Forum
 

Trochę spokoju

W ciągu kilkunastu miesięcy na prawej obronie klubu z Roosevelta zagrało siedmiu piłkarzy.
Wystarczyło spojrzeć na radość po meczu z ŁKS, by przekonać się jak ważne było dla nich pokonanie rywala z Łodzi. Jeszcze przed sezonem wydawało się, że takie mecze zabrzanie będą tylko "odhaczali", inkasując bez problemu trzy punkty. Tyle że wtedy nikt nie zakładał czarnego scenariusza i jednej wygranej w dziewięciu ligowych meczach.
Czy Górnik faktycznie odbił się od dna? - Nie jesteśmy tak słabi, by zajmować ostatnie miejsce w tabeli. Z drugiej strony nie pamiętam, bym grał w klubie, który ma taką passę. Przecież na kilkanaście wcześniejszych meczów wygraliśmy tylko jeden. To daje do myślenia. Ta wygrana będzie miała swoją wartość, jeżeli pokonamy w najbliższej kolejce Bełchatów - twierdzi Tomasz Hajto, który zagrał pierwszy raz po trzech latach na prawej obronie.
To siódmy zawodnik sprawdzany na tej pozycji od lata 2007 roku. Ryszard Wieczorek, a teraz Henryk Kasperczak wystawia na prawej obronie kolejnych graczy, klub sprowadził już dwóch kandydatów do gry z prawej strony defensywy, jednak obaj (Pavlenda i Rivas) nie mieszczą się dziś w meczowej osiemnastce.
Górnik wygrał, jednak faktycznie dopiero mecz z Bełchatowem pokaże, czy zabrzanie faktycznie złapali "oddech", a roszady personalne Kasperczaka były jednorazowe. Hajto ma wątpliwości, czy w swoim wieku może regularnie grać na pozycji wymagającej zdecydowanie więcej biegania i zdrowia niż na środku obrony. Trenerowi z kolei szkoda wystawiać w tyłach Grzegorza Bonina, choć w sobotę jego powrót do drugiej linii na kolana nie powalił. Konkurencji jednak nie ma. Piotr Malinowski, który w kilku meczach dostał swoją szansę, prawdopodobnie na kolejne będzie musiał dłużej czekać. - Nasza prawa strona nie była tak skuteczna jak lewa - przyznaje Kasperczak.
W sobotę najsolidniej wypadł Michal Vaclavik. Czech z każdym meczem gra coraz pewniej, co może oznaczać dłuższy pobyt na ławce dla Sebastiana Nowaka. Dobrze wypadła defensywa, choć trudno nie pamiętać słów trenera ŁKS, Marka Chojnackiego: - Nasza gra ofensywna nie istnieje, nie mamy w niej praktycznie żadnych argumentów.
Górnik wygrał zasłużenie, ale zdaje sobie sprawę, że bez błędów Bogusława Wyparły o końcowy sukces byłoby bardzo trudno. Trenera i samego Tomasza Zahoskiego bardzo ucieszył pierwszy od kilku miesięcy gol, ale gra duetu Zahorski-Pitry, który miał być postrachem ligi, to w dalszym ciągu jedna z największych bolączek Górnika. Są mecze, kiedy styl ma mniejsze znaczenie, a liczą się tylko punkty. To było takie spotkanie. W kolejnych może to nie wystarczyć, a w środę sprawdzi zabrzan w Pucharze Polski Wisła Kraków. Kasperczak będzie chciał przypomnieć, że lubi na tym stadionie wygrywać. Pytanie, czy dziś jest w stanie tego dokonać?

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online