Kto następny?

Czterech już pożegnało szatnię. I pewnie będą następni, niewykluczone, że także grający w Zabrzu Polacy.
Na razie Henryk Kasperczak kazał opuścić szatnię pierwszego zespołu czterem obcokrajowcom. Patrik Pavlenda, Marko Bajić, Leo Markovsky i Willy Rivas trenują od trzech dni z Młodą Ekstraklasą, w praktyce bez szans na powrót do pierwszej drużyny. W klubie zastanawiają się jak rozwiązać z tymi piłkarzami kilkuletnie kontrakty. Na tym jednak ponoć nie koniec "czyszczenia" szatni klubu z Roosevelta. Henryk Kasperczak po ostatnich meczach uznał, że czas "dobrego wujka" się skończył. Wcześniej nie krytykował swoich piłkarzy publicznie, choć w szatni zdarzyło mu się grzmieć. Oficjalnie chwalił graczy za podejście do treningu i miał głównie pretensje o meczową skuteczność.
Dziś to już przeszłość. Kasperczak nie mógł pogodzić się z kompletnym brakiem zaangażowania w trening i mecz przesuniętych do ME piłkarzy. I mówi głośno, że na takie podejście do obowiązków kontraktowych zgody nie będzie. Trzech odsuniętych graczy praktycznie w Górniku jednak nie występowało, więc skład zespołu specjalnie na posunięciach trenera nie ucierpi. Mecze z Jagiellonią, Bełchatowem, a ostatnio Cracovią przegrali inni.
Pytanie więc, czy na tym koniec zmian? Na cenzurowanym są praktycznie wszyscy - może poza Michalem Vaclavikiem - grający w Zabrzu obcokrajowcy, czyli także Tadas Papeczkys, Marius Kiżys i Maris Smirnovs. Żaden z nich nie ma znaczącego wpływu na grę Górnika. Ostatnio Smirnovs regularnie gra, zresztą bez większego powodzenia. Kasperczak uznał, że chcąc zespołem wstrząsnąć, trzeba zrobić kilka konkretnych ruchów. Kolejne nastąpią pewnie już po rundzie i nie można wykluczyć, że trener poważniej przyjrzy się także grającym w Zabrzu Polakom. Pierwszy na liście jest Dariusz Kołodziej, którego uderzenia z dystansu miały być postrachem ligi. Żeby strzelać, trzeba jednak grać, z czym były gracz Podbeskidzia ma ogromny problem. Ostatnie mecze tego roku będą także przełomowe dla Przemysława Pitrego, który miał znacząco poprawić jakość ataku Górnika, a strzelił jesienią jedną bramkę i ostatnio, kiedy schodził z boiska, był żegnany przez kibiców gwizdami.
Klub już pogodził się z tym, że na wszystkich ruchach kadrowych finansowo straci, ale gra idzie o pozostanie w lidze, czyli dużo większe miliony. Dziś bardzo realnie zagrożone. Dla nich warto poświecić kwoty - mimo wszystko - o wiele mniejsze.
- Coraz bardziej przestajemy wierzyć, że obecny skład może zagwarantować pozostanie w lidze - mówi wprost prezes Jędrzej Jędrych. Jakby tego było mało, Piotr Madejski może ponoć spodziewać się ofert z zagranicznych klubów, a wielką niewiadomą jest przyszłość Jerzego Brzęczka i Tomasza Hajty. Kontrakty weteranów Górnika kończą się w czerwcu 2009 roku, a przedłużenie ich jest praktycznie wykluczone. Co więcej, może być tak, że już zimą przynajmniej jeden z nich zakończy grę w Zabrzu. To wszystko jest zapowiedzią kolejnej rewolucji, jaka pewnie nastąpi w Górniku.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]