostatniej wpadce ligowej Henryk Kasperczak. W meczu z „Jagą” jako osamotniony napastnik grał Pitry. Podobnie było w spotkaniu z „Pasami”. W środę był jednak kolejny mecz, tym razem w Pucharze Ekstraklasy. Kasperczak ustawienia nie zmienił, jednak w ataku wystawił Zahorskiego, a Pitrego przesunął na lewą pomoc.

Madejskiego może zabraknąć
- Oczywiście cały czas szukamy optymalnego ustawienia. To była jedna z prób i każdy widział, że Przemek wypadł bardzo przyzwoicie. Pomijając to, że ponownie nie wykorzystał wybornych okazji do strzelenia gola - twierdzi Jerzy Kowalik, asystent Henryka Kasperczaka.
Na Roosevelta coraz częściej słychać opinie, że wspólna gra Zahorskiego z Pitrym jest skazana na porażkę, skoro obaj napastnicy mają podobny styl gry i czasami na boisku wręcz sobie przeszkadzają. Dlatego nie można wykluczyć, że w Warszawie Pitry zagra na lewej pomocy.
Kiedy Górnik zaatakuje, będzie grał trzema bardzo ofensywnymi piłkarzami. Broniąc się, Pitry będzie miał do wypełnienia więcej obowiązków w defensywie. Kasperczak uznał, że skoro goli nie strzela, a potrafi piłkę dograć i rozegrać, nieźle radząc sobie też z jej odbiorem, może warto przekwalifikować piłkarza na inną pozycję.
Odesłanie Pitrego do rezerw na razie nie wchodzi w rachubę. Piłkarz zawodzi, ale cały czas jest przekonanie, że w końcu, często grając, zacznie pokazywać pełnie swojego talentu. Na lewej stronie pomocy nie zawodzi. Zresztą wystawiał go już w tym sektorze boiska Smuda. Rzadko, ale jednak takie wypadki miały miejsce.
Problem? Jest i nazywa się Piotr Madejski. W końcu to dla niego do tej pory była zarezerwowana lewa strona pomocy i jest to piłkarz zbierający na tle konkurencji stosunkowo najbardziej pochlebne opinie za rundę jesienną. Tylko że Madejski od poniedziałku praktycznie nie trenuje. Pitry może więc dostać swoją kolejną szansę. Czy ją wykorzysta? Z informacji "Sportu" wynika, że Kasperczak w trzech pozostałych w tym roku do rozegrania meczach nie chce zmieniać ustawienia i będzie grał systemem 4-5-1.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]